Monday, March 28, 2011

misie łapki powracają



co jedza misie? Wszystkie dzieci male i duze wiedza, ze: dziwny jest niedźwiedzi ród, że tak bardzo lubi miód. W mojej pamieci przechowuje cytat ów w troche zmienionej wersji: misie to jest taki ród, który bardzo lubi miód... W jakiejkolwiek jednak wersji cytat z ksiazki A.A. Milne by nie byl, dzieci watpliwosci nie maja - misie lubia miod, przynajmniej te misie z opowiadan i te do przytulania! Czy jednak misie w ktore zyja w lesie jedza miod? Nie wiadomo do końca.*

Blisko 4 lata temu w artykule Flour Power Amandy Hesser w NYTimes znalazlam przepis Maury Rubin z nowojorskiej piekarni Birdbath na (save the polar) bear claws. Przepis natychmiast wykorzystalam (efekt tutaj: misie łapki 2007). To byly czasy - czytalam przepis i na drugi dzien pieklam, niewazne ze w lodowce nie mailam mascarpone. A tym razem do ponownego zrobienia rzeczonych ciastek zmobilizowala mnie Monika, ktora tez dzisiaj o
misich łapkach pisze.

Wroce jednak do pytania: co jedza misie? Te duze misie, brunatne na przyklad? Zrodla encyklopedyczne donosza, ze niedzwiedzie zywia sie jagodami roznych roslin, ich nasionami, pędami i korzeniami rowniez, a poniewaz sa wszystkozerne to nie stronia tez od grzybow, ryb, insektow, tu skoncze owa liste choc mozna jeszcze dodac do niej wiele. Moze nawet czosnek niedzwiedzi?

Misie łapki z piekarni Birdbath to kruche ciastka z morelowym nadzieniem. Nazwa ma byc "przyjazna dla srodowiska" jak twierdzi Maury Rubin, a ksztalt ciastek, szczegolnie dzieki nacieciom ma przypominac łapy owych futrzakow. Zarowno ciasto z mascarpone (ktore odchudzilam mniej wiecej o polowe masla) jak i nadzienie z moreli (do ktorego dodaje biale wino lub likier morelowy) sa moim zdaniem swietne. By jednak "misiowa" nazwa nie byla tylko nazwa, pokusilam sie pojsc dalej i wymyslec nadzienie ktorego moglyby sprobowac i misie, dorzucam wiec ponizej (gratis) nadzienie leśne.

Przepis na misie łapki (inspiracja - przepis na bear claws Maury Rubin z cukierni Birdbath):

ciasto:
2 szklanki mąki (300g)
125g masla
250g mascarpone
1g soli
lyzeczka cukru
+ zoltko i gruby cukier do posypania ciastek

nadziene morelowe (prawie z Birdbath):
250g suszonych moreli
50g dzemu morelowego
75ml likieru morelowego lub 1/2 szkl bialego slodkiego wina (Tokaj Hárslevelű np.)

nadzienie leśne (moja radosna tworczosc):
200g suszonych lesnych badz dzikich owocow (maliny, poziomki, jezyny,
wisnie)
50g dzemu borowkowego
50g dzemu z brusznic
25g miodu
1/2 szkl rozowego wina (u mnie zawsze White Zinfandel)

Ciasto: Make wsypac do miski, dodac sol, cukier a nastepnie miekkie maslo, bardzo dokladnie posiekac. Dodac mascarpone i dokladnie wymieszac, ciasto zarobic w kule (mozna zawinac w folie i wstawic do lodowki na 1-2 godziny).
Nadzienia: Skladniki nadzienia (bez alkoholu) umiescic w rondelku, dolac 1/2 szklanki wody, gotowac na malym ogniu 15 minut. Nastepnei dolac wino/likier i gotowac minut pare, az praktycznie caly plyn odparuje. Nadzienie ma byc dosc suche, by nie wyplywalo z ciastek.
Nastepnie ciasto podzielic na 2 czesci, walkowac na ksztalt prostakata o gruosci 4mm, wykroic 14x7cm paski, na srodek polozyc lyzke nadzienia, skleic boki, naciac misie pazury, posmarowac zoltkiem, posypac grubym cukrem, piec 15-20min w T=175st.C. Zajadac myslac o pluszowych misiach.

PS.1. Gdy tylko probuje wypowiedziec zdanie:
nie wiadomo do końca - przypominam sobie kabaret Mumio i Wykład o chodzeniu z dziewczyną, zimna plyta, i jakis tam bogracz; bez komentarza :-)

27 comments:

Amber said...

Basiu,takie łapki to ja bardzo chętnie.Dla misia nic nie zostawię,niech zajada jagody i pije miodek.
A co!

Wiewióra said...

Śliczne i apetyczne te misie łapki. Pożarłabym taką jedna z wieczora...

monika said...

Kolejna rzecz, nikt nie zrozumiał tabelki :D - Basia, uwielbiam!

Zrozumiesz, że to nadzienie dla misia muszę, no po prostu musze zrobić? :)))
Cieszę się strasznie że upiekłaś i też pierwsza wersja bez mascarpone, to jest coś :D

A czy łapka należy do misia ze zdjęcia sprzed 4 lat?

Uściski - dla Basi i dla misia :):*

Zaytoon said...

Zawsze właśnie zastanawiałam się, czy te misie rzeczywiście jedzą miód. Hmm... Ciekawa sprawa! :)

A łapki zaserwowane przez Ciebie pełne uroku. Ogromnie mi się podobają.

Buziak wielki! :*

buruuberii said...

Amber,a prosze - zazwyczaj pieke tyle ze i dla misiow i gosci strczy :))

Wiewióra :-)

Monika, Misiu powiedzial ze w tym roku sie wstydzi i pokazal tylko lapke :) Wtedy zrobilam bez mascaropne tylko dlatego, ze nei moglam sie doczekac kolejnego dnia, jak zobaczymalm przepis to MUSIALAM upiec natychmiast :D

Zay-Oliwka - podobno z tym miodem nie wiedomo, moga wyjadac pszczele gniazad, ale neikoniecznie z powodu miodu... Buziak :*

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Basia! Rozłożyłaś mnie na łopatki tymi łapkami! Zwłaszcza tą futrzaną, co tak z boku nieśmiało "spoziera"! A nadzienie "gratis" to prawdziwa promocja:)
Całusy Basiu!

Majana said...

Jejku jakie one słodziaste są te misie lapki! Pięknosci:)
Ja bym zjadła z chęcią Basiu, mogę?

Ściskam ciepło:*

aga said...

jakie sliczne sa te lapki:) i pewnie jeszcze taakie pyszne, ze hej!!!

majka said...

Nie wiem, ktora lapka mi sie bardziej podoba Basiu :)) Ta ze slodkim nadzieniem czy ta skradajaca sie z boku po ciasteczko (czyzby misiu chcial je przechwycic?:))

Pozdrawiam cieplutko.

Mihrunnisa said...

Cudne są te łapeczki Basiu :-). Porywam po 1 łapce z każdym nadzieniem :-). W weekend dałam popis miłości do misiów i do siostrzenic. Dziewczynki 1,8 m-cy i 6 m-cy mają zabawek pod dostatkiem i porwałam im sprzed nosa misia malarza. Moja mama chciała go im dać. Z berecikiem, z czerwoną kokardką, koszulą w pionowe biało-niebieskie pasy i z dwoma pędzlami w kieszeni. Taką mają wyrodną ciotkę.

Olciaky vel Olcik said...

mlask, to jest to co misie lubią najbardziej

Buziaki, Basiu:*

ewelajna said...

Basiaczku, ciasteczka przecudne! A wiesz, że jak przeczytałam "nie wiadomo do końca" to pomyślałam, o Mumio...!
Jak będę odwiedzała małe misie i misiowe to zrobię te ciasteczka!

Fantazjana said...

Oj, mój synek podglądnął zdjęcie, a gdy zapytał, co to, odpowiedź nim tak zawładnęła, że muszę robić łapki... Pingwina! To jego ulubiony pluszak, wymarzony na spotkanie zwierzak. Tylko, co do środka, żeby było słodko???
Wpisałam przepis do zakładek- zrobimy dla wszystkich słodkich potworów z naszego domu te leśne; w końcu są bardziej misiowe...
Dzięki za inspirację. Pozdrawiam ciepło!

Gospodarna narzeczona said...

Malownicze. Już wyobrażam sobie je na śniegu albo nie błocie (za śnieg już w tym roku dziękujemy) w sam raz na piknik na naszej ziemskiej połaci pośród zajęczych i sarnich bobków.

ptasia said...

Basiu, łapki rewelacyjne. Choć jeśli chodzi o to, co lubią misie, to pierwsze co przychodzi mi do głowy, to "dzieci lubią misie, misie lubią dzieci" :D

Tilianara said...

Basieńko, ja to nadzienie dla misia muszę absolutnie zrobić! No to nadzienie dla mnie :) Czy to oznacza, że jestem misiem? Hmmmm, no lubię się tulić, więc może jestem pluszowym misiem :)))
Ekstra są te łapki i jeszcze ta sięgająca po nie pluszowa łapka :)

Komarka said...

Nie dość, że łapka jak malowana, to jeszcze strasznie fajne to ciasto z mascarpone :) Zrobię sobie takie łapki ze świeżymi owocami, jak już te w końcu urosną :) Ja lubię i misie i kotki i łapki obydwu :D

PoszukiwaczSmaku said...

Bardzo miły i bezpretensjonalny blog.

Jestem u Ciebie też po raz pierwszy i siedzę już zagadkowo długo. Ujęła mnie prostolinijność i prawdziwość kuchni, o której piszesz - to szwajcarskie proste ciasto drożdżowe, galicyjska smażona śmietana, ten szwedzki ziemniak pomysłowo nakrojony i zapiekany z masłem: klasyki, które nigdy się nie zestarzeją i zawsze chętnie się do nich wraca.

Genialne!

Teraz do klasyki wraca się coraz chętniej, bo w gęstwinie nieprawdziwego jedzenia coraz więcej zjadaczy zaczyna tęsknić do swojskości, babciności, domowości - tej smażonej śmietany, drożdżowego ciasta i chruścików...

Gosia said...

...a ja nie wnikam,co naprawde jedza misie,co nie znaczy,ze nie marwie sie,czy im strawy wystarczy w lasach,ale jak dla mnie,to na wieki cale bedzie trwalo we mnie przekonanie,ze jedza miod i basta....
Taka lapke chetnie bym sobie skosztowala-baaaardzuchno mi sie podoba :)
Sciskam serdecznie i wiosennie :)

kabamaiga said...

Podoba mi się to gratisowe nadzienie. Łapki zresztą też. Dzieciaki będą zachwycone.

monika said...

A to Misiu :) Może w przyszłym roku odważy się pokazać i mordkę :)
No oczywiście że MUSIAŁAŚ :) Ja też MUSZĘ z tym leśnym nadzieniem teraz łapki piec, chociaż chyba nie tak natychmiast.. W weekend :)

Buziak :)

viridianka said...

Miiisiooo jak z Jasia Fasoli :D

Joanna D.C. said...

Basienko: Po pierwsze: pozdrowienia serdeczne dla Waszego Misia; milo mi widziec Jego lapke na zdjeciu. Po Drugie: wspanialy przepis, bede robic dla Antosia i opowiadac mu o misiach; jak na razie Antos uwielbia Eeyor, ale po zjedzeniu lapki moze przekona sie do misi. Po Trzecie: zapraszam Cie na bear claws w Birthbath, jak bedziesz nastepnym razem w naszych stronach. Buziaki

turlaczek said...

Fantastyczne :) i nazwa świetna.
Co tam bogracz, pancerniki i foki! :D

lipoooo said...

lubię odwiedzać takie właśnie blogi, po których przeczytaniu i obejrzeniu mam chęć na jakieś smakołyki ;)

Zielenina said...

prawdziwe słodkie co nieco :)

wykrywacz smaku said...

:) bardzo sympatyczne