Wednesday, April 11, 2012

krówki śmietankowe



ona tęskni za swą ziemią,
Gdzie palmowe lasy rosną,
Bo gdy u nas sroga zima,
Tam już młodą pachnie wiosną!

strona 19, Kornel Makuszynski, "Na nic płacze, na nic krzyki, koniec przygód Fiki-Miki", G&P 2001

Kiedys zwyklam mowic, ze moj dom jest tam gdzie my. Kiedys rowniez nie myslalam, ze bede tesknic. Wracac w myslach, snach, polsnach do tego co dawne, ze przed oczami bedzie stawal dom dziadkow nad Wisłą gdzie spedzalam wakacje, ze chmury przewalajace sie "na górach", czyli widok z okna domu na skraju Beskiu Niskiego, bedzie snic sie z nienacka i nieproszony. Ze bede sobie ukladac w myslach te cieple wspomnienia, ktore chce sie pamietac. Kiedys nie zdawlalam sobie sprawy, co moze w praktyce znaczyc powiedzenie kijem Wisly nie zawrocisz.

Kiedys Lukasz powiedzial, ze tak naprawde nigdy nie opuscilismy Galicji, bo przeciez obrzeza Beskidu Niskiego, gdzie sie wychowalam, Krakow gdzie spedzilam lat kilka, Praga gdzie kilka rowniez, w dawnej Galicji leza. I jeszcze jest pare lat w Jerozolimie, to odwazne moze stwierdzenie, ale nie mamy watpliwosci, ze Yerushalaim jest w Galicji, w Jerozolime znajdziemy dzisiaj te zydowskie miasteczka, ktorych w dzisiejszej Galicji zabraklo i gwar, harmider i ta atmosfere, ktora kiedys na targach, we wsiach i miasteczkach Austro-Wegier byla codziennoscia. Gdy juz pisze o braku, to przeciez "na gorach" łemkowskie wioski tez inne niz dawniej... A my ciagle w Galicji.

1 kwietnia Makagigi obchodzilo swe szoste urodziny. Pozostaje mi tylko powtorzyc to, co napisalam przed dwoma laty i rokiem oraz delikatnie uscislic: Makagigi to blog o poszukiwaniu smakolykow, o podrozowaniu i zarazem o powrocie do tego co dawne, o korzeniach w pewnym sensie. Kiedys zmienio sie w dzisiaj. Dzisiaj juz wiem, gdzie jest moja mala ojczyzna. I wiem ponadto, ze wszystko jest mgnieniem.

Do moich najslodszych wspomnien, gdy to mam trzy latka, trzy i pol, naleza krówki. Krówki to chyba jeden z pierwszych smakow jakie pamietam, moze na rowni z koglem-moglem i miądlonymi w rece rodzynkami zwanymi w moim dzieciecym jezyku ginćki. Rodzinna krowkowa receptura, ktora odziedziczylam to cukier i mleko, gotowane kilka godzin. Czasem jednak przychodzi chwila, ze probuje zawrocic Wisle, ze musi byc juz - wtedy siegam po taka krowkowa wersje*, ktora najlepiej opisuja slowa cioci Czesi: jak sie zachce, to gorzej niz wojna ;-)


Przepis na domowe krówki śmietankowe (udoskonalone wspomnienia):

500g cukru
1 szklanka slodkiej smietanki 30%

50g masla

Smietanke wlac do garnka (dosc wysokiego, o srednicy ~20cm), wsypac cukier, dodac maslo i ogrzewac na duzym ogniu, mieszac by cukier sie rozpuscil. Gdy masa sie zagotuje, ogien skrecic na sredni, masa zaczyna nieco kipiec, nalezy czasem mieszac, masa staje sie gestsza, karmelowa. Gotowac 40-45minut, do chwili gdy kropla masy pozostawiona na talerzyku ma krucha i krystaliczna strukture (lub do osiegniecia przez mase 115st.C na termometrze cukierniczym). Nastepnie wylac na 10x30cm blaszke wylozona papierem do pieczenia. Gdy masa ostygnie, kroic delikatnie w kwadraty, krowki sa kruche (choc wydaje mi sie, ze mniej karmelowe i bardziej miekkie niz oryginal). Aplikowac jako antidotum na tesknote. 


* Z wielkim zdziwieniem odkrylam kilka lat temu, ze moje slodkie wspomnienie z dziecinstwa do zludzenia przypomina znane duzo wczesniej slodycze, ktore zwa sie tablet, badz butter fudge. Powstaja z gotowania cukru i smietanki oraz odrobiny masla (obecnie w komercyjnych wersjach wykorzystuje sie mleko skondensowane i syrop cukrowy), ich udokumentowana historia siega XVIIw. Czy to do pomyslenia, ze polskie krowki moglyby miec brytyjskie korzenie?

31 comments:

Jo said...

:), ja tez byłam krówkożercą mniej więcej w wieku, który wspominasz, dziękuję za przepis, który wykorzystam z przyjemnością dla moich dzieci.
A poczucie własnej tożsamości, korzeni jest ważne, w każdym miejscu, które ma dla nas znaczenie, zostawiamy cząstkę siebie...

margot said...

A wiesz Basiu ,ze w czasach kartkowych , kiedy miałam przydział na czekoladę czekoladopodobna (fuj fuj) której nie cierpiałam ciągle robiłam sobie albo kisiel albo krówki:D
Piękne wspomnienia , piękne zdjęcia i wiesz złotko twój blog jest jedyny, ma taki klimat ,że nie można go pomylić z innym
Alcia tu kocha bywać :)))

Kamila said...

Smak dzieciństwa to te krówki i jeszcze czekolada robiona z mleka w proszku, margaryny i kakao. To niezapomniane smaki. Pozdrawiam poświątecznie!

Majana said...

Kocham te wspomnienia, tak pięknie zapisane.
Basiu kochana, wszystkiego najlepszego dla Makagigi - Twojego cudownego bloga. Cóż za wspaniała rocznica!:)
Krówki są wspaniałe, uwielbialam je zawsze. Moja babcia też robiła ,jak byliśmy mali, mama też:)

Uściski :*

kass said...

Basiu ładnie piszesz, ja też mam wspomnienia dziecięce związane z krówkami.. może trochę inne ale tez ciekawei smakowite:) Gratuluję wytrwałości w blogowaniu, pisz jak najdłużej bo jesteś wciąż baaardzo inspirująca dla mnie:)))
Pozdrawiam ciepło i niestety bez krówek, które notabene uwielbiam na równi z Fiki-Miki:)

Atria C. said...

Z wielką przyjemnością przeczytałam ten post.

Sama pochodzę z Galicji, chociaż nie jestem w niej tak nieodwołalnie zakochana, jak mój Tato - który historię Austro-Węgier zna na wylot, uzupełnia stare mapy i chodzi z wykrywaczem metalu po miejsach,gdzie według niego mogą być miejscami dawnych bitew. :-) Tak więc Twój psot jest mi bardzo bliski.

Co do krówek, jestem olbrzymim krówkożercą, ale nie lubię mordoklejek za bardzo, tylko te kruche. Sama przymierzam się do karmelków z solą:)

Pozdrawiam z Krakowa!

gosijka said...

Wspomnienia ...... tyle pozostało .... choć dobrze, że je mamy!!!
My wspominamy krówki, domową czekoladę, kolejki w sklepach (choć ja kolejek pamiętać nie mogę :) ), a nawet godzinę policyjną. Nasze dzieci z kolei nie będą miały takich wspomnień :) Zbyt wiele jest tego w sklepach, żeby miały zapamiętać jakąś czekoladkę z dzieciństwa. Miejmy nadzieję, że damy radę przybliżyć Naszym dzieciom smak Naszego dzieciństwa!
Ja już tyle razy próbowałam zrobić krówki, że się poddałam. Zawsze wychodziły albo zbyt twarde, albo zbyt ciągnące. Te wyglądają idealnie, przepis napisany na 6, więc niech mi tam będzie, spróbuję jeszcze raz!
Pozdrawiam i życzę jeszcze wielu wspaniałych momentów, do których będzie można wracać w przyszłości :)

Wiewióra said...

Uwielbiam krówki własnej produkcji !!! mniam :)

pasjonatka said...

nie moglo byc lepszego zwienczenia urodzin niz krowy ;)

eMajdak (Polka) said...

Basiu krówki na białym papierze to jest TO! Nie wyobrażam sobie u Ciebie ich inaczej :) Twój kadr, Twój cieszący oko minimalizm, Twój sposób patrzenia szklanym okiem :)
Gdyby ktoś pokazał mi to zdjęcie i spytał czyje jest bez wahania powiem, że Twoje :)
Lola przesyła sennego całusa :))
I pisz Basiu tutaj jak najdłużej. To jedno z moich ulubionych miejsc w sieci (a jak wiesz mam ich naprawdę niewiele).
Ekipa z Warszawy pozdrawia :)

Ania Włodarczyk (aka vespertine) said...

6 lat, no tak, przecież razem świętujemy co roku! Z radiową Trojką, tyle że ona o wiele starsza :) Basiu, krówki super, sama wg klasycznej receptury jeszcze nie roiłam, ale mam jjuz za sobą pyszną wersję skróconą.

Uściski!

Monika. L said...

Basiu piękne obrazki w Twoich słowach :)
Krówki pasują do nich jak ulał.

W rodzinie mojego męża krówki są gotowane kilka godzin...kusi mnie wersja skrócona!

pozdrawiam
M.

Jswm said...

krówki, kogiel-mogiel, mmmm
gdzie te czasy? ;)
Dziękuję Basiu, że tak pięknie piszesz.

DarkANGELika said...

Dawno jadłam;) Narobiłaś mi apetytu;)

Fantazjana said...

Dojrzałość przez Ciebie mówi... Czas i dystans pomagają mu zawsze. przez każdy Twój post przebijają się wrażliwość, melancholia, mądrość - to cenne! Lubię u Ciebie bywać;))
moi słodyczożercy czekają juz na twoje krówki!

Evitaa said...

Idealne krówkowe kosteczki.
Wszystkiego naj naj z okazji szóstej rocznicy! Wielu wspaniałych podróży kulinarnych i wehikułem czasu :).

Smacznie Zdrowo Tanio said...

Piękne te Twoje krówki, takie idealne.

buruuberii said...

Jo, slicznie napisalas, biore sobei to do serca, juz to przekonanie mam, ale ciagle sie utwierdzam w przekonaniu. Sciskam Cie :-)

margot, Alusia ja mysle ze i z tych samych powodow babcia robila krowki... Alcia sciskam Cie mocno, najmocniej jak moge! :*

Kamila i ode mnei pozdrowienia :) A wiesz, ze smak 'czekolady' z mlekiem w proszku jest nie-do-zapomnienia, robilam taka w weekend... myslalam, ze to 'dziwne' wspomnienie, a jednak.

Majana, dziekuje i sciskam! :)

kass, dzieki KAsia za zyczenia i cieple slowa, o nie wiedzialam ze lubisz Fiki-Miki :)))

Atria C. mysle, ze milosc do Galicji moze przyjsc z czasem, tzn. ja Beskid Niski lubilam od zawsze, ale szerzej rozumiana Galicje pokochalam troszke pozniej... No to wszystko przez piszinger - zartuje ;-)) Pozdrawiam z Pragi!

gosijka, oj wiesz, ze tak, bez wspomnien czegos by brakowalo, jak pisze Stasiuk "czego oczy nie zobaczą, pamięć nie przechowa." Chyba pokolenia ktore nadchodza po nas opowiesci o kartkach beda sluchac jak my opowisci o wojnie, a teraz jednak te dziadkow opowisci jak na wage zlota.
Krowki: sluze wszelka pomoca, doprecyzuje przepis jesli potrzeba, sluze wszelka pomoca! Pozdrawiam serdecznie :)

Wiewióra, w rzeczy samej mniam :)

pasjonatka, aha ;)

eMajdak (Polka) cala radosc czytac, ze kogos poza mna te kadry ciesza, wiem ze sa spcyficzne ale jednak czasem zaczynam sie zastanawiac czy sa sie w stanie wpisac w uniwersalny kanon piekna ;-) Praga pozdrawia Warszawe i sciska mocno :*

buruuberii said...

Ania Włodarczyk, ja poszlam Aniu na skroty przez przypadek, tzn. doczytalam ze szkocak wersja jest stra, starnka i sie dalam przekonac ;-)

Monika. L, jestes pierwsza osoba ktora mowi mi ze zna ten przepis na krowki gotowane godzinami, a ja pytalam od lat - dziekuje ze napisalas!! Polecam wersje skrocona, krowki sa kruchsze, efekt pewny, jedynei brakuje tego czekania iprzebierania nogami caly wieczor :-)

Jswm, Aniu dziekuje, tesknota nas tak uskrzydla ;-)

DarkANGELika, tylko moge polecic ;)

Fantazjana, czasem mysle ze cos z dziecka zostaje w kazdym z nas, nawet wtedy gdy nie chcemy sie przyznac :-) ze zostaje ta wrazliwosc i wiesz milo mi Twe slowa czytac, bo kiedys chcialam by dystans przyslonil mi cala wrazliwosc, ale nauczylam sie te dwie cechy laczyc. Dziekuje Ci!

Evitaa dzieki za zyczenia, usciski sle :)

Smacznie Zdrowo Tanio, ten typ (czyt. ja) tak ma, ze jak rowno to ladnie ;-)

shinju said...

Wyglądają tak prosto... ale bije od nich jakaś przyciągająca aura :) Chyba właśnie sedno tkwi w tej prostocie. Moja mama kocha krówki - uszczęśliwię ją nimi.

Joanna D.C. said...

Basienko, piekny a zarazem smutny post. Wiem dokladnie co odczuwasz... Lata, lata temu ktos w naszej rodzinie powiedzial ze najwieksza tesknote zaczyna sie odczuwac po 15-20 latach... Wtedy bylo to dla mnie tak odlegle i tak niezrozumiale... 3-go kwietnia minelo 20 lat jak wyszlam z domu i juz nigdy nie wrocilam... Teraz wlasnie rozumie, co to prawdziwa tesknota za czym co juz nigdy nie wroci i jak wazne w zyciu jest budowanie podstaw na to aby byly pozytywne wspomnienia. A co do Twojego powiedzenia: "dom jest tam gdzie my jestesmy" zgadzam sie w 100% !!!
Moc buziakow!

eMajdak (Polka) said...

Basiu one nie muszą się wpisywać w żaden kanon. One SĄ kanonem :)

wiedźma_florentyna said...

a takie domowe krówki po przeleżeniu robią się "kruche"?
Mój tata lubi właśnie takie (Głupek wszyscy wiedzą że najlepsiejsze są krówki "ciągutki")
Zresztą czemu polskie krówki miałby mieć brytyjski rodowód - takie połączenie smaków jest proste i myślę że mogły powstać równolegle w końcu wszędzie ludzie mają smaka na słodycze, no i podobne produkty pod ręką :)
Wszystkiego naj naj z okazji urodziny i w ogóle!

magda said...

jest to absolutnie nie do pomyślenia, żeby "polskie krowki moglyby miec brytyjskie korzenie"! dobrze, że tak pięknie piszesz, dobrze, że można ciebie czytać, ach i te "udoskonalone wspomnienia"
pozdrawiam

buruuberii said...

shinju, oj zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci: w prostocie sila :-)

Joanna D.C. az nei moge uwierzyc, ze to jzu 20 lat, a pamietam jak wczoraj Twoj pierwszy przyjazd na wakacje po wyjezdzie... Bo czy to nei ejst troche tak, ze wyjezdzajac nei zdajemy sobei sprawy, ze to moze byc na cale zycie a ponadto, ze z roku na rok jest trudniej wrocic? Sciskam mocno :)

eMajdak (Polka) slicznei mi to napisalas :*

wiedźma_florentyna, te krowki sa kruche juz po zrobieniu, jak poleza kilka dni to "tezeja", neico twardnieja (ale naprawde nieznacznie), ale nadal sa kruche. Powiem szczerze, ze domowym sposobem (nieuzywajac skrobiowych syropow) ciagutek uzyskac nei potrafie...
Krowki a ich angielski rodowod: o tak, to moga byc zjawiska separowane, mogly i u nas i tam powstac niezaleznie. Ale chocby dla przykladu: nasze baby drozdzowe maja niemiecki rodowod (a ow zwyczaj wypieku slodkich drozowych bulek przywedrowal do Polski wraz z Zydami zza zachodniej granicy notabene), wiec dlatego tak poddalam w watpliwosc nasza oryginalnosc w wymysleniu krowek ;-) Pozdrawiam serdecznie i dzieuje za zyczenia!

magda, dziekuje :* A krowkowy rodowod: tez chcialabym by krowki byly tak bardzo 'nasze', jednak zewsze jest jakies male ale... Niemniej jednak nasze sa pyszne, choc te domowe/klasyczne do brytyjskich dosc podobne :-)

Gosia said...

Basiu- wszystkiego najlepszego na 6 Urodzinki Makagigi!!!!!!
Kocham Twoje wpisy,wspomnienia i opowiastki,ze nie wspomne o fotkach......
Kogla-mogla nie trawilam,ale krowki kochalam i kocham-najlepsze jednak dla mnie to te kruche....
Ludzie dziela sie na lubiacych ciagnace i kruche,nie znam nikogo,kto nie lubilby ich wcale.....
Usciski sle :)

Beatrice said...

Fantastyczne! niezwykle kusząco wyglądają!

Olga said...

zazwyczaj tylko z prawdziwą przyjemnością czytam wpis i oglądam zdjęcia, ale... może się w końcu odważę i porwę na przygotowanie... na przykład tych krówek? :) serdecznie pozdrawiam i gratuluję tak perfekcyjnego, magicznego miejsca w Sieci!

buruuberii said...

Gosia, jej Gosia nei podziekowalam :( no ale spozniona duza buzia :*

Beatrice, one potwornie kusza, z pol kg cukru nei moz ebyc inaczej :))

Olga, zapewniam Cie, ze krowkowego lęku warto sie pozbyc! Te smietankowe sa nieskomplikowane, dosc szybkie w wykonaniu, karmelowy smak wynagradza chwile nad garnkiem. Jedyne ryzyko, to ze beda sie bardziej kruszyc (choc smak ten sam pyszny), wtedy wyjesz/wyjecie lyzeczka z foremki:)

Dziekuje za cieple slowa, milo sie takie czyta i z radoscia pisze, gdy wiadomo ze jest Ktos po drugiej stronie :-)

Olga said...

oj, ja jestem od dawna, ale zazwyczaj jakoś śmiałości nie mam :) nie podlizuję się - czytam Twój blog, jak książkę, oglądam jak album dobry - a przecież nie pisze się po książkach! :) to tak milcząco oglądam zazwyczaj :) pozdrawiam!

Monih said...

Bardzo lubię te cukierki a szczególnie te jakie są miękkawe jak karmelek. Bywa że i mam czasami chęć na te bardziej chrupiące i łamliwe. Super sprawdzają się one do pracy, dają dużo energii dzięki cukrom, tylko nie mogą być trzymane w cieple. Dziękuję za przepis na ich zrobienie, na pewno ten też wypróbuję. Obecnie robiłam już kilka w ten sposób http://www.open-youweb.com/jak-zrobic-slodycze-krowki/ też są niezłe ale wypróbuje teraz przepis z tej strony, wydaje się bardzo ciekawy i mogą być jeszcze smaczniejsze, dziękuję za niego.