Monday, November 25, 2013

jerozolimskie precle



wielkie drożdżowe precle ka'ak są w Sterej Jerozolimie wszędobylskie. Stanowią jedną z najprostszych lokalnych przekąsek. Jerozolimskie precle (a może begle?) sa najczęściej podłużne, ogromne, mają około 40cm długości i są nielicho posypane sezamem. A obok nich znajdziemy zawiniątka z gazety z najbardziej typową przyprawą Jerozolimy, z za'atarem z hyzopu.

Wielkie precle ka'ak jedliśmy zawsze podczas spacerów do starych grobowców w Nahal Kidron. Nahal Kidron czyli Dolina Cedronu leży w Jerozolimie, oddziela jerozolimskie Stare Miasto od Góry Oliwnej. I tutaj zawsze przypomina mi sie wielkanocna audycja w polskim radio, w której ktoś próbował opisać jerozolimskie realia i mówił: "tuż przed Świetem Paschy, tuż obok Ogrodu Oliwnego szumiała rzeka Kidron" - niesamowity był to opis! Cedronu ze świeczką szukać na mapach Jerozolimy, a jeśli już na nielicznych się znajdzie, to nakreślony przerywaną linią. Cedron to bowiem od tysiącleci maleńki strumyczek okresowy, w którym na wysokości Jerozolimy woda pojawia sie kilka razy w roku (zazwyczaj na przełomie stycznia i lutego, a nie kwietna) i to tylko w czasie ulewnych deszczy, ale nawet i wtedy za bardzo tego szumu nie da się uslyszeć :)

Nahal Kidron nazywa się też Wadi al-Joz, po arabsku. Czesem chodziliśmy do Doliny Jozafata, czyli Wadi al-Joz, czyli Doliny Cedronu do palestyńskiego sklepu całodobowego Tannour* w pobliże miejsca gdzie możnaby się doszukiwać "początku" Cedronu. Szczególnie zapamietałam jedną wyprawę i to wcale nie po to, by Cedronu źródeł szukać. Raz bowiem udaliśmy się do sklepu Tannour w Wadi al-Joz nocą, o trzeciej z minutami, po tańcach w klubie HaOman 17, upojeni muzyką i musującym napojem wyskokowym. Sklep jest znany w okolicy z miłej obsługi i pieca, w którym całą dobę wypiekają jerozolimskie precle ka'ak - tamtego precla ka'ak jedzonego przed czwartą rano nie zapomne nigdy! Nie zapomnę też wydobywającej się ze wszystkich zakamarków muzyki w Oman 17, to jedyny raz kiedy czułam, że "całe ściany grają".

Ka'ak aka kaak (z arabskiego: ciasto, wypiek) to większe bądź mniejsze, twardsze bądź całkiem miękkie bliskowschodnie precle na drożdżach, najczęściej obficie posypane sezamem. Wielkie precle ka'ak kupić można na ulicach Starej Jerozolimy, w zawiniątku dostaje się za'atar, w którym kawałki precla należy zanurzac. Malenkie preceki ka'ak z kolei można spotkać poza murami Starej Jerozolimy, w cukierniach wokół Ben Yehuda, czy na Agripas i na shuku Mahane Yehuda, są jednym z popularniejszych słonych wypieków w Izraelu. Sporadycznie w palestyńskich sklepikach można kupić ka'ak w wersji precli, w nieco wydłużonej wersji tego, co przedstawia powyższe zdjęcie, wszystke jednak niosą w sobie zapach Jerozolimy.

 

Przepis na duże jerozolimskie begle ka'ak (ze wspomnień + na podstawie poprzedniego przepisu na małe ka'ak):

500g mąki
1/2szkl mleka
3/4szkl wody
1/4szkl oliwy
25g swieżych drożdży
1 łyżka soli
2 łyżki cukru (można dać dobre 50g)
1/4 łyżeczki ziaren kminu rzymskiego
10 ziaren mahlabu (opcjonalnie)**
10 kuleczek mastyksu (opcjonalnie)

na wierzch precli: sezam, dobre 100g

do podania: za'atar, oliwa

Z drożdży, 1/2 łyżeczki cukru, łyżki mąki, 2 lyzek mleka zrobić rozczyn, odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce by drożdże podrosly. Mastyks utrzec w moździerzu z 1/2 łyżeczki cukru, kminem i mahlabem. Mąkę wsypać do misy, wymieszać z przyprawami i solą, w środku zrobić wgłębienie, wlać zaczyn, wodę, mleko, oliwę. Ciasto zarobić i wyrabiać 5 minut. Pozostawić do podrośnięcia (~30 minut). Następnie ciasto podzielić na 18 porcji, uformować z nich małe okrągłe bułeczki i ułożyć na blacie. W środku każdej bułeczki zrobić dziurę w której umieścić trzeba palec i wokół tego palca należy krecić ciastem tak, by powstała z niego obręcz o średnicy około 15cm. Ciastowe obręcze posmarować mlekiem, obtoczyć w sezamie i układać na blasze. Pozostawić na 10 minut by podrosły. Piec w temp. 175st.C na rumiano (20 minut). zapach Jerozolimy!




* tannour - piec do wypiekania chleba (po, zarówno, arabsku jak i hebrajsku)
** mahlab i masyks to przyprawy które można dodać wedle uznania, posiadania. Esencje smaku stanowi w tych preclach głównie przypieczony sezam.

PS. PS. Mam nadzieje, ze mahlab kwalifikuje sie do Korzennego Weekendu Ptasi : ) 

13 comments:

Natalie said...

Trochę jak takie donaty :)

Amber said...

A ja je jadałam na ulicach Jerozolimy strej,
sprzedawane z wózków i w piekarniach w małych uliczkach...
I przymierzam się od dawna,żeby je upiec...

Justyna Bąk said...

świetnie wyglądają, chętnie bym spróbowało:D

margot said...

precle jak marzenie,a zdjęcie jak dwa marzenia
Patrze i nostalgia mnie bierze

buruuberii said...

Natalie, mnie one bardziej przypominaja "begle/bajgle" ale fakt jak sie zastanowie to moze maja cos z doughnuts :))

Amber, Aniu mnie wyobraz sobie przez kilka lat ani nie przyszlo na mysl by sprobowac, az w pewnym momencie tesknota byla tak wielka, ze "musialam" je zrobic :)

Justyna Bąk,a ja bym sie chetnie podzielila!

margot, Alusia jak robie zdjecia to naprawde o Tobei mysle :*

Wiewióra said...

wyglądają przepysznie! trzeba upiec koniecznie!

Majana said...

Te zdjęcia i wspomnienia - ogląda się i czyta wspaniale.
I tak by się chciało kiedyś pojechać tam gdzie Ty Basieńko.
Pozdrowienia :)

margot said...

Basia?Naprawdę?Czuję się zaszczycona!!!!!!!!!!!

buruuberii said...

Wiewióra a ja koniecznie polecam :)))

Majana naprawde Jerozolima to jest niesamowite miejsce, piekne i dziwne (politycznie). Ma w sobie cos tak niesamowitego,z e moglabym tam jechac w kazdej chwili, choc trudno byloby tam zyc...

margot, Alu, Ty dodajesz mi tyle energii, nie szczedzisz dobrych slow, nie moge nei myslec o Tobie!!

Ania Włodarczyk (aka vespertine) said...

No właśnie, szukaliśmy Cedronu w Jerozolimie, na próżno ;)

Za to spacer po okolicy, którą opisujesz, był długi - zgubiliśmy się w drodze na Wzgórze Oliwne, wszystko przez to, że wybraliśmy się niedługo przed zmrokiem. Noc zastała nas nieopodal dzielnicy arabskiej i postanowiliśmy wrócić tak, jak przyszliśmy, rezygnując ze spaceru na GO, ale trafiliśmy na rumuńskiego mnicha (żyjącego obecnie w klasztorze na greckiej wyspie - w J. był miesiąc), który nas poprowadził. To była przygoda...

Patrycja said...

Piękny, zjadłabym, jeszcze maczając w jakiejś pysznej oliwie (a potem w zaat'arze) czy to już profanacja?

buruuberii said...

Ania Włodarczyk, szukaliscie - no prosze :) to moze wiecej nie sluchajcie audycji radiowych :D Jednak co przygoda, to przygoda - zgadzam sie w 100%!

Patrycja, Ty czytasz w moich czynach - cieple precle maczalismy w oliwie. W IL czasem podaje sie oliwe do maczania pity, wiec mysle ze jak najbardziej mozna :))

ptasia said...

Basiu, jako fanka wszelkich precli i obwarzanków jestem pewna, że by mi smakowały :) + dopisuję do Korzennego. Pozdrawiam!