Tuesday, December 17, 2013

piernik bakaliowy



śnieg w Jerozolimie oznacza kataklizm. Kilka centymetrów śniegu to kastastrofa na miarę 40-sto stopniowego mrozu... Paraliż wszytkiego co możliwe. Zamknięte są szkoły niższe i wyższe i wszystkie publiczne przybytki. Nie działa transport publiczny. Jeśli już ktoś odpali samochód, to sunie nim z prędkością 20km na godzinę. Mieszkańcy zachęcani są do pozostania w domu. W telewizji na okrągło ujęcia "jak to sypie śnieg". Znajomi prześcigają się w mailach z co piękniejszym zdjeciem jednodniowej zimy. W Jerozolimie "zima" trwa najczęsciej dzień, a już na pewno nie dłużej niż 2-3 dni, i to raz na kilka lat. 

Takie dwa dni zimy polegają na tym, że jest około zera stopni i sypie mokry śnieg. Choć ten śnieg nad ranem może być całkiem puszysty, już około 9 rano przypomina tylko mokrą breję. "Nie wychodzić na ulice" tak brzmią ostrzegawcze komunikaty, "nie wsiadać do samochodów". W sklepach na dwa dni przed przewidywanymi opadami śniegu kolejki gigant: ludzie na wszelki wypadek wykupują wodę, świeczki i żywność. W akademikach ogłoszenia:
"Do wszystkich studentów: nadchodzi śnieg. Przerwy w dostawie prądu i wody możliwe. Prosimy: puść strumień ciepłej wody z kranu*, pozamykaj okna i opuść żaluzje. Prosimy przygotuj się odpowiednio. Wprzypadku jakichkolwiek problemów dzwoń! Do wiadomości: minimarket bedzie otwarty jak zawsze".

Przy tych pierwszych nieśmiało spadających płatkach śniegu Łukasz poszedł na basen, pięć minut spacerem. A tu pani w kasie oświadcza, że "basen zamknięty", Łukasz zdzwiony, a pani rozanielona na to: "przecież jest śnieg"; Łukaszowi opadły ręce i skwitował sytuację "no ale to jest przecież kryty basen!".

I w te "zimowe" jerozolimskie dni (może i wtedy, kiedy Łukasz probował dostać się na basen ;) piekłam szwajcarskie basler lackerli. Z czasem pomyślałam, by dodać do nich więcej bakalii i tak powstał mój piernik bakaliowy. By się rozgrzać przyprawami korzennymi, pomagało!


Przepis na piernik bakaliowy (radosna twórczość własna):

150g cukru
150g miodu
1 jajko
150g mąki
1 płaska łyżeczka przypraw korzennych
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
25ml dobrego rumu
50g kandyzowanych skórek cytrynowych i pomarańczowych
150g bakalii
150g orzechów/migdałów

Cukier wymieszać z miodem, jajkiem, a następnie z mąka, proszkiem do pieczenia i przyprawami. Dodać posiekane bakalie oraz orzechy, skórki kandyzowane, rum. Ciasto wyłożyć na wyłożoną papierem do pieczenia blachę (tzw. dużą 24x36cm), wygładzić, posypać po wierzchu cukrem. Piec 20 minut w temp. 175st.C. Pociąć na kwadraty 5x5cm. Można dodatkowo polukrować. Piernikowe, bakaliowe.


PS. Powyższy przepis to również moje trochę spóźnione dwa grosze do Majankowego Festiwalu Pierniczków :-)


* nikt mi tego nie potrafi wytłumaczyć, a jeśli próbuje, to ja nie potrafię zrozumieć, jak przy temperaturze zero stopni (góra -1) może zamarznąć woda w rurach??

9 comments:

margot said...


Basia , na razie tylko przepis obejrzałam , tas historie (już pierwsze zdanie mnie zapewnia ,że lektura pierwszy sort) przeczytam ciut później ,a ten piernik , o matko , córko i babko chyba będę musiała

monika said...

No tak, a u nas szkoły zamykają przy -30 :D Rety, pamiętam te przemoczone portki, buty, skarpety, wszystko i w takim rynsztunku na lekcje, bo przecież po drodze do szkoły było tyyyle zasp i śnieg rano taki puchaty :D

Basi,pierniki z bakaliami - bajka :) Ten staropolski piekę zwykle z dużą iloscią bakalii, zwłaszcza orzechów, rewelacyjny jest, uwielbiam :)

Buziaki :*

Evitaa said...

Owoc Twej radosnej twórczości bardzo do mnie przemawia :))

buruuberii said...

margot, Alus pierwsze zdanei jak reszta - katastrofa sneizna - zartuje :))) ale naprawde tak w Jerozolimie zima wyglada, choc ponoc w tym roku trwala 4 dni ;)

monika, ach do tych -30st to oczywiscie mam dalesze opowiesci zwiazane z IL ("co ludzie wtedy robia?" :) ale to innym razem... No wlasnei u mnei pierniki cos "nei zchodza" ale ten zezarli w pracy bez gadania ;) :*

Evitaa alez milo to slyszec :)))

Kamila said...

Basiu, nieźle się ubawiłam tą historią z basenem, ale warto było wrócić do domku na pyszny piernik :) Pozdrawiam

Majana said...

Basiu, a to dobre z tym śniegiem w Jerozolimie i tą paniką! hehe:D.

Kochana, cudowny wkład w Festiwal. Już dopisuję do podsumowania, bo wlaśnie je zrobiłam :)
Buziaki:*

Ania Włodarczyk (aka vespertine) said...

:) Uśmiałam się czytając tę historię. No tak, a niedawno mówili o dużej ilości śniegu, jaka spadła w Jerozolimie - to się mieszkańcy musieli stresu najeść.

Ja w tym roku lebkuchen chcę piec, zobaczymy, co to będzie :)

buruuberii said...

Kamila, jak Luaksz wrocil wtedy i mi opowiadal, to gdybym nei wiedziala jakie sa izraelskie realia, to bym pomyslala, ze łże :))) A pani z basenu jeszcze dodala "martwilam sie ze pan przyjechal autem i nei da rade wrocic do domu, neich pan szybko wraca!" neiwairygodne :D

Majana, ogromnei sie ciesze ze zdarzylam, jeszcze sobei obiecywalam maila do Ciebei, ale Ty jestes blyskawica! :**

Ania Włodarczyk (aka vespertine) ten moj piernik ma cos z lebkuchen, ciekawa jestem jak Ci sie udadza? Ja ich nei pieke z zasady - zebym miala po co jezdzic do Norymbergi :))) sciskam!

Majana said...

A bo ja akurat szłam Cię tu odwiedzić, patrzę a pierniczek na mnie czeka :)