Monday, April 19, 2010

najlepszy

 

rok temu upiekłam pierwszy chleb na zakwasie.
13 kwietnia 2009 zaczęłam hodować swój zakwas.
Nie ma teraz dnia bez kromki swojego zakwasowca.


Pięknego marcowego poranka przyjeciele nasi, Kasia i Krzysiek wpadli na (jerozolimskie) śniadanie, z jajecznicą na boczku w roli glównej. Wapdli trzymając w rękach chleb pszenno-żytni od Natki i słoik z szarą, bliżej nieokreśloną substancją zwaną zakwasem.
Wziełam słoik do ręki i spytałam: a co ja mam z tym zakwasem zrobić?
Kasia i Krzysiek odpowiedzieli zgodnie: przecież my nie będziemy chleba piec!
 

Nie wyobrażam sobie dzisiaj tygodnia bez własnoręcznie upieczonego chleba na zakwasie, tak jak kiedyś nie wyobraziłabym sobie, ze chleb na zakwasie zacznę piec dzięki korespondentce radiowej, księdzu zakonniemu i siostrze zakonnej. Na dodatek nigdy bym nie zgadła, ze chleb na zakwasie zacznę piec w Jerozolimie w środku swięta Pesach. 

Chleb który piekę najczęściej zwie sie najlepszy, najlepszy bo:
Szybko się robi.
Szybko się piecze.
Szybko się zjada.
I tak w kółko.


Przepis na najlepszy czyli chleb pszenno-żytni wieloziarnisty (pierwowzór to przepis od Natki, która dostała go z kolei od swej sąsiadki):

2 szkl mąki żytniej razowej
1 szkl mąki pszennej
1/4 szkl pestek dyni
1/4 szkl słonecznika
1/4 szkl siemienia lnianego
1/4 szkl płatków owsianych
1/4 szkl otrąb
płaska łyżka soli
1 3/4 szkl letniej wody
3/4 szkl zakwasu na mące żytniej razowej*

Do misy wsypuję mąkę, dodaję sól, ziarna, otręby, płatki owsiane, wszystko razem mieszam. Dodaję zakwas, wlewam letnię wodę i dokładnie mieszam, tak ze 2 minuty, nie dlużej. Ciasto wkładam do natłuszczonej i wysypanej mąką blaszki (keksówki, o postawie 11x30cm), wygładzam wierzch chleba łyżką zanurzaną w wodzie, pozostawiam do wyrosniecie, ma niemal podwoić objetosc (3 godziny, w temp. 24st C.). Piekę w temp. 175 st. C przez 80 minut. Wystudzic calkowicie przed pokrojeniem. Najlepszy. 



* aby uzyskać 3/4 szklanki zakwasu ma mące żytniej razowej (lub inaczej zaczynu) należy 12 godzin przed pieczeniem chleba wymieszać: 1 lyżkę zakwasu z 100g letniej wody i 100g żytniej razowej mąki, zaczyn przykryć i odstawić w ciepłe miejsce.


PS. Ów chleb najlepszym nazwał Łukasz, wytłumaczyłam już dlaczego :-)

44 comments:

kasiac said...

Basiu, ja również nie myślałam nawet, że kiedyś będę hodować w słoiku tą "bliżej nie określąną substancję" (notabene o pieknym jabłkowym zapachu). A teraz - prawie codziennie chleb na zakwasie! Lub jak dziś - na serwatce pozostałej z twarogu:)

amarantka said...

Chyba połowa z nas nie myślała, że pojawi się u nas w domu takie stworzonko jak zakwas :)

Mój zakwas jest młodszy trochę, chleba też jeszcze codziennie nie piekę... ale bardzo mi się spodobał Twój przepis, więc nie wykluczam, że od teraz i ja codziennie będę piec chleb.

I gratuluję zakwasowi rocznicy!

lo said...

Wszystkiego najlepszego dla zakwasu z okazji urodzin. Niech będzie żywotny i się mnoży na potęgę. Z przyjemnością wypróbuję Twój przepis chlebowy.
Z mahlabem zrobiłam daktylowe brioszki. Pycha. Wkrótce o nim napiszę. jeszcze raz dziękuje bardzo za cudowny prezent.

anytsujx said...

Chleb wydaje się pyszny, szkoda, że komputer jeszcze nie potrafi oddać smaku ;)

Gospodarna narzeczona said...

A wiesz, ze ja nie ma swojego najlepszego? Wszystkie je uwielbiam ;-)

asieja said...

dobrze miec coś najlepszego
coś co smakuje zawsze, nigdy się nie nudzi
dobrze jest miec kromkę chleba na pyszne śniadanie..

Jswm said...

lecę wyjąć zakwas z lodówki! jutro będzie "najlepszy" :))

Bea said...

Basiu, i ja kiedys zupelnie nie myslalam ze bede piec w domu chleby i to na dodatek na zakwasie. Choc niektore osoby nadal pytaja : 'i chce Ci sie tak?!?' ;))
Ten przepis chetnie sobie zapisze, chleb wyglada bowiem dokladnie tak jak lubie. Na dodatek - jak zwykle - okrasilas przepis cudnym zdjeciem :)

Usciski Basiu!

:*

grazyna said...

A ja piekę tylko chlebki drożdżowe, tych na zakwasie jeszcze się boję...
Pysznie wygląda ten chlebek :)

Tilianara said...

Nie mam wciąż tego najlepszego, ale ten będę piec jutro - przepis już wydrukowałam, wszystko w domu mam, więc jutrzejsza kolacja będzie z najlepszym w roli głównej :)

Buziak Basiu :*

ptasia said...

Basiu, gratuluję rocznego stażu wśród zakwasowców :)
A z pytań praktycznych: ile ml ma Twoja szklanka (200, 250, 240?) Oraz czemu ilość zakwasu taka płynna (sic)?

buruuberii said...

Kasiac, a wiesz ze dawno mojego az tak wnikliwie nie wachalam? ;)

Amarantka, mysle ze moze to byc i wiecej niz polowa ;) dziekuje!

Lo, dzieki! Brioszki mowisz, czekam na przepis, oj cs bym znow z machlabem upiekla ;-)

Anytsujx, ze tez te komputery takie niedoskonale :-D

Narzeczona, a u mnie tez tak jest, ale on nalezy do tych, ze jak nie wiem ktory piec, to nalezy piec najlepszy ;-)

Asiejka, dobrze, tak!

Jswm, wiesz ze ja moj wyjelam o 9:05, to wieczorem pieczemy razem ;-)

Bea, :* Wiesz, ze mnei pytaja o to samo? Nie rozumieja, nie?

Grazyna, no wiesz, moze i dobrze, to okropnie wciaga, ale i pysznie :)

Tili, tak jak napisalam Kasi, on jest najlepszy, ale ulubionych wiele :) Usciski sle!

Ptasiu, szklanka to szklanka ;-) 250ml. Wiesz w tym przepisie lyzka zakwasu wiecej czy mniej niewiele zpesuje, to taki leniwy przepis, na wieczor, po pracy, gdy chce sie czlowiek walnac na kanapie i nie biegac skladac chleb co godzine :) A plynna, bo na poczatku dawalam pol szklanki, a teraz daje 3/4, a zmienilam na 3/4, prosze!

Wiosanna said...

Również gratuluję zakwasu, ja się wciąż zbieram do wyhodowania swojego pierwszego, ale wciąż zostaję przy drożdżowych...

monika said...

Och, to jak on taki szybki to piekę dziś wieczorem, dobrze że zakwas nakarmiony :-) Będzie na drogę bo wedle wszelkiego prawdopodobieństwa ruszamy jednak jutro, napiszę zaraz @ :)
P.S. Widzę że też lubisz drewniane noże do masła ;-)
Ściskam mocno :-)))

Magdalena said...

No tak. Wszystko ladnie i pieknie, ale nie moge znalezc przepisu na ten zakwas zytni - gdy klikam na starsze, chlebowe posty, nic nie otwiera mi sie.
Ja niestety nie pieke chlebow. Kilka razy robilam bulki, a chleba jeszcze nie. Jakos boje sie, ze nie wyjdzie - te "sto procent hydracji" mnie przeraza :)
Ale kromeczke poprosze, jak najbardziej. Bardzo pysznie wyglada.

ptasia said...

Basiu, ja się tak dopytuję, bo choć jestem ogólnie bardzo beztroska w kuchni (zasada randomizacji składników itd. :), to akurat chleby imho powinny być bardziej doprecyzowane. Wiem, że i tak to moje "bardziej", dla niektórych Zaawansowanych Piekarek, byłoby "mniej" ;)

buruuberii said...

Wiosanna, podobno na wszystko przychodzi czas :-)

Monika, rany na droge, dopiero teraz przeczytalam maila, ale fajnie :-) Ach noze uwielbiam, tylko jakos mi sie poniszczyly...

Madzia, here you go: kliknij na zakwas w przepisie - wpadniesz do Piekarni po Godzinach i znajdziesz, nie chcialam juz dziewczyn dublowac :-)

Ptasia, to jest taki przepis "domowy", wez 3 kwaterki maki, troche zakwasu, mala garstke soli, tak chyba piekly nasze babcie, nie mialy wag cyfrowych :-))
Ogolnie to jestem perfekcjonistka, chlebowych przepisow sie trzymam, ale ten przepis z zalozenia byl "na luzie"...

Usciski!

Magdalena said...

o, dzieki. "ide" tam w takim razie zagladnac.

Zaytoon said...

Ja co prawda pierwszy zakwasowiec upiekłam dopiero jakieś pół roku temu, ale... doskonale to pamiętam.
Ten początkowy stres.
I teraz również nie mogę sobie wyobrazić tygodnia bez chleba.
Szkoda tylko, że nie mogę piec go na co dzień...

Twój naprawdę musi być najlepszy.
Wspaniały!

Magdalena said...

bylam, przeczytalam i strasznie to komplikejted jest. na pewno zapomne go dokarmiac, albo cos. no i u mnie w kuchni nie jest bardzo cieplo.

Ania vel Vespertine said...

Jadłam, jadłam! :)

Myślałam, ze będzie całość historii o zakwasie ;)

Buuuuzi Basiu, dziś zdawkowo, bo czasu mało - mam praktyki w sądzie, zajęcia na aplikacji i to trzeba pogodzić z pracą :/

kass said...

I ja nie myślałam...
Taki, no może nie całkiem identyczny, piekę też niemal w trybie ciąłym. I tak jak Ty (i Łukasz) uważam że jest najlepszy, czasem zmieniam ziarna, czasem dodaję melasy i rodzynek...i jest najlepszy!
Całusy!

aga-aa said...

nie trzeba wyrabiać? powiedz że nie trzeba, to upiekę go bardzo szybko ;)

buruuberii said...

Magdalena, eee, nie jest :-) trzeba dokarmiac przez tydzien, a potem tylko mu zrobic miejce w lodowce i upiec cos raz na 10 dni, a zapewneim Cie ze raz na 10 dni to malo :)

Zay, :-) a wiesz ja chyba sie nie balam, spadlo to na mnie jakos szybko, dopiero po lekturze blogow dotalo do mnie ze moze powinnam :-D

Ania, ale mi przypomnialas, no to nast. razem. Pracusiu :**

Kass, melassy mowisz, oj cosz czuje ze poszaleje :)

Aga-aa aka Princess, nie mowie, krzycze: Nieeeee trzeba wyrabiac! ;-)

margot said...

kochana zakwas to fajna rzecz prawda ,i taki chleb tez , a zdjęcie cudne proszę Pani

Jswm said...

chyba mój zakwas coś słabuje, bo chleb zaczął rosnąć dopiero w 5 godzinie...
ale wyszedł i jest pyszny! smakuje nawet mi choć nie lubię ziarenek :)

zemfiroczka said...

A świeczkę zdmuchnął?

Dobry na zakąskę pod rozmarianka na ten nasz przaśny kumowski stół ;)

Olciaky said...

Nigdy nie wyobrażałam sobie, że upiekę kiedykolwiek chleb.
A tu proszę.
Pozdrawiam.

majka said...

A ja wciaz pozostaje przy kupnym zakwasie. Moje lenistwo nie pozwala mi wziac sie za hodowle wlasnego. Ale jak ktos by mnie takim zakwasem obdarowal, to tez chetnie bym przyjela :))

Chlebek wspanialy. Fajnie jest miec takie swoje ulubione smaki. Takie, ktore nigdy sie nie znudza.

Pozdrawiam cieplo.

Goś said...

Ja już mam za sobą pierwsze przygody chlebowe. A raczej porażki chlebowe ;-)

Ale może jeszcze przede mną ten 'najlepszy'?...

Wiesz Basiu, ten chlebek to taki mój ideał. Z białym serkiem na nim i plasterkiem pomidora. Plus szczypta soli i ewentualnie szczypiorek ;-))

Piękny.

buruuberii said...

Margot, a oczywiscie kochana i bedzie ciag dalszy, bo Alci wiele zawdzieczam w tej kwestii :-)

Jswm, bardzo sie ciesze ze Ci smakowal! Zapomnialam dodac, ze jesli niezbyt rosnie to mozna go wstawic do letniego piekarnika...

Oczko, a zdmuchnal :-) Postawie pod rozmarynka, a jakze!

Olcia, tez sobie tak mysle :-)

Majka, pakowac zakwas do paczki, wysylac? Wiesz, on wcale nie taki klopotliwy :) pozdrawiam Cie rownie cieplo :-)

Gosia, polecam, z nim nie ma porazek, latwizna bym rzekla, oj tak z pomidorem to jest to! :*

aga-aa said...

super!!!

lo said...

Basiu, zapraszam Cię do siebie. Początek mahlabowej drogi.

aga-aa said...

w poniedziałek piekę ten chlebek, ale jak nie wyjdzie to... ;p

aga-aa said...

a jak te szklanki na gramy przeliczyć co? szklanka to 250g?

buruuberii said...

Aga-aa, owa szklanka ma 250ml, maki 150g, zakwasu te 3/4 szklto to tak z 200g bedzie :-)

aga-aa said...

a toć jo, nie wiem o czym wczoraj myślałam jak pisałam te 250 g ;)

aga-aa said...

wyszedł przepyszny :*

buruuberii said...

aga-aa, naprawde? :*
a z 250g sie nie martw, czasem tak czlowieka "zacmi" :-)

zemfiroczka said...

Basia, a ta pszenna to jaka? 480 może być, albo 650? Czy chlebowa lepiej? A gdyby zamiast - dać żytnią 720? - myślisz, że się posłucha?

buruuberii said...

Oczko drogie, ja to sie wogole nie znom na rodzajch pszennej maki, tutaj jest gladka, pol-gruba i gruba :) a pisze to pod wplywem Hoegaarden, wiec za bardzo nie sluchaj :D
Pieke ten chleb z zyniej 2000 i pszennej najzwyklejszej (500?), z zytniej 720 to jasniejszy bedzie, mysle ze tez dobry!

zemfiroczka said...

No i tyle mi styknie. Dostaliśmy od Lipki trochę zakwasu, bo Matuszka była łaskawa się rozmnożyć. Więc teraz siedzi w chłodnicy Młodzieniec i czeka na debiut :) Tylko czasu jakoś nam na razie brakuje, co by mu pozwolić działać. Ale przepisik skrzętnie zapisuję już teraz.

zemfiroczka said...

Tośmy se upiekli, jest w deseczkę :)

buruuberii said...

Szalenstwo Oczku, to niezla niespodzianka, ciesze sie ze sie Wam upieklo :-)