Monday, April 12, 2010

mazurek, z koglem-moglem



Ania [10 marca 2010]: Ojej, to sie dzieje! :))) 

Basia [21 marca 2010]: "ulubieni" goscie zjawiaja sie nieproszeni, bez wyczucia i bez mazurka, tylko nie zrozum tego Aniu tak, ze masz mazurkow nawiezc!

Ania [19 marca 2010]: Basia, mazurki to same upieczemy :)
Basia [23 marca 2010]: Odnosnie mazurkow, to uwielbiam kogel-mogel i marze o takim z koglem walsnie, tylko ze cos bym zmienila w tym ciescie (...)? Gdybys miala na taki ochote, a w ZASADZIE NA TA POLEWE z kogla, to ja jestem za.

Ania [25 marca 2010]: Basiu, ukradkiem luknęłam dzis na mazurek z koglem-moglem ;) Wyglada fajnie, brzmi fajnie i jestem jak najabrdziej ZA nim!

Basia [26 marca 2010]: My nadal za mazurkiem koglowym - migdaly zamienimy na orzechy, Lukasz twierdzi ze uczulony, ale moze przezyje? (...) chyba ze migdaly ale z mahlabu odrobinka?

Basia [3 kwietnia 2010]: wstala rano i przewertowala caly rozdzial w Disslowej nt. mazurkow i wykrzyknela: Ania, wiem, wiem zrobimy kruchy spod z orzechami! Z mahlabu odrobinka.

Ania na to: Wlasnie na to czekalam, przeciez to musi byc kruchy spod.
 

Dzis wiem, ze mazurek z koglem-moglem jest wysmienity, a niektorzy z nas dzieki temu mazurkowi zrozumieli dlaczego mozna uwielbiac mazurki. Dzieki Aniu za wspolne pieczenie (tutaj mazurka recenzja Ani)! Fajni z Was goscie :)


Przepis na mazurek z koglem-moglem (inspiracja przepisem Pauliny, ciasto Maria Disslowa na kruchy mazurek migdalowy):

ciasto:
120g cukru
120g masla
3 zoltka

120g mielonych pekanow badz orzechow wloskich 
120g maki
skorka otarta z jednej cytryny
pol lyzeczki ziarenek mahlab'u (opcjonalnie)
 

polewa:
4 zoltka

150g cukru pudru (w tym 25g cukru z prawdziwa wanilia)

Orzechy zmielic na polgrubo, dodac polowe cukru, zmielic na gladko. Maslo utrzec z pozostala polowa cukru, wetrzec zoltka, dodac mielone orzechy z cukrem, wymieszac, dodac make i ponownie dokladnie wymieszac. Dodac skorke z cytryny i machlab. Ciasto rozetrzec na blasze (tzw. duzej, 30x40cm), wygladzic powierzchnie, piec 25 minut w temp. 180 st.C. Z zoltek i cukru utrzec kogiel-mogel, az bedzie kremowy i gladki (jesli ktos bardzo musi, to moze zagescic kogel-mogel 1/2 lyzeczki maki ziemniaczanej, ja jednak jestem przeciwnikiem zageszczania maka). Po 25 minutach pieczenia ciasta wyjac je z piekarnika, rozsmarowac delikatnie na wierzchu kogel-mogel (mozna oczywiscie mazurek przystoic, ale uparlam sie na minimalizm), wlozyc z powrotem do piekarnika i piec kolejne 4-5 minut. Upieczony mazurek wystudzic, kroic i wcinac. Wyborny.

PS. Nie mam na szczescie teraz tzw. ulubionych gosci, ale wiem co to znaczy, wiem co to znaczy czekac by ktos niezaproszony i tak sie pojawil, by przyszedl bez mazurka, niekoniecznie z milymi uwagami i by znow atmosfera byla nerwowa, powierze geste... Macie ulubionych gosci, takich w cudzyslowiu?

23 comments:

Ania vel Vespertine said...

Ojej, Basiu, toż to zupełne inne zdjęcie, niż moje :) Zobacz, Ty na biało, ja na czarno.

Zgrabnie zgrałaś te dialogi,przypomina mi się cała nasza ścieżka "dojrzewania" do wyjazdu, ustalanie menu i inne miłe drobiazgi...

Wyobraź sobie, że od dawna nie mam takich "cięzkich" gości. Tak się złożyło, że odkąd odcięłam się od pewnych ludzi, nie mam teraz problemu z takimi gośćmi, których się nie chce, a z którymi trzeba siedzieć i udawać, ze jest miło i fajnie (no, jest wyjątek z innego kontynentu, w futrze i z gościem w butach z krokodylej skóry...).

Uściski, BAsiu!

ptasia said...

Dzisiaj miałam ulubionego gościa ;)
Basiu, a jak ze słodyczą? Słodkie-słodkie bardzo-bardzo czy tylko słodkie? PS. Wysłałam Ci @ z prywatą ;)

ptasia said...

Ach, ale mój gość był naprawdę ulubiony, nie w cudzysłowie.

asieja said...

fajnie tak podglądac czyjeś rozmowy..
i ten kogel mogel fajny. i mazurek cały.

zemfiroczka said...

Ja tam wolę ulubionych gości bez cudzysłowu :))

Truskawka mi już pisała, że też piśniesz o świętach, więc tym bardziej niecierpliwie wyglądałam poniedziałku. Ach! ten kogiel - mogiel ;)))

ściskam

Patrycja said...

I tu ten cudny mazurek!
Jak spod igły, na pewno i przepyszny jest:)

monika said...

Ależ się uśmiałam z tej miłości do kogla-mogla i karmienia alergika orzechami :) Dobrze, że są pekany w takim razie!
A mazurek genialny, uwielbiam kogiel-mogiel i uwielbiam gości (bez cudzysłowia), a zwłaszcza takich gości, których można nakarmić koglem-moglem, o :)
Zdjęcia, Basia, nie mogę nie napisać - poezja :)
Ściskam :)))

aga-aa said...

to ja poproszę o kawałek mimo iż za dziecia nie znosiłam kogla, a teraz nie próbowałam, ale przepis brzmi ciekawie i smacznie :)

Czyprak Antoni said...

Ojej, to dziś poniedziałek? Jakoś się rozregulowałem. Dziękuję Regulatorce ;)

buruuberii said...

Ania, ja tych "ulubionych" Aniu to nigdy u siebie nie maialm, za to u rodzicow, no bywalo... Dzikie za czarno, aldny kontrast!

Ptasi, balam sie ze bedzie to slodycz potworna, a powiedzialabym ze pekany i skorka cytrynowa dodaja mu swierzosci, machlab goryczki i powiedzialabym ze jest dosc slodki, ale nie jak lukier, przyjemnie slodki :)

Asiejka, a tak z braku laku Ci powiem to troche wyszlo...

Oczko, mazurek z kogllem moglem moze powedrowac do Ciebie, a co!

Patrycja, spod ily, to mnie ujelas :)

Monika, no bo wiesz tak to troche wygladalo, ze upieram sie na orzechy, bo bylo nas wiecej, sama nieczesto cos z nimi pieke, bo co to za radosc samej jesc? Alez obrosne w piorka za te mile slowa... oj...

Aga-aa, a prosze i powiem Ci w sekrecie, ze nie czuc tak bardzo ze to kogle byl!

Antos, Ty uwazaj, niedlugo bedzie mozna ode mnie regulowac zegarek :-))

grazyna said...

No, u mnie "ulubieni" goście są coraz rzadziej i nie wiem, czy tego żałować, czy nie...
Kogel-mogel to wspomnienie z dzieciństwa i chociaż nie jestem amatorką mazurków, to taki bym zjadła :)

Mich said...

Piękny mazurek!
Pisałem już u Ani, że w końcu mam swój egzemplarz Disslowej. Wyprzedaż w księgarnii, którą mam pod domem (-25% na cały asortyment trwające od stycznia) doprowadza mnie do ruiny finansowej i rozpaczy. Oczywiście kiedy przechodzę obok półki z książkami uśmiecham się do nich szczerze. Szkoda, że nie wszystkie zmieszczą się do walizki.
Wspaniałe połączenie Wam wyszło.
ściskam Basiu

Tilianara said...

Nie mam cudzysłowiowych ulubionych gości, za to takich prawdziwie ulubionych to miałam i wciąż miewam i to prawdziwa radocha coś dla nich upichcić, coś z nimi stworzyć, razem poobjadać się smakołykami, a potem marznąć na balkonie czy to z aparatem w ręku czy z czymś innym :)

Buziak cieplutki Basieńko :*

Aaaa, no i mazurek zapisany do zrobienia przy jakieś okazji :) Bardzo mi się podoba :)

monika said...

Właśnie, właśnie, dlatego rzadko jem kogla-mogla.. Ale jutro goście, co się salmonelli nie boją więc będzie krem z koglem-moglem :)))

viridianka said...

Basiu wspaniałe zdjęcie i wspaniała relacja, lubię czytać o Waszych spotkaniach w realu (;

'ulubionych' gości nie mam, aczkolwiek pamiętam dawniej byli tacy znajomi co się co moment do nas wpraszali i było to męczące, na całe szczęście zaniechali tych niecnych czynów (:

czekam w takim razie na m@upkę (:

Anoushka said...

Baśku, przepis kupuję natychmiast! Co więcej już wkrótce go wykorzystam, bo jestem przeciwna jedzeniu mazurków tylko w Święta ;)

anytsujx said...

Ciasto wygląda wspaniale ...

Zaytoon said...

Jeeejku, co ja bym dała za takiego mazurka!

Ale tak chcieć faszerować alergika... nie podejrzewałabym Was o takie niecne myśli! ;))

Pozdrawiam! :)

aga-aa said...

a co czuć?;)

buruuberii said...

Grazynka, mowisz jak moj Lukasz, mysle ze mozesz sie w tym mazurku zakochac :-)

Mich, mam nadzieje ze Disslow sie zmiesci/zmiescila - fajna jest, nie?

Tili, daj znac jak zrobisz :-)

Monika, i wisz kogel to moj ulubiony slodycz, a krece go ze 3 razy w roku...

Viri, dzikuje. Z maupka sie przeciagnie, ale bedzie, jak obiecalam ;-)

Znytsujx, zapewniem ze i tak smakuje!

Zay, a ja poczestuje Cie nim za usmiech!

Aga-aa, czuc orzechy, skorke, delikatnie machlab, ale w polewie brak takiej "jajecznosci" jaka ma kogel-mogel, pychota ;)

Magdalena said...

mialam juz jakis czas temu napisac, ze wyglada fanastycznie - i akurat by mi smakowal, przez ten kogiel mogiel, orzechy i cytrynowy aromat. zdecydowanie do wyprobowania, rodzinie tez podejdzie, bo oni lubia slodkie.

Olciaky said...

Cudowny. Idealnie gładki.
Chce się go zjeść.
Ja robiłam w tym roku podobny.
Wszyscy się nim zajadali.
Pozdrawiam.

lo said...

Muszę koniecznie wypróbować ten przepis. To są takie nasze smaki. Już sie nie mogę doczekać, szczególnie, ze mogę sobie mahlabu dodać dzięki pewnej uroczej Basi.
Ps. Zrobiłam brioszki mahlabowo - daktylowe. Świetny smak.