Monday, November 26, 2012

grzane wino, z granatami i kardamonem




w Izraelu nie pija sie raczej grzanego wina - nie ma takiej potrzeby. Nie znaczy to jednak, ze wina nie pija sie w ogole. Z przekazow pisanych wiemy, ze w Ziemi Obiecanej wino bylo znane kilka tysiecy lat temu, liczace trzy tysiace lat tlocznie winnego moszczu widzialam na wlasne oczy, trudno jednak powiedziec, ze Izrael jest winna mekka. Winorosl uprawiana w dzisiejszym Izraelu jest dosc mloda. Winne krzewy wykarczowane zostaly do zera w VIIw.n.e. (wrocily na krotko za sprawa krzyzowcow), a tradycja winiarska upadla. Winiarstwo ponownie pojawia sie w Izraelu w polowie XIXw, a zupelnie na dobre powrocilo w polowie XX wieku, wtedy zaczeto produkowac pierwsze nowozytne wytrawniejsze izraelskie wina. Eksperci mowia, ze z roznym skutkiem i wspominaja chociazby pewne wino (ktore notabene za sprawa gosci raz sprobowalismy), ktore smakuje jak cukier i chyba z karmelu sie sklada.

Gdyby byl to blog zorientowany nie tylko kulinarnie, to zapewne napisalabym, ze ostatnio z nieskrywanym wielkim zdziwieniem przygladalam sie naszemu przyjacielowi gdy mowil, ze zaczyna wlasnie prace na znanej wyznaniowej lubelskiej uczelni, a ponadto, ze prowadzi piatkowa audycje w glosnym wyznaniowym torunskim radiu. Jest to jednak blog o zarciu (i czasem napojach) wiec napisze, ze Krzysiek byl wlasnie ta osoba, dzieki ktorej poznalam smak dobrego izraelskiego wina. W wiekszosci nasi izraelscy znajomi poprzestawali bowiem na piciu jednego piwa miesiecznie, a smak wina nie byl dla nich nazbyt pociagajacy. Nie znaczy to, ze wina w Izraelu nie pija sie, alez skad, zazwyczaj szabatowa kolacja winem stoi (czesto gruzinskim), no i ewentualnie wódką.

I jednak bedzie wstawka polityczna: Viki mowila zawsze do nas: "ja wina nie moge pic, a Wam polecam wina z Judei, Judea lezy w Izraelu. Tylko, ze wina z Judei nie maja jeszcze dobrej slawy, chwali sie zas wina ze Wzgorz Golan. Lecz wina z Golan sa winami z ziem 'watpliwych'. Dobrze, jesli bardzo musicie, to sprobujcie, czlowiek czasem popelnia bledy".

A warto sprobowac renomowanych izraelskiech win, te jednak sa trudno dostepne w Srodkowej Europie (wsrod nich moje dwa ulubione "z chlebkiem" czy "z dziadkami"). Tak wiec z braku laku, gdy pod reka mamy wino dobre a nie wysmienite, pamietajac ze wlasnie trwa sie sezon na granaty - ryzykuje grzane wino z bliskowschodnim akcentem, chociazby na piernikow pieczenie*.

 

Przepis na grzane wino z bliskowschodnia nuta (inspiracja przepisem Alberta Trummera):

1 butelka czerwonego wina
2 duze owoce granatu
2 cytryny
1 plaska lyzka ziaren kardamonu
po 1 plaskiej lyzeczce: gozdzikow, cynamonu, czarnego pieprzu i ziela angielskiego
1/2 szkl ciemnego rumu
trzcinowy cukier do smaku

Przyprawy zalac rumem i pozostawic na kilka godzin/noc by sie macerowaly. Cytryny dokladnie umyc i cienko obrac z nich skorke. Cytrynowa skorke wrzucic do garnka, wycisnoc sok z cytryny, dorzucic ziarenka "wydlubane" z granatow i zmiazdzyc je przy pomocy chociazby tluczka do ziemniakow. Wlac wino, dodac przyprawy z rumem, trzcinowy cukier do smaku. Mozna pozostawic na dluzsza chwile do "przegryzienia" sie smakow. Podgrzewac calosc okolo 5 minut pod przykryciem, na malym ogniu do okolo 50st.C. Nastepnie wino przelac do kubeczkow, przyozdobic ziarenkiem kardamonu. Podawac dosc cieple. Winne, kardamonowo-korzenne, o delikatnym smaku gratanow.


PS. To moje dwa grosze do organizowanego wlasnie przez Ptasie Korzennego Tygodnia.

* w Izraelu pierniczkow nie piecze sie, granatom jednak w pewnym sensie towarzysza piernikowe nuty; granat jednoznacznie kojarzy sie ze swietem Rosh Hashanach, a wtedy piecze sie miodowe ciasto lekach, ktore (splycajac troche sprawe) piernikiem moznaby nazwac. 

19 comments:

atina said...

Grzanego wina nie odmawiam;) Bardzo je lubię, a teraz zima smakuje najlepiej :) Ciasto lekach - też bardzo lubię, cudownie smakuje:) Pozdrawiam serdecznie!

Kasia said...

Ponieważ z przyjemnością go czytam, pozwoliliśmy sobie nominować Twojego bloga do zabawy „Libster Blog”. Szczegóły na http://blogeliszki.blogspot.com/2012/11/libster-blog_26.html Pozdrawiamy, Kasia & co

El Vi said...

na zimne dni jak znalazł! :)

Amber said...

Takie wino z granatem Basiu to dla mnie rozkosz!
I mam ulubione izraelskie wino - białe,które pijam z wielką przyjemnością...

Majana said...

Och Basiu, takie wino chętnie bym sobie wypiła! Musi być pyszne. Lubię grzane winko, oj tak.

No i oczywiście lubię poczytać Twoje posty. :)
Pozdrowionka:*

LadyDi said...

Winko musi być niesamowicie smaczne :) uwielbiam twoje przepisy :)

Wiewióra said...

świetne połączenie!!! pyszne to Twoje wino :)

Kamila said...

Basiu to połączenie idealne, rozgrzewające i pełne korzennego smaku! Zrobię nam dziś :) Pozdrawiam

buruuberii said...

Kochani, dziekuje za komentarze! Wino polecam bardzo, wlasnei ide zalac rumem przyprawy :))

@ Kasia - dziekuje za zaproszenei do zabawy (i slowa pochwaly!), jestem kiepska w te klocki... Pozdrowienia sle cieple!

monika said...

Basiu, Twoje grzane wino jeśli nie najlepsze to jedno z najlepszych jakie piłam (ale chyba najlepsze, takie wyraźnie kardamonowe, doskonałe!) ale powiedz proszę gdzie się podział ten śliczny goździkowy rysunek? Tu by nawet i zdjęcia nie było trzeba, goździk był fantastyczny :)))

Buziak duży, ciesze się strasznie że mogłam razem z Wami tego wina próbować :):*

majka said...

Wspaniale winko Basiu :) Ja grzance uwielbiam pod kazda postacia a ten Twoj to taki "full wypas" :))

Usciski.

Evitaa said...

Z granatem? Cudnie, muszę spróbować :)

mnemonique said...

uwielbiam jesień za to, że zaczyna się sezon na grzane wino. Kardamon to świetny dodatek, zarówno do wina, jak i herbaty i kawy.
Pozdrawiam
Monika

ptasia said...

Wiesz Basiu, że do tej pory smakowało mi tylko jedno izraelskie wino - Shiraz (chyba?) pity w Mandragorze w Lublinie. Wszystkie pozostałe niestety... niestety.
No i... czy tzn. że alkohol w Izraelu niekoniecznie? I czy to wprost proporcjonalne do zaawansowania religijnego?
Co do przepisu: granaty są b. świąteczne, więc czemu nie do grzańca?
Ps. Dziękuję za udział w korzennym :).

Kamila said...

Basiu, najlepsze życzenia! Samych wspaniałych i cudownych chwil! Buziaki!

buruuberii said...

monika, klaniam sie nisko :) A goździkowy rysunek? Stwierdzilam, ze na moim bligu zawsze byly zdjeica (nawet neiudane) :D Ja te grafiki lubei i balam sie, ze soedzalabym nad nimi dlugie noce, wiec powiedzialam "pas" :))

majka, dzieki :))

Evitaa, ach ba!

mnemonique, o trafilas w samo sedno - kawa z kardamonem to jest to, choc musze przyznac ze w Jerozolimie smakowala mi lepiej, ma na mysli otaczajaca atmosfere, tu nawet ta sama kawa jest inna :))

ptasia, a wiesz ze ja jestem niemal pewna, ze nigdy nie pilam dobrego izraelskiego shiraz'u (albo takiego ktory by mi smakowal). Prawda jest, ze sie do do izraelskich win shiraz zniechecilam, potem mniej ryzykowalam...
Alkohol w Izraelu: powiedzialabym ze w mniejszych ilosciach niz np. u nas, ale znam takich ktorzy pija wiecej, choc nie wina akurat...
Z moich obserwacji wynika, ze malo kto stroni w szabat od akloholu, i nei zalezy to raczej od religijnosci, czasem wrecz przeciwnie, ze przytocze swieto Purim gdy to upicie sie do nieprzytomnosci jest jednym z mitzvot... :)
PS. W korzennym - z przyjemnoscia!

Kamila, bardzo dziekuje i dowzajemniam buziaki :*

Kasia said...

Nic nie szkodzi. Wyraziłam tylko swój podziw :)))

buritos said...
This comment has been removed by a blog administrator.
buruuberii said...

buritos, strasznie mnei ciekawi jaka jest skutecznosc takiej reklamy, ja nie klikam i wrzucam do kosza...