Thursday, May 25, 2006

brownies


Przepis na brownies mocno czekoladowe:
30 dag gorzkiej czekolady (o zawartosci 55-70% masy kakaowej)

10 dag masla
6 jaj
25 dag cukru
10 dag maki

Pokrojone maslo oraz pokruszona czekolade umiescic w kapieli wodnej (np. w misce nad garnkiem z wrzaca woda) i mieszajac, czekac az skladniki rozpuszcza sie, jak rowniez poprzez mieszanie ulatwiac ich polaczenie. W osobnym naczyniu ubic jajka, stopniowo dodawac cukier, potem powoli make. Do czekoladowej masy dodac mase jajeczna i dokladnie, aczkolwiek delikatnie, wymieszac. Mase wylac na blache (tzw. duza) natluszczona i posypana bulka tarta, badz wyscielona papierem. Pieke w temperaturze 175st.C przez 17-20 minut. Ciasto po upieczeniu ma byc miekkie i lekko mokre w srodku (zdecydowanie wilgotny patyczek). Upieczone i calkowicie wystudzone ciasto kroic w kwadraty, doskonale z zimnym mlekiem.

Oczywiscie czas pieczenia mozna regulowac w zaleznosci od struktury jaka chcemy osiagnac, mam wrazenie, ze najlepsze jest brownies mokre w srodku i nieco bardziej zbite. Uwaga, w zadnym wypadku nie nalezy upiec z tego ciasta biszkoptu, brownies jest bowiem przeciwienstwem wysuszonego ciasta!

PS.1. Przepis dedykuje Monice, Piotrkowi i Waldkowi, ktorzy mowia ze brownies lezakujace kilka dni w lodowce staje sie chlebem elfow i dopiero wtedy jest naprawde dobre.
PS.2. Zamieszczony przepis jest zmodyfikowana wersja (wiecej czekolady, mniej cukru) przepisu na brownies Agnieszki Kreglickiej.
PS.3. Do brownies uzywam zazwyczaj czekolady "Dark 70% Cocoa" firmy Wawel, a niech brzmi krakowsko i nostalgicznie.

3 comments:

Phillip said...

Wielkie dzięki za dedykację. Mogę publicznie zaświadczyć, że ciasto jest wyśmienite. Pozdrawiam

monika said...

Właśnie zobaczyłam przy bułeczkach linka do brownies - to jest TO brownie Basia :))) I jeszcze pisałaś o chlebie elfów, no nieee :D Myśl "makagigi do porannej kawy" jednak naprawdę czas zacząć wcielać w życie, tylko musiałabym chyba wcześniej wstawać, hmm.. :)

buruuberii said...

No ono chlebem elfow stalo sie dawno :) Wiesz Monika, teraz nie wyobrazam sobie brownies bez wlozenia do lodowki na kilka godzin...