Sunday, June 07, 2009

kabsa


nie napisze dzisiaj o niedawnym Dniu Dziecka i lazeniu z tej okazji po drzewach i wcinaniu marshmallow (ktorego zwykle sie nie tkne);
nie napisze dzisiaj o 20. rocznicy Wolnych Wyborow '89 i jerozolimskim pikniku na trawie z bialo-czerwono-zielono salatka i kuskusem z kurczakiem i harissa (a pysznosci to byly);
nie napisze o wczorajszym oddawaniu krwi i raczeniu sie z tej okazji, jak na Wschodna Jerozolime przystalo, kawa z kardamonem i herbata ze swieza mieta (bo co tu wiecej pisac?);
nie napisze tez, taka mam przynajmniej nadzieje, o czyms co znow jest wsciekle niedostepne...

Pomyslalam, ze to dobry moment na wpis o arabskiej przyprawie zwanej kabsa. Kabsa, to narodowa potrawa Arabii Saudyjskiej, ta sama nazwe nosi rowniez przyprawa ktorej do przyrzadzania owego dania sie uzywa (tak przynajmniej nazywa sie na targu-suqu na jerozolimskiem Starym Miescie). Przyprawa kabsa ma pomaranczowo-czerwony kolor i jest po prostu mieszanka korzeni i przypraw. Szalenie podoba mi sie sklad i aromat tej mieszanki, jedynej mieszanki przypraw, no moze poza garam masala, ktora bardzo lubie. Najbardziej zas podoba mi sie okreslenie naszych sprzedawcow-braci ze sklepiku z przyprawami na Suq el Attarin, ktorzy na pytanie co wchodzi w sklad przyprawy zgodnie odpowiadaja: "latwiej powiedziec co w sklad jej nie wchodzi" :-)

Kilkakrotnie podejmowalam probe zbadania, w pelni empirycznie, co kupowana przeze mnie przyprawa kabsa zawiera (a mieszanaka nieco rozni sie od straganu do straganu, choc ja kupuje tylko "u Braci" ;-) i na pewno sa to: suszone czarne cytryny, liscie laurowe, ziarna ziela angielskiego, ziarna kolendry, straczki zielonego kardamonu, suszone kawalki imbiru, ziarna czarnego pieprzu, mielona czerwona papryka, cynamon... i kto wie co jeszcze. Przyprawa jest niesamowita, wrecz idealna do smazonego-duszonego ryzu!

I klasycznie przepis:
By wpis ten nie byl istana meczarnia dla czytajacych, to pozwole sobie zlozyc mala oferte: za pare tygodni zmierzam w strone Europy, jesliby komus zamarzyla sie kabsa, mahlab czy moze za'atar, to piszcie - z checia zakupie, przywioze i rozesle, ostatecznie orzeklam (wylaczajac nawet moja milosc do kuchni i zakupow), ze przyprawy sa najlepsza pamiatka stad, mam zachecac dalej? :-)

23 comments:

Patrycja said...

Basiu,
Ty poważnie mówisz?
Przecież tu zaraz będzie kolejka jak w PRL'u kiedy rzucili pomarańćcze;)
Bo wiesz...mi się nie śniło o takich przyprawach i ja to chętnie każdą...bo żadnej nie próbowałam.
Ale brzmi zbyt pięknie żeby było prawdziwe...

buruuberii said...

Patrycjo, nie zartuje ani troche, ciekawa jeste czy beda kolejki, zobaczymy :-)
Wiec wpisuje Cie na liste, fajnie!

PS. Ja to wlasnie zawsze mam takie pomysly zeby prosic kogos by przywiozl mi belgijskie czekoladki, czeskie serki etc, wiec teraz ja sprobuje byc tym dostawca :-)

An-na said...

Ja też chcę bardzo - kabsę i tę najpopularniejszą przyprawę z Izraela, z hyzopem chyba?
Bardzo proszę mnie na listę potrzebujących wpisać i jakoś formę dostawy i zapłaty uzgodnić... Już się cieszę!

Ania said...

Kurczę... Ja się bardzo krępuję dopisywac się do listy. Jeśli nie będzie to problemem, Basiu... Bo jeśli się okaze, że jednak zbyt wiele osób o to prosi, to bez wahania mnie z listy wywalaj. Ja marzę o za'atar i kabsie (czy jak to się odmienia)...

Dałoby się to zrobić??? Ale najpierw proszę o numer konta, bo ja bez uprzedniego przelewu nie mam zamiaru Cię kłopotać, Basiu.

I jednocześnie pragnę zauwazyć, ze jesli marzy Ci się coś z Polski, to jestem do usług.

Niesamowita jesteś!!

buruuberii said...

An-no, oczywiscie dopisuje do listy :-) W sprawie szczegolow bedziemy w kontakcie oczywiscie...

Aniu, ach, dziekuje! Z przyjemnoscia dopisze Cie do listy i milo mi bedzie, ze na cos sie przydam.
Jak zamarze o czym z polnocy, to Ty sie boj, bo zwykle takie oferty wykorzystuje i daje znac :-)

Małgosia.dz said...

Basiu, zanim i ja spróbuję stanąć w szeregi kolejki (możesz mnie wyrzucić, bez obaw, zniosę to po męsku :)) - to ja zamierzam z Ciebie wyciągnąć informację jak Ty to tak empirycznie tę miałką przyprawę rozebrałaś na części? :) No jak? jak? jak? :) :)

Ania said...

Zatem, moja jagodowa panno, Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! A raczej będzie, w przyszłości :)

Joanna said...

To ja też poproszę ....
Jakbyś miała życzenie w przyszłości na coś dostępnego tylko w Polsce - to jak najbardziej podeślę drogą odwrotną :))

buruuberii said...

@ Malgosia: och Malgosiu to ja spiesze z wytlumaczeniem: czesc skladnikow przyprawy (czego dobrze nie widac na zdjeciu) jest w formie ziarenek i lisci, a pomaranczowy proszek rozwinal aromat w czasie smazenia i jasno dalo sie wyczuc ow cynamon... Tak wiec te moje badania to czysta sciema :-)
Dopisuje Cie do listy!

@ Aniu, to jeszcze tak konczac temat to "buruuberii" stad tez sie wzielo, ale o tym bedzie niebawem, zapewniam :-)

@ Joanno, ach prosze, kolejna kreska na liscie! :-)

Małgosia.dz said...

Basiu, no prawdziwa ściema! :)) Ja już widziałam Ciebie w wyobraźni w laboratorium chemicznym, rozdzielającą makrocząsteczki na części pierwsze... :)

kasiac said...

Basiu, taką przyprawę z pewnością bym polubiła. Korci mnie zawsze wszystko co nieznane i od razu zakładam, że to nowe będę lubić:) Taka jestem!

buruuberii said...

@ malgosia.dz: Malgosiu, widzisz jednak nie ma, co zwykl mawiac nasz czeski szef, jak zbadac cos "okometricko" :-)

@ kasiac: no to mamy cos wspolnego, mnie rowniez kusi nieznane, a jak jeszcze niedostepne to juz musi byc rewelacyjne :-)

kass said...

Ja tez poproszę...ja tez...
Nie śmiem prosić ale jakby waliza nie była zbyt cięzka to chetnie choć troszkę bym poprosiła...lubię testować przyprawy, a i wąchac uwielbiam...może nawet bardziej:)))

zawszepolka said...

Basia Ty wiesz, ze ja bardzo chetnie ;)
Czy mam sie dopisac jeszcze raz ?:*
Jestes Kochana!

Joanna D.C. said...

Basienka, ja tylko popatrze na zdjecia poniewaz z przesylaniem przypraw do nas nie jest za ciekawo. Raz juz zostalam wezwana na poczte do odebrania przesylki z cukrem waniliawym, ktory dostal wywachany przez jakies pieski lub elektroniczny czujnik na naszej poczcie. Czekala na mnie sterta papierow do wypelnienia i o maly figiel moj cukier nie zostal wyrzucony do kosza.
Ale ta mieszanka suszonej czarnej cytryny, imbiru, cynamonu... juz pachnie przez monitor mojego komputeru w pracu :) OH.. szkoda ze nie bedzie mnie tym razem w Polsce z Wami, troszke pogotowalybysmy razem :)

buruuberii said...

@ kass: alez z przyjemnoscia dopisze Cie do listy, jak walizka zacznie byc niepokojaco za ciezka to po prostu kupie druga :-))

@ zawszepolka: ach, my Basia lubimy komplementy :-) dopislam Cie oczywiscie, a juz zreszta ten mahlab Ci obiecalam i to w sumie przyczynilo sie do tego wpisu...

@ Joanna DC: Joasiu, no szkoda ze Cie na wakacjach nie bedzie, ale zawsze moge zapakowac jakos fikusnie, zobacze co da sie zrobic :D Usciski!

Agata said...

Jejku! To się dopiero nazywa dzień dziecka! Basiu, serio? Będziesz transporterowcem?:)
Jeśli można, to mnie też małymi literkami na listę dopisz...

Myślę, że wszystkie (bo same kobitki się chyba ujawniły) czekamy na dalsze instrukcje, numery kont i inne Niezmiernie Ważne Szczegóły ( wskrócie: NWS).Pozdrawiam!
:)

Ania said...

Basiuuu, masz mojego maila na profilu, więc proszę szybciutko pisać do mnie, o co chodzi :) Nie masz pojecia, jak bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że bedziesz mieć jakąś prośbę :))) Mam tylko nadzieję, że będę mogła ją wykonać!
Wiec uderzaj śmiało. I szybciutko :)

Całusy piątkowe!

buruuberii said...

@ Agata: Agata, najlatwiej bedzie chyba skontaktowac sie ze mna via e-mail (w profilu) i wtedy rozesle szczegoly, co?

@ Ania: napisane, az sie boje co Ty na to? :-)

Ania said...

A ja na to jak na lato :)

zawszepolka said...

Basiu dziekuje :* Jestes bardzo bardzo KOCHANA!

buruuberii said...

at zawszepolka: Ciesze sie Poleczko ze moglam sie na cos przydac (i mam nadzieje ze przyprawy przypadna Ci do gustu) :-) dzieki za mile slowa!

zemfiroczka said...

Cuuuuudowne zdjęcie, aż mi tutaj zapachniało! ;))