Sunday, August 23, 2009

lody


ponoc Europe zalewaja upaly, Izrael zreszta tez, jak co roku o tej porze, tyle ze tutaj jest to zupelnie normalne. Od blisko cztrech miesiecy nie spadla w Jerozolimie ani kropla deszczu, temperatury w dzien to min. 30 stopni (tak, tak Celsjusza), czasem mysle ze to nawet nudne tak budzic sie co rana, biec do kuchni i zanim wyjrzy sie przez okno krzyczec "oczywiscie slonce" :) Nie znudzilo mi sie to i zapewne nie znudziloby sie... Dzisiaj jednak ze spokojnym sumieniem moge powiedziec, ze tutejsze lato zaczynajace sie w kwietniu, a konczace w pazdzierniku jest cudowne, codziennie pogoda na wypad nad morze do ktorego, niewazne czy na wschod, czy zachod jechac to tylko 30-40 minut drogi... Ale wszystko co dobre sie konczy, 2 lata mijaja niesamowicie szybko i powrot do Srodkowej Europy zbliza sie wielkimi krokami, krokami mierzomymi na dni juz.

Na pocieszenie i oslode zafundowalam sobie wysmienite lody Ali aka Margot, lody dla ochlody rzecz jasna. Lodow nie trzeba jakos szczegolnie opisywac, zreszta nie chce mi sie specjalnie nic wiecej wymyslac. Jedyne co przychodzi mi na mysl to fakt, ze przez ostatnie dwa lata bawilam sie lodem siedzac przed monitorem komputera kazdego dnia w pracy, a teraz wezme miseczke lodow i pojde upajac sie ostatnimi promieniami slonca, ktore dwa miesiace temu bylo niemal w zenicie...

Domowe lody waniliowe i stracciatella (w oryginale to lody domowe bez maszynki wg Ali):
2 duże jajka
12 dag cukru (w tym w lyzki cukru z wanilia)
300 ml śmietanki
kremówki 36%
1 łyżka przegotowanej ciepłej wody
w wersji stracciatella: 100g dobrej czanej czekolady

Za Ala: ubić białka, dodać połowę cukru, ubić. W innej misce ubić śmietankę . W trzeciej misce ubić żółtka z wodą ,dodać cukier i ew. cukier waniliowy aż zbieleją jajka. Zmieszać delikatnie zawartość trzech misek, nakryć dokładnie folią lub przełożyć do plastykowej z pokrywką. Włożyć do zamrażalnika W oryginale na 24 godziny, ale moje zrobione wieczorem są dobre rano.
Do jednej porcji lodow starlam na grubych oczkach 100g czarnej czekolady z chili - pychota :-)

Z znow PS. I nagrody... Jeszcze raz dziekuje pieknie Tili, An-nie i Viridiance za wyroznienia (i wylosowanie, w ostatnim przypadku :)!
Co moge o sobie napisac? Przeciez ten caly blog to moje jedno wielkie ja, co lubie, co pieke, co wspominam i tego nie zamierzam przestac robic... Dodam tylko, ze probuje realizowac w praktyce powiedznie life is good... Kogo moge wyroznic, skazac tym samym na pisanie czegos o sobie? Wszyscy Ci ktorych odwiedzam zasluguja na nie, mysle ze gdy pisze wiecej niz pyszne ciasto, to juz ta gwiazdka wyroznienia, wymigam sie bezczelnie, wybaczcie, zonk!

24 comments:

wiosenka27 said...

Ale fajne:)

Polka said...

Baśka miała fajny... gust :))))
Basieńko pychotka. Ja bym bardzo chciała lody zrobić ale, ale ja się boję że bez tej maszynki to mi grudy lodu się porobią ;(
Ależ one muszą być smaczne! Też chcę :))))

:*

viridianka said...

straciatella to moje ulubione, zreszta ja wszystko co straciatella uwielbiam, jogurty, deserki, tak sobie mysle ze musze jakis straciatella sernik wykombinowac :))))
pozdrawiam!
ps. moge dostac od Ciebie troche sloneczka? u mnie dzisiaj mokro, deszczowo, ponuro...

Bea said...

Przyznam, ze slonce i ladna pogoda podobaja mi sie, jednak te aktualne ponad 30 stopni codziennie to dla mnie troche za duzo :/ Choc w listopadzie bede z pewnoscia znow baaardzo tesknic za latem (wszak czlowiek najbardziej pragnie tego, czego nie ma ;) ).
Basiu, dwa lata moga faktycznie bardzo szybko minac; czasami zastanawiamy sie, jak to mozliwe... Ja nie moge uwierzyc, ze u mnie mija 15 ;) Czy gdybys mogla wybierac i nie miala zadnych przeszkod / ograniczen, to wolalabys zostac w Izraelu? Czy jednak wrocic do Europy? O ile masz oczywiscie ochote odpowiedziec na to pytanie...

A lody w taka pogode to najprzyjemniejszy posilek ;)

Pozdrawiam serdecznie Basiu!

:*

Polka said...

No tak i mi się ucięło pół komentarza :( Basiu słońca i lata to wiesz że Tobie zazdraszczam. Ty na Wysoach byłaś to wiesz jak lato tu wygląda - nie wygląda. Tęskno mi za opaloną buzią i piegami. Ciekawe czy jak wyjedziecie z Izraela to będziecie bardzo za nim tęsknić. Założę się że tak :)

Ściskam :*

aga-aa said...

jejku jejku jak ślicznie wglądają te lody, az ma się ochotę liznąć monitor!

a ciepło lubie, ale nie upały 30 stopniowe... ;)

Ania said...

To aż dwa lata? Ojej! Kawał czasu :) Ciekawe, co ze sobą przywieziesz (nie licząc wspomnień, rzecz jasna)!

A jeszcze ciekawsza jestem, gdzie Was teraz los poniesie!

Z tego wszystkiego nie spojrzałam, jakie smaki lodów prezentujesz. Ale widzę, że Viridianka o straciatelli wspomina - to jedne z moich ulubionych (choć jogurtowe je wyparły).

Pytałaś u mnie, jak mi idą testy, więc się pochwalę, że etap "testowy" mam juz za sobą :) Wracam do czytania kodeksów, ale robię sobie troche wolnego, bo ileż to mozna.


Całusy, Basiula!

PS pewnie trudno Wam się będzie przyzwyczaić do mniejszych temperatur, przynajmniej na początku... ale za to ziemniaczki z koperkiem będą pod ręką! ;)

Olciaky said...

No tak wiem coś o tych upałach,bo 2 tygodnie temu wróciłam z Egiptu i tam podobnie- 2 razy w tym roku padało po niecałe 10 minut.Ale nawet w Kairze jest poprostu ciepło,nie to co u nas w Polsce przy takiej temperaturze;/!
Lody.lody,lody:D!

buruuberii said...

@ Polka: Wiesz, nie ma obawy, Ala to jest mistrzyni i jak poleca, to znaczy ze wyjda swietne, wierz mi Poleczko ze zero grudek w lodach!
A pogoda rzeczywiescie jest tu swietna, chociaz zima bez kaloryferow to tez nielada przezycie - tak wiec za latem na pewno zatesknie, za przyprawami, atcheologia na kazdym kroku tez...
:*

@ viridianka: przesylam wirtualnie sloneczko i stracciatelle w lodach polecam :)

@ Bea: wiesz Bea, 30stopni i brak wilgotnosci plus lekki wiaterek to naprawde fajna pogoda :) Czas tak szybko plynie... ale wiesz wole wrocic do Europy, na te 2 lata Izrael byl bardzo fajny, jako przygoda szczegolnie, ale akurat dla mnie (i Lukasza tez) na cale zycie to jednak chyba by nie wypalilo, bede tesknic, ale z radoscia wroce do Europy, hcialabym tutaj wracac, ale jednak mieszkac do konca zycia bym sie nie zdecydowala... Usciski :*

@ aga-aa: i smauja, zapewniam :-)

@ Ania: pewnie nie uwierzysz Ania, ale przywioze 2 dywany, foremki na arabskie ciastka, ceramiczne granaty, kilogram przypraw... i te wspomnienia, obrazy, gorki kamieni z liczaca kilka tysiecy lat hiotoria, upalne lato :) A wiesz u mnie jogurtowe tez wygrywaja, ale nie widzialam ja ow przepis zmodyfikowac, ale obiecuje nad wersja jogurtowa bede pracowac! Powodzienia Aniu w czytaniu - trzymam kciuki i sciskam :*
PS. TAk zmieniaki z koperkiem to jest niewatpliwie plus porownywalny z bezchmurnym latem!

@ Olciaky: wlasnie, suche powietrze i wysoka temperatura sa bardzo przyjemne :) plys lodyyyyy!

Polka said...

Basiu dzisiaj nadrobię zaległości @ - w weekend się zupełenie wyłączyłam i czytałam książkę :)

Tilianara said...

I ja jakoś boję się grud w lodach bez maszynki i nawet ostatnio zaczęłam się rozglądać za takową, ale skoro po raz kolejny widzę te bezmaszynkowe lody to chyba nic mi nie pozostało - nie potrzebuję upałów by jeść lody :)))
Na razie częstuję się gałeczką Twoich pyszności :)

magda k. said...

takich lodów nie mogę sobie odmówić, koniecznie do zrobienia :)

margot said...

piękne lody Basiu!!!!
Ach i te zdjęcie, będzie mi się po nocach śnic :)))

buruuberii said...

@ Polka: czakam Polus, ale cierpiliwe, nic sie nie martw :-)

@ Tili: naprawde grud nie ma, swietnie sie mroza! A wiesz, tez nie potrzeba mi do lodow upalow, ale tak do historyjki ladnie psaowaly :D

@ magda.k: dziekuje za odwiedzin i nie odmawiaj Magda, oj nie :-)

@ Margot: Moargotku dzikuje, to wszystko dzieki Tobie pamietaj! Usciski :-)

asieja said...

uwielbiam te poranki, gdy z radością strzepuję resztki snu i biegnę do okna zobaczyc czy słońce już wstało..

zjadłabym kuleczkę takich lodów
waniliowych

Anoushka said...

Basiu, życzę Ci bezkolizyjnej przeprowadzki i miłego powrotu do Europy :)

Lody lubię, ale to sorbety są tym bez czego żyć mi ciężko 

PS
Jestem strasznie przywalona robotą, skutkiem czego dopiero dziś zajrzałam do netu i odpowiedziałam na Twoje pytanie w sprawie gniotków.

Komarka said...

A ja właśnie dostałam maszynkę do lodów i z taką pewną nieśmiałością się do niej zabieram ;D Tzn. przeglądam lodowe przepisy i nie mogę się zdecydować :) Basiu, Twój też zapisuję na listę, bo lody wyglądają pysznie :)

Polka said...

No i zrobiłam :) No i wyszły pyszne. No i nijak nie mogę ich wyskrobać z miski tak mi zamarzły :D

buruuberii said...

@ Anoushka: Dziekuje Ci pieknie za zyczenia, wlasnie jestem w trakcie. A ja wiesz chyba i lody i sorbety lubie tak samo bardzo, z tym tylko wyjatkiem, ze lody jogurtowe uwielbiam :-)

@ Komarka: Ciekawa jestem ktore Ci beda bardziej smakowaly? Ja bowiem wogole doswiadczenia z maszyna nie mam, a ze kazdy przepis na wspomniane lody jogurtowe jest przepisem "maszynowym" to zapewnie sie odwaze :-)

@ Polka: starsznie sie ciesze ze Ci zainspirowalam, ciekawi mnie jaka wersje robilas Poleczko...

Usciski wszystkim :-)

Małgosia.dz said...

Basiu, gdzie teraz Was poniesie, jeśli pozwolisz zapytać?
Skoro pora wracać...co począć, ale jakie wspomnienia zostaną... :) Pozdrowienia z już nie upalnej Polski... :)

Polka said...

ale ja nich nie mogę z miski wyciagnac :(
robiłam takie jak Ty Basieńko :*

An-na said...

Czas powrotów? No to smakujcie te izraelskie klimaty, chłodząc się lodami, a potem napisz, gdzie Wam się udało osiąść... Pozdrawiam serdecznie :)

Ania said...

Ciekawa jestem tych foremek, ale jeszcze bardziej tego, co z nich wyjdzie :)

Oj, sporo mam pytań do Ciebie, Basiula (też mi się podoba to zdrobnienie:), ale to na maila, bo bardziej prywatne. A że mail trochę jeszcze będzie musiał poczekać (gorąco u mnie teraz), to i moja ciekawość nie będzie zaspokojona...
Ledwo nadążam z blogami, coraz mniej czasu!

Buziaki przesyłam cieplutkie...

buruuberii said...

@ malgosia.dz: Malgos, juz nie bedzi etak egzotycznie, ale mam nadzjieje ze nadal ciekawie, bo wiele przepisow czeka na opublikowanie, sprawdzenie... W sumie pora wracac, jednak 2 lata piza Europa "wlasciwa" to dosyc dlugo :-)

@ Polka: a moze Poleczko Ty masz po prostu dobry zamrazarnik? :D

@ An-na: napisze, a jakze! Usciski :*

@ Ania: Ania, to czekam niecierpliwie na maila, ale wiem jak to jest, nauka na taki egzamin to jest napewno gorsze niz przeprowadzka, a ja przy okazji okazji przeprowadzki juz nie ogarniam (swiata) blogow :-) Buzkiaki :*