Sunday, August 16, 2009

pomidorowa


- zupy zdjedz talerz goracej, pomidorowa, przynajmniej dobra
- mamo, nie chce zupy na listy, chce z mama porozmawiac
- na listy, mozesz rozmawiac i jesc
Dzien Swira (2002), 25. minuta 25. sekunda

Ilekroc slysze czy mysle o dobrej pomidorowej, zawsze przed oczami mam scene z Dnia Swira, scene, w ktorej Adas przychodzi do mamy i mowi o skrzynce, a mama podaje zupe zastanawiajac sie nad zgubnym wplywem pieprzu na nerki, a Adas dalej o skrzynce... Dlaczego zupa jest czasem wazniejsza niz bliscy? Im dluzej nad tym mysle, tym bardziej chce by tak nie bylo... Dlatego obok zupy laduje jakas opowiastka, ktos sie pojawia, cos sie dzieje i znow problem, by nie gadac za dlugo, by umiec sluchac...

Nie przepadalam za pomidorowa w dziecinstwie. Nie przepadalam chyba dlatego, ze moja Mama, milosniczka natki pietruszki (i lawendy), dodawala do pomidorowej garsc owej natki i fakt ow powodowal, ze zupa byla bardzo dobra, ale nie wysmienita. Wiem ze niekiedy tak jest, iz do pewnych smakow przekonujemy sie z czasem, dorastamy do nich? Widocznie doroslam do natki pietruszki - teraz garsciami i do wszystkiego - uwielbam ją (nie, nie, z arbuzem sie nie da, to juz wiem :-)

Babcia Rozia, babcia ktora byla najlepsza Babcia na swiecie, zawsze mowiala o niesfornej corce Niusi, ze gdyby nie rodzila w domu, to nie uwierzylaby ze to Jej wlasne dziecko i na pewno Niusie ktos podrzucil :-) Gdyby nie odziedziczona po Lukaszu Babcia Rozia i jego Mama Niusia, to zapewne nie docenialabym smaku podplomykow, zapewne nie robilabym pomidorowej z lanym ciastem...

Przepis na zupe ze swiezych pomidorow z kluseczkami z lanego ciasta wg Niusi (4-6 porcji):
8 duzych pomidorow (1kg)
pol szklanki jarzynki
szklanka gestej, kwasniej smietany
2 lyzki cukru
sol do smaku
lyzka drobnoposiekanej natki pietruszki (tak, dla mnie moze byc pol garstki, ale wtedy bedzie bunt na pokladzie:)

Niusia nakazala mi pomidory pokroic w cwiartki, wrzucic do gara, zalac szklanka wody i gotowac kilkanascie minut (gotowalam pol godziny). Nastepnie pomidory przetarlam przez sitko, dodalam zmiksowana jarzynke (marchewka, pietruszka, seler, por, lisc wloskiej kapusty gotowane "na kostce", a nastepnie zmiksowane), smietane wymieszana z sola, 2-3 szklanki wody. Zagotowalam powoli, dodalam cukier i natke pietruszki, a na gotujaca zupe wlalam malutkie lane kluseczki z:
3 jajek
6 czubatych lyzek mąki

Zagotowalam i nie moglam sie doczekac, az zupa ostygnie...

PS.1. Na zdjeciu pomidorowej towarzysza placki na sodzie z przepisu An-ny, to tez moj smak dziecinstwa, jeden z ulubionych...
PS.2. Kilkanascie dni temu po powrocie z zakupow z siatka pelna pieknych pomidorow w skrzynce mailowej zastalam e-mail od Olgi ze Smaku Imprezy zaparszajacy do pomidorowej zabawy. W takiej sytuacji zupie pomidorowej nie moglam sie oprzec - dolaczylam niniejszym do akcji Olgi i nawet panzanella o ktorej dyskutowalysmy z Ania poszla w odstawke.
PS.3. Ogromnie dziekuje Tili z Kuchni Szczescia i An-nie z Waniliowo za wyroznienie Makagigi i tym samym mnie, jest mi bardzo milo i oczywiscie sie rumienie ;) Obiecuje napisac jeszcze w tej sprawie, ale dajcie mi prosze chwilke!

32 comments:

ewena said...

Dlaczego tak lubimy pomidorową?...Ja uwielbiam, z natką pietruszki lub koperkiem:)

Olciaky said...

Na placki zdecydowanie bardziej zwróciłam uwagę nie ukrywam,ale to przez to,że pomidorową znam i lubię:)
Pozdrawiam.

viridianka said...

fajny pomysl z placuszkami do zupy, zawsze tylko grzanki u nas krolują, ale podpowiem mamie taki pomyslunek ;)

Bea said...

Dzien swira genialny! :))
A pomidorowa uwielbiam, od zawsze :) Gdy przyjezdzam do rodzinki na wakacje, nawet nie musza pytac, co mi w pierwszy dzien ugotowac ;) Za to bez lanych kluseczek poprosze Basiu ;) Do nich - nie wiedziec czemu... - mam wielka awersje :/

Pozdrawiam cieplutko!

An-na said...

Fajne te Twoje placki. Takie, jak trzeba...

A pomidorowej nie lubiłam w dzieciństwie, bo zawierała mało pomidorów i zbyt dużo śmietany. No i - ogórkowa była lepsza ;) Teraz bardzo lubię różne wersje pomidorowej, a taką jak Twoja - z przetartymi warzywami może i najbardziej?

Apetyczne zdjęcie uświadomiło mi, że muszę choć raz w tym sezonie przygotować pomidorową ze świeżych pomidorów!

Patrycja said...

Ach natkę pietruszki to i ja garściami. Nie tylko do pomidorowej, czym zasłużyłam sobie na miano "królik", bo jak jest pęczek natki, to ja go niechybnie zjem na kromce z masłem;D

Uściski Basiuniu!

lisiczka_bez_kitki said...

O tak.
Ja też tak czasem mam, że im bardziej się oddalam tym jestem bliżej tego, co kiedyś. Tych, co kiedyś, których już nie ma, ale i tak nadal są. We wszystkim, co jest i co chcę żeby wracało. W cieście z truskawkami i galaretką. W tej sukience, co zawsze.

Z tego właśnie jesteśmy. Z tego, co było zwykłym ciastem z truskawkami i galaretką, i pomidorową.

Agata said...

Z przyjemnością dołączam się do grona fanów pomidorowej! Jak można oprzeć się temu ogólnopolskiemu fenomenowi?!

Tilianara said...

A ja lubię pomidorową, choć nie jestem jej szczególną fanką, za to w miłości do natki Basiu to możemy się pewnie ścigać :) Ubóstwiam natkę i próbuję - wciąż bezskutecznie - zarazić tą miłością męża :)
Wspaniale się czytało Twoje wspominki o pomidorowej i Babci Rózi oraz Niusi. A lane kluseczki do zupy ... hmmm wiesz że jeszcze nigdy ich nie jadłam - czas spróbować :)

majka said...

Tekst z filmu rewelacyjny :) Moj brat, od momentu obejrzenia tegoz filmu, za kazdym razem gdy byla w domu pomidorowka cytowal go zawziecie :)
Pomidorowke lubie, natke i lane kluseczki tez. W pelnym zestawie jeszcze nie probowalam :)

buruuberii said...

@ ewena: O popatrz, pomidory z koperkiem sa takie dobre, a nie wpadlabym by dodac koperku do zupy - a brzmi dobrze :)

@ Olciaky: No bo Olicik placki sie wepchaly do kadru, bo sa chyba bardziej widowiskowe...

@ viridianka: takie dwa "gyzy" placka do zupy nie sa zle, oj nie :-)

@ Bea: O widzisz Bea, czekalam kiedy wychwyce tych fanow Dnia Swira. Wlasnie Mama Lukasza zawsze ma problem co ugotowac pierwsze gdy przyjezdzamy: barszcz czy pomidorowa? Kluski lane - a wiesz Bea, ze ja uwielbiam i to w kazdej postaci...

@ An-na: Jeszcze raz dzieki za pomysl i przepis (Babcia podsumowala, ze "jest taki jak trzeba":)! Zrobilas mi Anna ogromna radosc tymi plackami, przypominaja mi takie dobre czasy, ale odkad domu dziadkow nie ma, to placki odeszly w zapomnienie...
Mowisz, ze wolalas ogorkowa, chyba tez dawniej wolalam, a na pomidorowa ze swiezych pomidorow namawiam!

@ Patrycja: ale mi dalas pomysl - myslalam by posypac kromke natka zamiast szczepiorku i prosze da sie, oj my kroliki :-) Buzka!

@ lisiczka_bez_kitki: Lisiczko, dziekuje za gleboki wpis! Wlasnie czasem mysle, ze im od czegos jestesmy dalej, im bardziej to juz odlegle, tym bardziej nasze?
A jaka to byla galaretka, zaintrygowalas mnie :)

@ Agata: nie mozna, i nie ma co nawet probowac, nieprawdaz?

@ Tilianara: Dziekuje! Wiesz Tili, dawniej znalam lane kluski jedynie w wersji mlecznej, a w pomidorowej takie male kluseczki sa naprawde swietne.
Wobraz sobie, ze moj Lukasz robi nawet konkursy wsrod gosci gdy jemy cos z pietruszka i probuje udowodnic, ze mezczyzni wogole nie lubia natki - oj niestety w nie wiecej niz w 50% :-) Ale widze nasi z tej samje gliny... :*

@ majka: (Witam:) to jak wszystko jest na tak, to cos mam wielkie przeczucie ze pomidorowa z kluseczkami tez bedzie :-)

Pozdrowienia!

Anoushka said...

Moja Babcia tez gotowała pomidorową z kluskami lanymi! I ogromna ilością natki, którą koooocham :)

Pozdrawiam serdecznie!

Bea said...

Wiesz, ja mam taka liste ktora zabieram ze soba jak jade do PL i 'odhaczamy' potem to co juz zostalo ugotowane / skonsumowane :) Ale lanych klusek niestety na niej nie ma ;)

An-na said...

A o babci Rózi to ja chętnie jeszcze poczytam. I o minionych smakach też. Jak zawsze :)

kass said...

To też moja zupa, ale ja lubie najbardziej z makaronem nitki i nie wiem czemu ale z nim własnie smakuje mi wybornie, może tez by z ryżem...

Ania said...

Ja o panzanelli na razie nawet nie wspominam... Nawet nie zdążyłą pójsc w odstawkę!

Basiu, z pomidorowa mam tak samo. Tzn. o skojarzenia mi chodzi - zawsze, gdy jemy z rodziną tę zupę, pada nieśmiertelny cytat "zjedz talerz zupy gorącej...". Klasyka!

A tak poza tym, pomidorowa (po świąecznej grzybowej) to dla mnie zupny (nie d... ;) nr 1. Zawsze i wszędzie. Kiedyś też się chyba pokuszę o napisanie opowiastki z pomidorową w tle.

Twoja opowiastka jak zwykle cudna.

Buzi, Basiu. Coraz mniej mnie na blogach :(

buruuberii said...

@ Anoushka: witaj w klubie natkowych pozeraczy :-) wreszcie jest ktos kto zna i lubi pomidorowa z lanymi!
Pozdrawiam cieplo!

@ Bea: Taka lista to genialny pomysl - opatentuj Bea pomysl, bo czuje ze go zapozycze od Ciebie :-) szkoda, ze nie ma na Twej liscie lanych, u mnie sa wysoko...

@ An-na: Oj, juz czuje Anno, ze bedzie to powiesc w odcinkach z babcia Rozia.
Tak daleko od siebie sie wychowalysmy, a te smaki i szczegolnie wspomnienia ich mamy tak podobne... az niewiarygodne...

@ kass: No tak z makaronem nitki to klasyk mojej Mamy, bardzo lubie, za to ryz to juz jakos mi nie podchodzi :-)

Usciski wszystkim!

Polka said...

Cześć :))) Ty wiesz co Barbaro? To jest mój ulubiony tekst z Dnia Świra:) No może jeszcze ten o układaniu kaptura którego tu nie przytoczę... :))))) Moja Mama robi pomidrową bardzo podobnie ale z makaronem własnej roboty. Ja to przyznaję że klusków lanych bym, zjadła z chęcią!
Basiu Twoje wspomnienia sa tak naturalne, że nie można oderwać od nich oczu :) Obiecałam sobie że jak wrócę to przeczytam Twój wpis na spokojnie. Przeczytałam juz ze trzy razy :)

Pozdrawiam Cię ciepło :)

aga-aa said...

nie raz wspominałam na blogu, że rzeczywiście do niektórych smaków dorastamy, ja dorosłam do smaku pietruszki, koperku, oliwek, ale do pomidorowej jeszcze nie, ale wszystko przede mną :)

buruuberii said...

@ Ania: dziekuje za mile slowa Aniu! Napisz koniecznie o pomidorowej, juz jestem ciekawa! Goracy talerz pomidorowej i akcent Mamy Adasia swietny, nie?
Rany jak zobaczylam Twoje segregatory, to struchlalam... Trzymaj sie tam :-)

@ Polka: dzieki Polus za komentarz taki przemily! To sie odnalazly fanki Dnia Swira :) Wiesz, ze ja z kolei zjadlabym domowego makaronu, nie uwierzysz ale nie jadlam takiego chyba z "dwajscia" lat :D
Buzka :*

margot said...

Basiu ,pomidorowa to u mnie numer jeden
Jak byłam dzieckiem to tak do 10 lat pomidorów nie jadłam ,co innego pomidorowa tą na śniadanie ,obiad i kolacje mogłam jeść i tak pozostało
Teraz pomidory lubię ,ale pomidorowa i tak wygrywa ,choć ja gotuję taka bez śmietany i z makaronem
A lane kluski to do bulionu warzywnego mniam albo słonej zupy mlecznej choć ona nie mleczna bo na mleku sojowym :DDDD

margot said...

p.s placki na sodzie to odkrycie tego lata i chyba je zrobiłam już ze 100razy :PPPP

buruuberii said...

@ aga-aa: ale mnie zaskoczylas, myslalam ze pomidorowa jest bezdyskusyjna, co innego pietrucha, koperek czy nawet oliwki, dobre to :D

@ Margot: to niezle nie lubilas pomidorow, ale pomidorowa tak, zastanawiajace :) Slona zupa "mleczna" - chyba dosypalabym lyzke cukru ;)
A placki na sodzie Alu to cudo, nieprawdaz? Usciski!

asieja said...

a wiesz, że ja uwielbiam pomidorową
mama gotuję najpyszniejszą..

Joanna D.C. said...

Basienko, ale sie usmialam, szczegolnie z tej niesfornej Niusi no i z faktu ze Babcia Rozia nazywajac Ja "cholernica" czesto wspominala, czy Niusi czasem ktos nie "podmienil". No a smak tej zupy pomidorowej, na ktorej sie przeciez wychowalam jest nie do zapomnienia... Serdecznie Was pozdrawiam :)

buruuberii said...

@ asieja: :-)

@ Joanna DC: A widzisz Joasiu apomonialam o "cholernicy" - to okreslenie bije wszystko na glowe, jak i ta pomidorowa zraeszta :-) Usciski!

Ania said...

Struchlałaś widząc segregatory, a tu fałszywy alarm ;) Blog jest ostatnim miejscem, na którym pragnę wpychac moje cierpienia młodego prawnika! :) To dla mnie ostoja i oderwanie od nauki, wiec nie martw się, Basiu, żadnych aplikacyjnych tematów poruszać nie będę ;)

Równo za miesiąc egzamin! I tak sobie myślę, że to straszna sprawa, że powiedziałam o tym na blogu, bo jak sie nie dostanę, to będzie to porażka na całą Polskę. ECH.

Polka pisze, że to najlepsza scena z "Dnia Ś." zgadzam się, ale dla mnie druga ulubiona to nauka angielskiego z synem :)

A Margot o mlecznej zupce wspomina - JEJ, jak ja uwielbiam mleczną! Taką stołówkową, co jej zadne dzieci nie chciały jeść. Ja wsuwałam po dwa talerze :)

Mówicie, ze proziaki fajne? A ja niedawno znalazłam odłożony przepis,który miałam wykorzystac w wolnej chwili. I okazało się, że to właśnie były proziaki - znalazłam je jakieś dwa miesiące przed "proziakową" Weekendową Piekarnią :)

Uciekam. Buzi!

PS tez jestem naciara. kiedyś natki ie cierpiałam, ale na starość smaki się zmieniają i uwielbiam! ;)

Desmond said...

Przeczytałem wpis i wszystkie komentarze i mam taką ochotę na talerz pomidorowej, że jest to wprost nie do zniesienia :))) Moja pomidorowa zawsze była z ryżem wystającym jak góra lodowa pokryta łyżką śmietany spływającej do zupy z majestatem arktycznego lodowca.... A w samej zupie jak wielkie szczupaki pływały przeciete wzdłóż ugotowane marchewki, co chwila kryjąc się w pietruszkowe sargassy. Żadnych Świrow w moim talerzu! :) Ale kluski lane jak najbardziej i z przyjemnością wypróbuje :)))

viridianka said...

surprise! :)
http://cioccolatogatto.blox.pl/2009/08/Nagroda-8216The-Lovely-Blog-Award8217.html

buruuberii said...

@ Ania: Aniu kochana, wybacz mi prosze ze tak pomyslalam, az sie czerwienie ze wstydu :)
Wiesz, to my obie moglybysmy wcinac razem ta mleczna, ja kazda bez wzgledu, tak jak Ty nawet ta co inni sie nie tkna :D
Proziaki polecam, a nawet dokladnie "placki na sodzie" one sa bez jajek i takie bardziej rustykalne mam wrazenie, no i moj ukochany chyba smak dziecinstwa!

Sciskam Cie Ania mocno i powodzenia przy wszelkich testach :*

@ Desmond: Dziekuje za odwiedziny, a kluski lane jak najbardziej polecam i to nie tylko ze swirowa pomidorowa :-)

@ viridianka: dziekuje Viri za niespodzianke i Ty pewnie jestes troche zaskoczona :)

Małgosia.dz said...

Basiu, wiesz, ja chyba dopiero teraz wiem, że najważniejsze smaki i najważniejsze dania - to te, z którymi wiążemy jakieś wspomnienia... Ile ja bym dała, by znów zjeść zupę jarzynową mojej Babci, albo Jej genialne gołąbki, albo absolutnie najlepszą pod słońcem (dla mnie rzecz jasna :)) zupę buraczkową... O pierogach z ziemniakami nie wspomnę, bo od razu oczy mokre mi się robią...
Z pomidorową nie wiążę wspomnień, hihi, no chyba, że te zacytowane przez Ciebie z "Dnia Świra". :D Film uwielbiam i sporo mam tych ulubionych scen. :)

dziqa said...

dobrze trafione !moja najlepsza zupa to właśnie pomidorowa! mniam mniam...często taką gotuję
pozdrawiam...;0)
miłego dnia!