Monday, November 15, 2010

hummus

 

z Jerozolimy jezdzi sie na hummus do Abu Gosh (choc kiedys jezdzilo sie do Bayt Jala), z Tel Avivu do Jaffy, a z Haify do Akki. Pewnego razu zabralismy naszego zydowskiego przyjaciela Gi na przejazdzke arabskim autobusem w palestynskiej czesci Jerozolimy - mowil, ze czuje sie jak turysta we wlasnym kraju, zadowolony zachowal autobusowy bilet na pamiatke, ale nigdy nie powie o owej przejazdzce swym rodzicom, stwierdzil ze za bardzo by ich to przerazilo. Mama Gi parukrotnie mowila nam, ze najlepszy hummus robia Arabowie. Skomplikowane to wszystko.

Gdy pytalismy znajomych w Jerozolimie jak przygotowac hummus mowili nam: jedzcie do Abu Gosh. Wiec jezdzilismy. Bardzo dobry hummus mozna bylo kupic rowniez w Basher fromagerie (u Eliego od serow), ale taraz juz tego hummusu nie maja, zreszta nas tez w Jerozolimie juz nie ma. Jedynymi osobami ktore byly w stanie powiedziec mi jak przygotowuje sie hummus byli Isaak i Jacob zwani Bracmi od przypraw, a my z kabalistka Agata uparlysmy sie, ze ten poprawny hummus kiedys powstanie w naszych domach. Ja jestem juz za polowa drogi :-)

Hummus, hommos, hammos (z arabskiego
حُمُّص czyli ciecierzyca) to pasta z gotowaniej ciecierzycy i tahini, polana oliwa (tutaj artykul nt. co kazdy powinien wiedzice o hummusie). Moze byc z sokiem z cytryny, z czosnkiem, posypany za'atarem, slodka papryka, natka pietruszki, sumakiem, orzeszkami piniowymi, gotowana ciecierzyca (i mielonym miesem, ale to zupelnie inna bajka). Bardzo wazny na Bliskim Wschodzie jest sposob podania hummusu - rozsmarowuje sie go cienko na talerzyku badz plytkiej miseczce, az po brzegi, tak by powstal hummusowy rant poza ktory nie wyplynie oliwa. Hummus mozna jesc na sniadanie, na obiad i kolacje, jako danie glowne i jako dodatek, obowiazkowo z chlebkiem pita i bez uzycia sztuccow. Hummus ma byc lekko gorzki (od tahini), a jego konsystencaja ma byc bardzo gladka, niemal aksamitna. Dodatek sody oczyszczonej nie wplywa na smak hummusu, ale na jego konsystencje, ciecierzyca znacznie szybciej sie gotuje dzieki sodzie i mozna z wieksza latwoscia ja zmiksowac (a nawet utrzec) na bardzo gladka mase, to sekretny skladnik!


Przepis na hummus (prawie z Abu Gosh, na podstawie rad Braci i wskazowek Janny Gur):


1/2kg suszonej ciecierzycy
2 lyzeczki sody oczyszczonej
1 szkl tahini
1 lyzka soku z cytryny
2 zabki czosnku (opcjonalnie, nie dodaje)
sol
najlepsza oliwa
garsc piniowych orzeszkow

Ciecierzyce zalac zimna woda (okolo 1 litr), dodac 1 lyzeczke sody i zostawic ciecerzyce na noc by napeczniala. Po 12 godzinach zlac wode, wrzucic do gara, zalac woda (okolo litr), dodac 1 lyzeczke sody i gotowac na bardzo malym ogniu przez 2 godziny (czasem godzina wystarczy). Gdy ciecierzyca bedzie ugotowana (ma sie rozpadac), zlac wode do innego naczynia, nie wylewac. Ciecierzyce zmiksowac z tahini na maksymalnie gladka paste (solidny blender w zupelnosci zdaje egzamin), jesli masa bedzie zbyt gesta dolac odrobine wczesniej odlanego plynu z gotowania ciecierzycy. Posolic, dodac sok z cytryny, ewentualnie przecisniety przez prase czosnek. Hummus rozsmarowac na talerzyku tak by przykrywal jego brzegi i lekko ponad nie wystawal, polac oliwa, posypac orzeszkami pinowymi i slodka papryka. Podawac z chlebem pita, nie podawac sztuccow, tak jest na Bliskim Wschodzie :-)



PS. Spozniona, ale caly tydzien myslalam o orzechowym tygodniu Eli, wiec do tygodnia owego wreszcie dalaczam :-)

40 comments:

monika said...

A kto to spać nie może? :D Kończę sobie właśnie pisać notkę na jutro a tu w blogrollu wyskakuje taki hummus - Basia, piękny! Wygląda na idealnie gładki, ja hummus uwielbiam ale przyznaje ze nigdy nie wyszedł mi taki jak bym chciała.. Nawet tę ciecierzycę łuskałam parę razy i ciągle to nie to.. A co tam, wproszę się kiedyś na ten idealny do Ciebie ;)

Izraelskie opowieści są zawsze u Ciebie Basiu niesamowite, ta też, przypominają mi się przejazdy serbskim autobusem po Bośni, choć to nieco inna historia..

No i znów ten piękny dywan :) To teraz bedzie się miło (i smacznie :)) śniło :)))

Uściski i dobrej nocy :-)

monika said...

hihi, i o tej godzinie nawet udało mi się pierwszyc komentarz zostawić :D

:):*

Ela said...

Basiula dopisze Cie jutro, co?(w sumie to dzisiaj wieczorem)
A wiesz, ja hummus z niejednej miski jadlam i smakuje mi zawsze ale to prawda, ze Arabowie robia go lepiej ( o czym przekonalam sie przede wszystkim w Damaszku). Ale przyznam uczciwie, ze albo tahini, ktore moge tu kupic jest niedobre, albo nie wiem jaki moze byc inny powod: nie daje rady dac go tak duzo. A bez tahini hummus to nie hummus. Ale robiony z ogromna iloscia podprazonych ziaren sezamu i miksowany razem z ciecierzyca daje juz lepszy efekt. Ide bo chyba ze zmeczenia taka rozgadana jestem ;) Buziaki!

Gosia said...

Musze przyznac,ze po przeczytaniu Twojej notki przekonalas mnie do wyprobowania zrobienia hummusu,bo do tej pory kilkakrotnie probowalam go gdzieniegdzie,ale to nie byl moj smaczek,jednakze po tym,co poczytalam u Ciebie opisane jak to tylko Ty potrafisz-zrobie raz jeszcze podejscie do niego wedlug scisle Twoich wskazowek :)

usciski sle :)

Amber said...

Basiu, twierdzę,że w Jerozolimie hummus smakuje najlepiej. Jadłam go w wielu krajach ,wschodu',ale tamtejszy ma coś wyjątkowego w smaku.
Sama tez często przyrządzam, ale z sodą nigdy nie próbowałam. Pozostałe składniki są w moim przepisie takie same.Wypróbuję z sodą. Może znajdę właśnie ten smak?
Pozdrowienia serdeczne!

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Basiu! Kochana nie doczekałam wczoraj Twojego posta - sen wziął górę :(
Ja wciąż idealny hummus mam przed sobą - smakowo, ale i wizualnie - patrzę sobie na Twój i myślę, że piękniejszego nigdzie nie zobaczę! Cudowna aranżacja, że tak się wyrażę:) Wiesz, najpierw myślałam, że to jakiś piękny talerz gliniany - niesamowicie piękna prezentacja!
Pozdrowienia i już się nie mogę doczekać następnego poniedziałku - może sobie na wieczór kawę wypiję i dotrwam tym razem :P

buruuberii said...

Monika, bo on juz prawie idealnie gladki jest :)) Obieranie ciecierzycy IMO niczego nie zmieni, lupki sa nawet miekkie, ale grochowa konsystencja i tak pozostanie gdy ciecierzyca nie bedzie dostatecznie miekka, soda oczyszczona to chyba ta tajemnica, naprawde powstaje taka ladna papka - zapraszam. Usciski dla pierwszej komentartorki, snil Ci sie hommos? :D

Ela, ogromnie dziekuje, to ja sie spozniam a Ty o 3 w nocy masz nad wszystkim kontrole? WOW :)
Wiesz Elu, powiem Ci szczerze ze dawno temu tez dodawalam tylko lyzke tahini na gar hummusu, teraz albo mam lepsza tahini albo polubila ta goryczke :) Tez zaczynalam od prazonych mielonych ziaren, bo byly lepsze od tahini dostepnej tu kilka lat temu, teraz juz dobra tahini w Srodkowej Europie jest :) Probuj po trosze, IMo nie musi sie od razu dac tak duzo, grochowy w smaku hummus to tez specjalnosc w Abu Gosh. Buziak :*

Gosia, dzieki! polecam naprawde, ja tak jak napisalam sie uparlam i warto bylo, bo aksamitny hummus to jest cos :) Sciskam mocno.

Amber, ale sie rozmarzylam, od wczoraj mam przed oczami izraelski krajobraz... i hummus :) Soda pomaga szybciej ciecierzycy zmieknac, konsystencja jest wtedy wyjatkowa. Jak dla mnie tahini (jego ilosc, jakos) tez ma znaczenie - milych eksperymentow :))

Anna-Maria, alez Aniu ja jestem okropna ze napisalam o tak potwornej porze, staram sie kolo 20stej, ale nie moglam sie zmobilizowac przed weekendem, a potem mnie nie bylo. Obiecuje ze bede pisac do poduszki :D
A hummus: dzieki wielkie za pochwaly, wiesz napatrzylam sie tyle na ten idealny hummus, ze tylko trzeba bylo wziasc lyzke w reke i smarowac po talerzach :D Buziakow moc!

Anoushka said...

Basku, hummus jak z bajki!
Nastepnym razem dodam sody. Uuuuuwielbiam, hummus nie sode, ofkors ;)))

majka said...

Basiu, zachwycajace zdjecie! Hummus wciaz jeszcze przede mna. Wciaz nie moge sie do niego zabrac chyba ze wzgledu na cicierzyce, za ktora nie przepadam. A moze jeszcze nie jadlam dobrej, nie wiem :)

Pozdrawiam.

amarantka said...

Basiu, jak ja lubię przenosić się choćby na chwilę w Twój świat i razem z Tobą podróżować po Jerozolimie... choć tylko w wyobraźni, ale zawsze to coś!

Hummus mam w planach od dawien dawna, może w końcu za Twoim przewodem :) przestanę tylko planować i przystąpię do działania :)

Kinga said...

bardzo fajna opowieśc o hummusie. Ja od kiedy wróciłam z Egiptu i Jerozolimy, oszalałam na punkcie Tahina. mam słoik i zabieram się już od jakiegoś czasu, aby zrobić hummus. chciałbym, aby był taki w smaku, jak ten w którym sie zakochałam. Z twoimi uwagami (zwłaszcza to o sodzie) mam nadzieję, że wyjdzie).

Gospodarna narzeczona said...

A wiesz że hummus to coś co mogę jeść bez przerwy. I najlepszy to ja jadłam chyba w Niu Jorku, tam mnóstwo większości Żydowskiej. Hummus to mój chyba top 10.

ewelajna said...

Basiu, Tyś z nie jednej miski już ten humus jadła:).I wspomnień masz co nie miara... i zdjęcia masz ładne!

Mój najlepszy humus to Egipt i Dachab. Na matach, na poduszkach, przy ciemnej plaży... Teraz w lodówce prawdziwa egipska Tahina - niedawno robiłam humus fasolowy - dużo czosnku i miało po prostu smakować - smakowało:):)
Pozdrawiam Basieńko!

wielgasia said...

Dobry hummus to jest to- na szczęście moja przyjaciółka przywozi mi zapasy tahini, bo one jednak są rózne..
Ja robię z czosnkiem, bo lubię taki smaczek. A o tej sodzie to nie wiedzialam...

monika said...

No widać, że gładki, widać Basia, piękny! :) A wiesz, z tą sodą rzeczywiście coś może być - w przepisie z Kuchni arabskiej, jedynym z którego wychodzi mi hummus - powiedzmy - akceptowalny (bo do idealnego to mu daleeeko) też jest soda.
Hummus się nie śnił, śniły się jakieś lasy i łąki, też fajnie :)

Uściski :)

An-na said...

No dobra, to gdzie go mam w Tel Awiwie zjeść? Bo się wkrótce wybieram. Czuję, że tam głównie hummus będę jadła...

Tilianara said...

Basieńko, wiedziałam, że jak wpisze makagigi i zajrzę do Ciebie to się głodna zrobię, a do tego jeszcze oczu oderwać nie będę mogła od pięknych zdjęć, ale ja to uwielbiam za te Twoje opowieści, za język i smak słów i dań :)
Poczęstowałabym się takim hummusem. Choć nie przepadam za zbytnim dodatkiem sody, to skoro mówisz, że tutaj to sam plus, to dodam i spróbuję :)
Buziak cieplutki :*

buruuberii said...

Anoushka, soda nie czuc i nei ma prawa byc czuc w hummusie, zaraz dopisze - polecam, bo faktura neisamowita! :-)

Majka :-) jesli lubisz tahini i groch to powiem Ci, ze w hummusie bardziej o nie chodzi niz o ciecierzyce :D

Amarantka, a ja strasznie lubie zabierac w tamten swiat :))

Kinga, mam ich oczywiscie wiecej, ale kto by to czytal :)) Tahini jest doskonala, nie moge sie nie zgodzic - pozdrawiam!

Gospodarna narzeczona, upieram sie ze hummus to potrawa nie tylko zydowska, a po prostu bliskowschodnia :) zreszta jak napisalam, Zydzi twierdza ze najlepszy hummus robia Arabowie, tak jak Czesi twierdza, ze najlepsza kielbase robia Polacy, choc w CZ kielbasy tez pelno :)

Ewelajna, oj ta miska hummusu mnie rozbroilas :) Rany, hummus na matach to jest to - my zawsze jemy na dywanie :)) Buzka!

Wielgasia, no pewnie ze tak - z tahini, warto miec dobra, zreszta wszystko dobre smakuje lepiej :))

Monika, bo soda musi byc :)) chyba ze ktos w inny sposob uzyska gladka konststencje to prosze bardzo niech sody nei uzywa :DD

An-na, Ty mi nawet nie mow ze bedzie w Tel Avivie i nie bedziesz w Jerozolimie - jak pewnien moj ulubiony pan dziennikarz? :))

Tili, wiesz staje na glowie by Was tu przyciagnac :))) Dzieki za pochwaly, fajnie ze komus milo sie czyta, to cieszy. Usciski sle!

Monika. L said...

Bardzo miło i z wielką ciekawością.
Basiu pokazujesz zupełnie niebanalne zakamarki kuchni, w sposób, że trudno oczy oderwać.

Ogromnie mi się podoba.

serdeczności
M.

An-na said...

Będę w Jerozolimie, oczywiście! I w Hajfie i nad Morzem Martwym, ale hotel mamy w Tel Awiwie :)

margot said...

Basia , jesteś moim guru po kuchni arabskiej i jerozolimskiej
I wiesz co jeszcze ?Ja się podkochuję w twoich zdjęciach
I co nowe to mi się coraz bardziej podobają , jak ty je robisz takie proste niby a takie piękne , takie soczyste , takie basiowe?

Patrycja said...

Zakosiłabym Ci ten talerzyk i kawałek pity;) Spróbuję z Twojego Basiu przepisu, dziś nawet kupiłam sodę, tahini chyba jeszcze mam:)

Pozdrawiam!

Zaytoon said...

Basiu! Ten hummus to istny cud. W ostatnich dniach sprobowalam go po raz pierwszy i absolutnie przepadlam. Bylabym chyba w stanie zjesc cala taka ogrooomna porcje na raz. Uwielbiam jego smak. Jedynym, co mnie od owego czynu powstrzymuje jest swiadomosc zawartosci tak duzej ilosci tahini. Mimo wszystko, choc ostatnio mocno odpuscilam jakiekolwiek ograniczenia, taka liczba kalorii mnie przeraza. ;))

Lubie, Basiu. Twoje kulinarne opowiesci - kiedy zabierasz nas ze soba do swojego swiata wspomnien, smakow i zapachow, wiesz?...

Sciskam!

buruuberii said...

Monika. L, staram sie jak moge :)) sciskam rownie mocno!

An-na, to swietnie, bo jakoas pomyslalam ze J-me ominiesz,a Morza Martwego o tej porze roku zazdroszcze, tam jest jeszcze ze 30stopni! Baw sie dobrze Aniu :)

Mrgot, Alcia mnie taka milosc do zdjec bardzo cieszy, z tych akurat jestm b. zadowolona :) I jak pomysl plackowy - ciekawa jestem co powiesz?

Patrycja, IMO soda musi byc choc wlasnie wyczytalam ze ponoc niektorzy sie wstydza ze jej uzywaja, ale 10 godzin gotowania ciecierzycy to nie dla mnie :))

Zaytoon, dziekuje, zabieram z przyjemnoscia! Ale hummus tez szybko zapycha, mysle ze jakos bardzo nie moze tuczyc, niewielu w IL jest otylych ludzi... Tak wiesz Oliwko teraz mysle, ze jesli uzyc tahini o bardzo intensywnym smaku to mozna dawac jej mniej i jesc z czystym sumieniem :))

viridianka said...

Basia kolejna historia którą czyta się z ogromną przyjemnością :)
ta soda to intrygujący składnik, hummus i guacamole to chyba dwie najpopularniejsze pasty o jakich się mówi, zielonej już próbowałam, teraz czas na beż ;)

pozdrawiam ciepło i miłego weekendu!

Magdalena said...

Bardzoe ciekawa historia z hummusem, ale jednego nie moge zrozumiec ? Po co soda oczyszczona ? Ja robię bez, będę musiała spróbować z aby zobaczyć, czy jest jakaś różnica....piękne zdjęcie

Olciaky vel Olcik said...

Do hummusu przybieram się długo, jakoś tak mi nie po drodze.
Ech.

Pozdrawiam

Atria C. said...

Ja do tej pory nie zrobilam jeszcze ani razu hummusu. Ze nie powiem o tym ze nie zdazylam z tygodniem orzechowym..

ps. dlaczego jeszcze nie obserwuje Twojego bloga? Bardzo ale bardzo mi sie podoba, ide poczytac poprzednie posty:)

Pozdrawiam!

Kuchareczka said...

Hummus jadłam kilka razy w zyciu - własnie po arabsku. Bardzo mi smakował :)

Polka said...

Basiu a nie wystarczy ciecierzycy namoczyc wczesniej na 12h? Wtedy nie trzeba jej tak dlugo gotowac prawda? Siedze sobie u Zabow wygonili mnie y kuchni wiec pisze do Basi :)
Mam swoj przepis na hummus ale z checia wypribuje Twoj i porownam oj z wielka checia (tu wstawilabym wykrzyknik ale nie wiem jak dzowna ta klawiatura :)))
Usciski z Ch.

karoLina said...

Od dawna przymierzam się do hummusu, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to w gruncie rzeczy skomplikowana potrawa, tzn. niby łatwa, ale trudno osiągnąć dobry efekt. Ja nawet zamierzałam użyć ciecierzycy z puszki, ale chyba już tego nie zrobię. Na szczęście dla mnie, przynajmniej nie znam żadnego idealnego oryginału. No i zamarzyło mi się za tą Jerozolimą.

buruuberii said...

Magdalena, mozna i bez sody, dlugie lata tak robilam, ale ciecierzyca z soda gotuje sie znacznie krocej (wystarczy 2 godziny zamiast 5ciu) i pasta jest znacznie gladsza, a w IL musi byc gladka, taka to przyczyna :)

Olciaky vel Olcik, nie mart wie Olcia, moze kiedys jadnak Ci bedzie po drodze? :)

Atria C., alez zapraszam, milo mi :-) Rowniez pozdrawiam!

Kuchareczka, to duzo nie musze dodawac :-)

Polcia, wystrczy namoczyc, ale by hummus mial idealnie gladka konsystencje (a taka ma w IL) trzeba ciecierzyce gotowac kilka godzin, podobno nie zawsze sie o tym oficjalnie mowi a i tak sie dodaje sody by przyspieszyc gotowanie ciecierzycy.
Wygonili, straszne to :D Usciski z Prg!

KaroLina, wiesz tak naprawde hummus nawet nieidealnie gladki smakuje dobrze, ale gladziusienki smakuje jeszcze lepiej :)) Bardzo dawno temu po lekturze artykulu Agnieszki Kregliciej zrobilam z ciecierzycy z puszki, nie powtorze tamtego eksperymentu, to nie bylo to... Tez czasem marze o J-mie :)

Polka said...

Basiu ja sobie właśnie przypomniałam o Twoim wpisie (wiem że przeczytasz dopiero jutro), ale spróbuję z tą sodą wiesz?
:*

buruuberii said...

Nie no, Pole napaszlo na hummus - a niech mnie :))))

Polka said...

Noo Basiu ta soda to genialny pomysł!!!!!
Ciecierzyca ugotowała mi się w 45 minut :D

Dziękuję!!!!!!!!

Polka kocha humus chrum chrum chrum :)

buruuberii said...

Alez prosze Polu, az mi szkoda ze tego nie wymyslilam sama tylko uslyszalam od jakichs doswiadczonych w robieniu hummusu kucharzy z targu czy innego Abu Gosh :)

eMajdak (Polka) said...

A właśnie nastawiła soję :) Bez namaczania, bom zapomniała.. Ciekawe czy się ugotuje do miękkości :))

buruuberii said...

Soji nigdy nei gotowalam, dasz wiare? :) I zrobisz hummus jakis Polu?

Lev said...

Ile może stać w lodówce taki hummus?

buruuberii said...

Hej Lev, napewno spokojnie moze stac w temp. 6-7st.c przez 3 dni, zdarzy mi sie, ze jakas odrobina na dnie miski stoji i 5 i jest jadalna ;-)