Monday, November 29, 2010

piernik Neli



w
iele zrodel podaje, ze piernik na terenie Polski wypiekano juz w XIV wieku, nazawa piernik zas pochodzi od slowa pierny, czyli ostry, mocno przyprawiony pieprzem. Piotr Adamczewski wspomnial niedawno w swym felietonie dotyczacym piernika pewien wiersz “O pieprznym chlebie czyli pierniku toruńskim” - piekny tytul, nieprawdaz? Chociaz mnie pieprzny chleb nieodlacznie kojarzy sie z doskonalym wloskim pieprznym a slodkim smakolykiem o nazwie panpepato.

Kilka tygodni temu Polcia zagadnela mnie slowami: no właśnie nie wiem jakie ciasto, ale marzy mi się takie bardzo staropolskie :) Nie jestem w ogole pewna czy slusznie, ale synonimem starego ciasta w moim slowniku jest piernik, nie myslac wiec wiele odpisalam Poli: sama nie wiem co mi sie ze staropolskim kojarzy? Piernik? Zarazilam Ją pomyslem (o czym zapewne niebawem bedzie mozna u Poli przeczytac), ale co jeszcze lepsze potem staropolskim piernikiem zarazila Pola mnie!

Pamietajac, ze w sredniowieczu cukier byl niemal na wage zlota pomyslalm, ze staropolski piernik musial zawierac prawie tylko miod, siegnelam wiec po przepis Neli Rubinstein. Nela pisala tak o swoim pierniku: jest to bardzo stary przepis, ktory jest czescia mojego "dziedzictwa" kulinarnego. Stosowala go moja babka, matka zas, opuszczajac po wojnie Litwe na zawsze, zabrala go wraz z innymi przepisami, ktore spisala potem dla mnie w malym zeszyciku.

Parafrazujac slowa Neli napisze, ze czescia mojego dziedzictwa kulinarnego sa pierniczki mojej Mamy, jeszcze w tym roku o nich bedzie, nie po raz pierwszy zreszta tutaj :) Dzisiaj chce jedynie napisac, ze przepisy Neli nigdy mnie nie zawiodly, ponizej podany przepis na piernik jest przykladem doskonalego wypieku, ktory jednak nie bedzie za czesto goscil moim kuchennym repertuarze, pierniczki mojej Mamy wygrywaja.

Przepis na piernik Neli Rubinstein:
1 szklanka miodu (350-400g)
po pol lyzeczki sproszkowanego imbiru, cynamonu, galki muszkatolowej, gozdzikow, szczypta zmielonego pieprzu
500g maki
3 duze jajka
1 lyzeczka proszku do pieczenia
3 lyzki stolowe wodki
1 szklanka mielonych orzechow utartych z 1/4 szklanki cukru
Miod roztopic z korzeniami, doprowadzic do wrzenia, nastepnie poki miod jest jeszcze goracy zalac nim make, dokladnie wymieszac, dodawac po jednym jajku. Proszek do pieczenia rozpuscic w wodce i wlac do masy. Dodac orzechy i znow wymieszac, ciasto wylac na blache (Nela poleca blache o rozmairach 22x32x5cm) i wygladzic powierzchnie. Piec godzine w T=200 st.C, a nastepnie zmniejszyc temperature do 150 st.C i piec 30 minut. Nela pisze: stare przepisy kaza odstawic piernik na dwa tygodnie lub nawet wiecej.

Piernik najpierw wykonalam powyzej opisana metoda (pieklam na plaskiej blasze) i musze przyznac ze skladniki srednio dobrze sie ze soba lacza. Za drugim razem postanowilam do cieplego miodu dodac korzenie, jajka, proszek, wodke i nastepnie make wymieszana z orzechami, masa doskonale sie polaczyla - efekt smakowy dokladnie taki sam! Odnosnie pieczenia - w moim piekarniku pieczenie przez 45 minut w temperaturze 175 stopni w zupelnosci wystarcza.
Po upieczeniu moj piernik dojrzewal dwa tygodnie (sama sie sobie dziwie, ze wytrzymalam i go nie rozkroilam), jest miodowy, rozplywa sie w ustach, ale te pierniczki... :-)

PS. Nie ogarniam swiata ostatnio (a nawet nie ostatnio tez), zapomnialam na smierc o Korzennym Tygodniu Ptasi, ale rzutem na tasme dolaczam!


24 comments:

Polka said...

Pierwsza! :)
Basiu będzie będzie obiecuję! Piernik chodził za mną od dawna. Szkoda, że nie udało mi się z Tobą zgrać ale ale piernik nie zająć prawda? :)
I wiesz co te nasze przepisy są bardzo podobne! Mama mnie uczyła że do piernika OBOWIĄZKOWO musi być wódka :) No i jest u Neli :)
A pierniczki Twojej Mamy idę pooglądać bo mam fajną foremkę i głupio byłoby jej nie wykorzystać prawda?
:)

:*
Uściskaj Łukasz od Dawida :) Bo mi tu siedzi i każe to pisać :)

Gospodarna narzeczona said...

Mój dojrzewa na strychu, ja robię kompilację Nela-Hania od kilku lat i udana to kompilacja.

majka said...

Chyba nie ma i dla mnie bardziej staropolskiego wypieku jak piernik :) Pierwszy raz jednak widze, ze jego skladnikiem jest wodka. Musze wyprobowac przepis chociaz nie wiem, czy wytrzymam te dwa tygodnie :)

Buziaki Basiu :)

margot said...

hm , ja się przyznam ,że ja pierniki piekę o roku chyba inne i pierniczki też, choć jeden to już piekę ciągle ten sam , takie nowe jakby dziedzictwo:P
Ale twoje dziedzictwo też lecę czytać tzn przepis na twojej mamy pierniczki
a ten piernik widziałam u Nelli i raz nawet chciałam piec ,ale jakoś jeszcze nie upiekłam i może w tym roku jako duży upeic właśnie ten?
no nie wiem :D, bo w sumie to ja mam zawsze za dużo pierniczków , pierników i muszę rozdawać :P

Majana said...

Pyszny musi być ten piernik Basiu:)
A powiedz on jest taki bardziej wilgotny czy z tych bardziej suchych?

Pozdrawiam ciepło:)

margot said...

a i zapomniałam napisać ,że zdjęcie takie jak lubię u ciebie znowu się pojawiło, kurcze Basia nawet nie wiem czy w poniedziałek bardziej czekam na twój wpis , prze[pis czy zdjęcie chyba na wszystko , jak ja lubię poniedziałki

buruuberii said...

Pola, wiesz ze ja po raz pierwszy spotkalam sie z wodka w przepisie na piernik u Neli wlasnie? I chociaz absolutnie nie czuc jej w wypieku, to dodaje piernikowi uroku. Czekam niecierpliwie na Twoj :-) Basia pozdrawia Eweline, a Lukasz pozdrawia Dawida!

Gospodarna Narzeczona, ja swoj schowalam do szafki ktorej nigdy nie uzywam i po tych 2 tygodniach nie wiedzialam gdzie on sie podzial :))

Majka, wlasnie owe 2 tygodnie to najwieksze wyzwanie :)) Buziaki!

Margot-Alcia, o wlasnie pierniczki to u mnie tez sie rozdaja, nie pieke ich co prawda z 1.25kg maki, ale i tak mam chyba pol tony :)) Rany, strasznie sie ciesze, ze lubisz moje poniedzialki, czasem mam wyrzyty sumienia, ze to taka moja maniera, ale inaczej nie moge sie zmobilizowac... Sciskam Cie mocno, o foremkach dla M. napisze pewnie jutro :*

Majana, wiesz b. dobry jest, ale jakos nie w 100% w moim guscie jak mam byc szczera. Trudno mi go dokladnie opisac, raczej bym powiedziala ze jest zbity, taki gesty, nie wilgotny ale tez nie suchy - twardy orzech :)) Podzrowienia sle!

An-na said...

A wiesz, Basiu, że ja nigdy się na ten piernik nie zdecydowałam. Wolę jakoś ten bogaty piernik Musierowicz. I różnica pomiędzy piernikiem przełożonym powidłami lub masą a takim z samymi tylko bakaliami jest ogromna. Przełożony powidłami mięknie i wilgotnieje błyskawicznie! Chyba wolę jednak ten bez powideł, oblany czekoladą...
A może nie?

monika said...

Oj Basia, jak ja Cie lubie wiesz? O pierniku napisała, no :) I o panpepato wokół którego chodzę od soboty i udaję że go nie widzę i mi nie wychodzi :D

Z tą wódką do piernika to mi się taki wierszyk od razu przypomina, ktoś u nas tak mówił, nie pamiętam kto a w zeszłym roku zakupiłam ściereczki z piernikowym przepisem i tym wierszykiem właśnie: "Kto wódeczki nie pija i od niej umyka, ten słodkiego nie godzien kosztować piernika" - taki to wierszyk :)

A ten leżakujący Basia w końcu nastawiałaś? Ja go chyba niebawem będę piec.. :)

Buziak duży :)

Amber said...

Basiu,a ja zastanawiam się cały czas nad tym piernikiem...Bo żadnego ciasta jeszcze na pierniki nie nastawiłam.A książkę z przepisami Neli bardzo cenię.
Serdeczności Ci przesyłam!

asieja said...

ja też bym pewnie wybrała pierniczki.

Mihrunnisa said...

W tym roku juz nie wykorzystam przepisu bo mam już ciasta nastawione ale może w przyszłym. Co innego zwróciło moją uwagę skąd Basiu o tej porze roku ostałaś taki plaster miodu :-). Pozdrawiam

zemfiroczka said...

O Nela! :)))) Basia, chętnie bym podjadła takiego spierniczonego ciasta :))

Zaytoon said...

O tak, piernik ostatnio mocno chodzi mi po głowie. To znak, że święta za pasem! Będę się jednak chyba musiała ratować błyskawicznymi przepisami, wszak zbyt późno się obudziłam, by zdążyć nastawić ciasto 'dojrzewające'...

"Panpepato" bardzo mnie zaintrygowało - pisała o nim nawet Tessa Caponi-Borawska w najnowszej "Kuchni" i tak sobie postanowiłam, że może upiekę?

I powiedz mi jedno, Basiu droga! Skąd Ty wytrzasnęłaś najprawdziwszy plaster miodu?! Bo chyba dobrze widzę, że to on jest zatopiony w owym dzbanku?

Ściskam!! :)

Anoushka said...

przymierzam sie do tego piernika :)
i chyba musze sie pospieszyc, jezeli chcemy go jesc w czasie Swiat...
:*

Paulina J. said...

No to do roboty. Zupa marchewkowa, kopytka z boczkiem. A na deser piernik. Zrobię bez wódki, bo nie mam w domu,a na dworze taki mróz, że nosa nie wystawię. Pozdrawiam.

Paulina J. said...

Zrobiłam! Tylko dopiero po upieczeniu przeczytałam o leżakowaniu (hehe). Z wczorajszego deseru nici- teraz czekam- ehh 2 tygodnie.

Joanna D.C. said...

Basienko, REWELACJA !!! Wiesz jaki zbieg okolicznosci... okolo 2 tygodnie temu udalo mi sie znalezc ksiazke Neli... Nie spalam z wrazenia kilka nocy.... Czy Ty masz jej ksiazke? Upieklam rogaliki.... ten piernik muze upiec przymusowo... potrzebuje miesiac wakacki zeby zamknac sie w kuchni i gotowac :) Buziaki!

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Basiu! Jak to możliwe - czekałam w poniedziałek, a Twój post się u mnie nie wyświetlił....
Ja wciąż poszukuję TEGO przepisu na piernik - tyle mam już za sobą, ale wciąż szukam dalej - może Twój okaże się właściwym kandydatem?:)
Pozdrawiam Cię serdecznie!

viridianka said...

Basia a ten piernik to z tych twardszych czy miększych? ;)
i skąd u diaska plaster miodu wytrzasnęłaś? :))

słyszałaś co się wczoraj w Gorlicach i okolicach działo? jakie opady śniegu? podobno od 9 do 14 śnieg sypał tak że nie było nic widać na kilka metrów.

Amber said...

Basiu,życzenia Imieninowe najlepsze Ci ślę! Niech spełni się to,czego sobie życzysz!
Całusy!

Agnieszka said...

Ten piernik wygląda tak obłędnie, że w życiu nie wytrzymałabym 2 tygodni, chociaż wiem, że w przypadku takich ciast warto czekać.

ptasia said...

Basiu, piernik piernikiem, ale ten plaster miodu...! Dzięki za udział w zabawie :)

Olciaky vel Olcik said...

mmm.. co to za piernik przewspaniały!
A ten plaster miodu- NIEBO!