Monday, November 22, 2010

vanilkové rohlíčky




lada dzien rozpocznie sie w Czechach wypiek vánočního cukroví, w domach, cukierniach i piekarniach. Vánoční cukroví to malenkie bozonarodzeniowe ciasteczka, im mniejsze i bardziej pracochlonne tym lepsze. Powinny znalezc sie w nich orzechy, migdaly, wanilia, skorka cyrtynowa i korzenie. I o ile nie kazdy Czech bedzie mial choinke, tylko niektorzy rozpala swieczki na adwentowym wiencu, nieliczni pojda na Pasterke, wielu zje smazonego karpia, nikt nie ugotuje barszczu, to kazdy zje co najmniej jedno bozonarodzeniowe ciasteczko. Wielu zje ich kilkadziesiat.

Vánoční cukroví to najbardziej znany i najbardziej lubiany czeski zwyczaj zwiazany z Bozym Narozeniem, okreslany mianem tradycji narodowej. Ciasteczka, jak co roku, beda piec mlodsi i starsi, corki, mamy, babcie (czasem nawet mezczyzni). Jesli juz ktos z moich czeskich znajomych bozonarodzeniowych ciasteczek nie piecze, to prawdopodobnie piecze je jego mama, a babcia to juz na pewno. Nie chodzi tu absolutnie o to, by upiec 2-3 rodzaje ciasteczek, wic w tym, ze kazda pravá česká kuchařka powinna upiec z 12, a jeszcze lepiej jesli na swiatecznym stole bedzie ponad 15 rodzajow owych ciasteczek. 

Najpopularniejsze, a wrecz obowiazkowe vánoční cukroví to perníčky (czesto bogato i misternie lukrowane), vanilkové rohlíčky (waniliowe rogaliki), linecké cukroví (kruche ciasteczka z Linzu), medvědí tlapky (misie lapki). I jesli pierniczki musi sie upiec, to kazdy kogo zapytalam zgodnie mowil, ze bez dwoch zdan najlepsze sa vanilkové rohlíčky!

Vanilkové rohlíčky to malenkie rogaliki z kruchego ciasta z mielonymi orzechami, obtoczone w waniliowym cukrze, takie na jeden kes. Ciasto powinno byc bardzo kruche, ciasteczka maja rozplywac sie w ustach. Stare, przedwojenne przepisy podaja, iz do obtoczenia rogalikow nalezy uzyc cukru z prawdziwa wanilia, wspolczesne przepisy dopuszczaja syntetyczne erzace. Niektorzy mowia, ze czeskie vanilkové rohlíčky powinny byc tylko i wylacznie z mielonymi orzechami laskowymi, inni ze najdelikatniejsze sa z migdalami (wtedy sa to takie same rogaliki jak austriackie Vanillekipferl), sa tacy ktorzy nie widza lepszych waniliowych rogalikow, niz te z orzechami wloskimi. Kazda wersja jest swietna, nie ma dla mnie zimy bez vanilkových rohlíčků! 


Przepis na vanilkové rohlíčky czyli waniliowe rogaliki (przepis Marie Janků-Sandtnerové z 1924 roku), 50 malych rogalikow: 

150g maki
20g cukru pudru
100g chlodnego masla
szczypta zmielonej wanilii
skorka otarta z cytryny
50g mielonych migdalow
(u mnie orzechy wloskie)
1 zoltko
cukier puder z cukrem z prawdziwa wanilia do obtoczenia rogalikow


Make wymieszac z cukrem, szczypta skorki cytrynowej, mielona wanilia i mielonymi migdalami (orzechami). Dodac pokrojone w kostke chlodne maslo (jak podaje autorka, maslo ma byc dobre), zoltko. Delikatnie wyrobic ciasto i odstawic w chlodne miejsce na 15 minut. Nastepnie z ciasta uformowac dlugi a cienki walek, odkrajac kawaleczki takiej samej dlugosc, formowac rogaliki. Pieke w temp. 175 st. C do blado-zlota, okolo 10 minut.
Niestety znikaja szybciej niz powstaja.

PS.1. Kiedys Lukasz powiedzial, ze bedzie Go mozna nazwac Czechem gdy sam z wlasnej i nieprzymuszonej woli pojdzie na koncert Karela Gotta, pomyslalam wlasnie ze mnie mozna bedzie okreslic prawie-Czeszka, gdy upieke na Swieta 15 roznych rodzajow
vánočního cukroví, nie zanosi sie jednak na to zbyt szybko :-)

PS.2. Calkowicie gubie sie w bloggowych akcjach, ale ze przynajmniej 2 razy w tygodniu ocieram skorke z cytryny, jak i to uczynilam dla tych rogaikow, wiec do Cytrusowego Tygodnia Tetter z najwieksza przyjemnoscia dolacze :)

59 comments:

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

o to mnie chyba możesz nazwać Czeszką, bo co roku 15 i więcej tych vánočníh cukroví piekę:) A potem rozsyłam po Polsce i świecie! Ale jest zabawy przy pakowaniu tych paczek:) Taka tradycja już od czasów Prababci. Basiu! Rożki to moje chyba najbardziej ulubione, ale tak kształtne jak u Ciebie to niestety nie wychodzą! Przepiękne zdjęcie! I fajnie, że dziś jesteś wcześniej:) Całusy!

Sugar Plum Fairy said...

nawet nie wiedziałam, że i Czesi lubią te migdałowe księżyce. podzielam ich miłość. :)

An-na said...

Nie - nie upieczesz? Jaka szkoda ;)
A waniliowe rogaliki z orzechami/migdałami uwielbiam i piekę od lat!
Piękne zdjęcie, Buru :)

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Mam na myśli 15 rodzajów, nie sztuk, oczywiście:)

Arvén said...

Ostatnio przy okazji dokształcania się na niemiecki dowiedziałam się o tych migdałowych księżycach w wersji Austriackiej :)
Dobrze, że ktoś wrzucił przepis - nawet jeśli bliżej mu do czeskiego odpowiednika - bo chętnie się z nim zmierzę :)

buruuberii said...

Anna-Maria: Aniu, Czeszko Ty moja, to dlatego ze one tekie rowne musza u mnie byc, to nie upieke 15 rodzajow zapewne szybko :)) Waniliowe rogaliki pieke dobre 3 razy z podwojnej porcji, ale to sie niestety liczy tylko za jeden rodzaj - szoda :D
PS. Przeciez raz obiecalam, ze bede o przyzwoitej porze, buziak :*

Sugar Plum Fairy, tylko ze kazdy lubi z innymi orzechami :)

An-na, oczywiscie ze waniliowe rogaliki upieke, juz pieklam z podwojnej porcji tydzien temu, tylko 15scie rodzajow roznych to raczej sie nie podejmuje :) Sciskam!

Arvén, przepis jest praktycznie taki sam jak na Vanillekipferl, dobrego kruchego ciasta nie da sie zrobic na szczescie na milion sposobow :D Przepis jest z 1924 roku, mysle ze te rogaliki sa bardziej austro-wegierskie niz czeskie czy austriackie... Pozdrawia "ktos" :)

margot said...

hm, hi hi ja ostatnio upiekłam ponad 20 rodzajów ciastek to jak mogę na Czeszkę kandydować?
Nawet takie śnieżne miałam rogaliki ino one były z greckiego przepisu Tatter
Tylko nie mam takich zdjęć , bu bu

Komarka said...

Rogaliki znamy, pieczemy :) A ja pamiętam jeszcze fantastyczny cykl przepisów na czeskie ciasteczka adwentowe, który prezentowała swego czasu na GP L.E.A. Prawdziwy ciasteczkowy zawrót głowy i przekonanie, że Czechom trudno dotrzymać kroku w przedświątecznym ciasteczkowym maratonie ;D

Patrycja said...
This comment has been removed by the author.
tjaryma said...

Piękne zdjęcia. Nie ma jak małe ciasteczka trochę, jak na przyjęcie u Jane Austin. Pozdrawiam.

http://domekzpiernika.blox.pl/html

Patrycja said...

Boże jaki cudny, jak oprószony śniegiem...ja chcę takiego rogaliczka! Piękny jest i do tego orzechowy:-)

Majana said...

Jejku jakie one są cudne! A mnie po głowie chodzi to słowo "rohlicky" , teraz juz chyba wiem dlaczego;)
Pozdrawiam Cie Basiu:*

monika said...

Basia, to jest najładniejsze zdjęcie rogalka jakie w życiu widziałam! :-)

Usmiejesz się, ale planowałam na kolejny wpis Vanocni cukrovi :D miały być trzy rodzaje, ale skoro mówisz że musi być min 15 to chyba spasuję i zrobię zamiast cukrovi jedną porządną vanockę :D

Ale fajnie się u Ciebie czyta o tych dobrotkach, jakoś tak świąt jeszcze nie czuć a świąteczne ciasteczka już po głowie chodzą :)

Buźka :)

P.S. Mamy chyba podobne serwetki :)

buruuberii said...

Margot, nie mnie oceniac, ale nie mam watpliwosci ze bijesz mnie w pieczeniu na leb!! :D Jak zobacze na swoim stole swiatecznym 15 rodzaji ciasteczek w ogromnej ilosci to bedzie to, ale ja je zjem do Swiat :)) :*

Komarka, to prawda, Czechow w ciateczkowaniu nie da sie dogonic, ja nawet nie probuje, ale pieke czesem moje ulubione rohlicky :))

Tjaryma, dziekuje i pozdrawiam :-)

Patrycja, popatrz przypomnialas mi wlasnie ze rowno rok temu pieklam popruszone sniegiem rumowe ciasteczka, to jest piekne porownianie! Pozdrawiam :)

Majana, "rohlicky" tak slodko brzmia, nieprawdaz, slodzsze sie zdaja byc niz "rogaliki"? :*

Monika i wyobraz sobei, ze to zdjecie jest sprzed roku, a myslalam ze te sprzed tygodnia beda lepsze? :D Tak podejrzewalam, ze tez cos o cukrovi planujesz, mnie temat umyka od 5 lat, wiec juz nie moglam wyrzymac... Wiesz, ja to napiaslam o jednych rogalikach, to o 3 rodzajach to bedzie cos!
PS. O tak, sciereczka ta sama, ale rzadko wykorzystywana :)

kasiac said...

Basiu, znów czegoś ciekawego się od Ciebie dowiedziałam!
A wiesz, że ja nigdy robiąc ciasteczka nie obtaczałam ich jeszcze w cukrze pudrze? Koniecznie muszę zrobić te Twoje rohlicky, bo bardzo mi się podobają!

Zaytoon said...

Ciastek jakoś nigdy nie było w moim domu. Ale ja już zadbam o to, żeby ta tradycja się pojawiła! :)

Rogaliczki przeurocze; jadłam chyba kiedyś podobne. Choć bez wątpienia nie tak dobre, jak te Twoje, Basieńko!

Ściskam! :*

Marta said...

Mam pytanie: mam zmielić kawałek laski wanilii żeby uzyskać "szczyptę wanilii"? Pozdrawiam:)

Karola said...

cyba się skuszę na to cudo! pozdrawiam

buruuberii said...

Kasiac: Kasiu obtaczanie w cukrze pudrze ti naprawde swietna sprawa, pochodzilam do tego z rezerwa, ale nigdy wiecej :)

Zaytoon: Oliwko, to widzisz tak jak i u mnie, a teraz napewno rohlicku nie zabraknie :) Usciski!

Witaj Marta, wlasnie sie zaczelam zastanawiac jak uzyskac "szczypte czegos" :) Akurat dla mnie "szczypta" jest pojeciem wzglednym i w zasadzie oznacza "mniej niz pol lyzeczki" :D Wanilia ma tak delikatny aromat, ze duza szczypta nie zaszkodzi. Polecam zetrzec ususzony kawalek laski wanilii na tarce do galki muszkatolowej (inna tarka tez sie pewnie nada). Cukier z prawdziwa wanilia tez nie bedzie zly... Odwzajemniam pozdrowienia :)

Karolu, bede sie cieszyc ze Cie namowilam - u Ciebie sie piecze ciasteczka na Swieta? :*

Amber said...

Basiu, te ciasteczka są cudowne! Takie perfekcyjne.Wcale ich nie znałam.Daleko mi do Czech z centrum,ale dobrze,że trochę mi je przybliżasz, bo kuchnia bardzo mi bliska.
Serdeczności!

Tilianara said...

Basieńko, Twoje ciasteczka zawsze za serce łapią, szczególnie gdy wspominam tamte serduszka.
Ściskam Cię cieplutko :*

Monika. L said...

Jak sobie przypomnę jak mnie dziś wyziębiło i jak było ponuro, to aż mi się wierzyć nie chce że ta pora może być fajna...A jednak!
Trzeba wiedzieć o takich cudeńkach jak u Basi :))))

M.

Atria C. said...

Ja byłam w Pradze na Sylwestra i pamiętam tylko pieczone kasztany, grzaniec i te takie pieczone ciasto drożdżowe w formie pierścieni (?) nie wiem jak to nazwać inaczej...

O rany, ale zjadłoby się takie ciasteczko, o j zjadło..

Gospodarna narzeczona said...

O patrz, na początku miałam dziwne skojarzenie ze zdjęciem.
Moje ciotki nadałyby się na Czeszki, ja to za leniwa jestem.

Kuchareczka said...

O, robiłam identyczne :)

Ania vel Vespertine said...

Basiu, takie mam zaległości, ze az mi wstyd :( Ale ja wszystko na bieżąco czytam, tylko komentarze ze względu na brak czasu odkładałam na później...

rohliki śliczne! :) No i ciekawa sprawa, nigdy bym ich z Czechami nie skojarzyła :)

Spaaaać... DObranoc :)

buruuberii said...

Amber, to sa ewidentnie ciasteczka ktore znajduja sie w pierwszej piatce moich ulubionych i najlepszych. Pozdrowienia sle :)

Tili, aaa przypomnialas mi, te to tez takie male arcydziela, ale bardziej w smaku niz wygladzie :))

Monika. L, podejrzewam ze piecze sie ich tutaj tony wlasnie dlatego zeby bylo cieplo caly grudzien :))) Sciskam!

Atria C., bo na Sylewestra daje sie kasztany, cukrovi je sie na Swieta :))) Drozdozewe ciasto o ktorym pieszesz to "trdelník", wypiek podobno z dziewietnastowieczna tradycja, super-popularny przez cala zime...

Gospodarna Kasia, wiesz wczoraj wyrobilam 1/4 normy, ale u mnie nie doczekaja te ciasteczka do Swiat :))

Kuchareczka, hmm :)

Ania vel Vespertine, a ja dzieki temu mam Anie na snaidanie :) Widzisz ja podejrzewam, ze to po prostu austro-wegierski, zapewne wiedenski przepis, ktory jest tak dobry ze nie mozna o nim zapomniec od blisko stu lat :) "Rohlik" brzmi na zdrobnienie ale jest to rogal, dopiero "rohliczek" jest malutki :D Sciskam Aniu!

holka polka said...

odwiedzam Twój blog regularnie, ale dopiero teraz po raz pierwszy się ujawniam:) widziałam podobny przepis w gazetce biedronkowej, ale jako że nie bardzo ufam ichnim przepisom,to w tym roku rodzina zostanie obdarowana rohlíčkami z Twojego przepisu :) pozdrawiam!

Olciaky vel Olcik said...

Ale Basiu on jest prześliczny!
Jak z obrazka.
Oj.. myślę, że nastąpi to szybciej niż myślisz (upieczenie tylu różnych rodzajów rogalików;)
Buźka

zemfiroczka said...

Słuchaj Basia! Ale one fajnie fikuśne, a i kompozycja niezgorsza jest. Aż mi się zachciało słodkiego.

buzia duża :)*

grazyna said...

Podoba mi się ta czeska tradycja ! Pyszności :)

Marta said...

upiekłam takie rogaliczki, z orzechami włoskimi. Kruche, delikatne, idealne:) A zapach skórki cytrynowej podczas pieczenia - niebiański. Dziękuję za przepis:)

Tatter said...

Basko, 15 ?!!! Ej, to Ty prawdziwa Czeszka jestes, juz nawet na koncert Karela Gotta nie musisz isc. I do pary Ci tu sama Margot przysle, bo ona upiekla chyba z 1000 ciastek w zeszlym tygodniu (co zdaje sie na miano super Czeszki zasluguje);DDD
Ale swoja droga, czyz to nie wspanialy zwyczaj takie ciastkowanie do bolu? My uwielbiamy i przed Adentem zawsze poszukujemy nowych receptur do kolekcji...i moge Cie zapewnic, ze Twoje przepiekne vanilkove rohlicky tez zrobimy (przypomianaja mi troche moje kourabiedes). Calusy :D

buruuberii said...

holka polka, dzieki za odwiedziny, ciesze sie ze przepis Ci sie nadal, lubie takie stare, z historia i tym "czyms" :-) Pozdrawiam Cie cieplo!

Olcik, nastapic i moze, ale zjemy szybciej niz doczekaja, to polowa tego czeskiego testu ktorego nei przejde :)

Zemfiroczka, chyle czola, czapke zdejmuje, jakies siweto musi byc - jest, nie jest - ciesze sie ze tu Oczko zagnalo :)) Sciskam bardzo mocno!

Grazyna, a mi tez, jak najbardziej :)

Marta, porsze, ciesze sie ze pieklas. Mam nadziejej ze Cie nei rozczarowaly i ze moge z czystym sumieniem podsuwac Ci/Wam kolejne pomysly :)) Pozdrawiam serdecznie.

Tatter: Pusiu, oj wiem ze ja sie zawsze chwale jedna blacha ciastek, a Alcia mi po pietach depcze :DD Przysylaj ja koniecznie, rozkrecimy ta tradycje na dobre :)
Tradycja jest swietna, wielu z naszych znajomych spotyka sie na cale wieczory by upiec ciasteczka z kilku porcji, mam przed oczami te zeszloroczne gory ciastek i walkujacych znajomych - swietna zabawa :) Polecam i sciskam!

arek said...

No no 15 rodzajow - pracowici ludzie z tych Czechow! Ale rozumiem ze to tak z okazji BN :)) Bardzo mi sie podobaja takie rogaliki i w ogole jest cos b ekscytujacego w tym ze pewne potrawy je sie praktycznie tylko raz do roku i gdy ta pora sie zbliza to ma sie na nie coraz wieksza ochote... Ja by jeszcze chetnie niedzwiedzie lapki zobaczyl! No i sprobowal rzecz jasna!

monika said...

I jak tam Basia - ile blach już upiekłaś? :)
U nas dziś śnieg spadł i już nie ma zmiłuj, trzeba piec ciastka - tak mi się dobrze dziś wałkowało że zrobiłam już trzy i wyciągnęłam foremki na misie łapki, ale łapki chyba już jutro :)
Basiu, a Czesi to zamykają te ciasteczka na klucz i do świąt nie ruszają czy zjadają wszystko przed świętami? :-)

Ściskam :)

Muscat said...

Bardzo gorąco dziękuję! Informacja o tym zwyczaju świątecznym przyda mi się w szkole, bo właśnie zaczęłam studiować filologię czeską i zamierzamy sobie urządzić czeską wigilię. Będą więc vánoční cukroví :)

majka said...

A wiesz Basiu, ze takie waniliowe rogaliki sa w Niemczech niesamowicie popularne? Nawet sprzedaja specjalne formy do ich pieczenia. Nie musisz sie trudzic z ich formowaniem. Wystarczy wcisnac ciasto w zaglebienia w ksztalcie rogalikow i upiec. A pozniej tylko je wytrzasasz z formy i masz od razu cala fure rogalikow :)

Basiu te Twoje minimalistyczne zdjecia sa po prostu przepiekne.

Buziaki.

buruuberii said...

Arek, cos czuje ze Monika ze Stoilczka lapki dla Ciebie/nas zrobi - takie ciasteczka z kakaem badz cynamonem, w ksztalcie jakby lapek wlasnie :) Tak sobie mysle, ze fakt czekania caly rok na te jedna potrawe wzmaga apetyt (i moze czasem nawet z tego powodu idealizujemy cos), nieprawdaz? Usciski :)

Monika, jak do tej pory jedna rogalikow, 3 specullas, 2 kruchych migdalowych itd... Ale Alcia i tak mnie bije na leb :)) Wlasnie tak, zamykaja ciasteczka pod kluczem i dlatego dla mnie 15 rodzaji na 24 to letko niemozliwe :DD Usciski! PS. Jak tam misiowe lapki?

Muscat, prosze :-) Wiesz, z moich obserwacji wynika, ze vanocni cukrovi nie moze zabraknac na wigilijnym stole, vanocka tez sie nada, potem juz duza dowolnosc,nawet w kwestii ryby :) Pozdrawiam Cie serdecznie!

Majcia, dziekuje ze napisalas mi o tych rogalikach, znalazlam ze istnieja nie tylko w wersji austraickiej, ale wlasnie w niemieckiej tez, ale nei mailam pewnosci ze sa b. popularne. O tak, tutaj tez sa te formy :) Ciesze sie, gdy slysze o tych minimalistycznych zdjeciach, to chyba troche moj styl :-) Sciskam serdecznie!

monika said...

Basia, ale Alcia to jest poza wszelką konkurecją, to wiesz :D
Misiowe łapki upieczone, za tę nazwę je uwielbiam :)
:*

Pinos said...

Piękna tradycja, cudny wypiek i świetna stylizacja :)

decocreme said...

Zawsze jak tu zajrze to moje serce sie cieszy:)pozdrawiam autrokę

Karola said...

no właśnie u mnie z tymi ciasteczkami na święta do tej pory było raczej "krucho". ale w tyym roku skrzętnie tę lukę nadrobię. słowo harcerza. jutro zabieram się za rogaliki!

magda said...

Upiekłam. Nie takie piękne jak Twoje, ale napewno pyszne :) Dziękuję za przepis.

buruuberii said...

Monika, o tak Alcia jest poza wszelka konkurencja :-) A lapki z cynamonem czy kakao? Usciski!

Pinos, wielkie dzieki!

Ecocreme, dziekuje za odwiedziny i mile slowa, pozdrawiam Cie cieplo!! :-)

Karola, nie powiem ze trzymam Cie za slowo, ale mam nadzieje ze rogaliki Ci posmakuja :-)

Magda, oby byly dobre i by Cie nie rozczarowaly :-) Wiesz, ja to czasem przesadnie przejmuje sie forma, ale sobie tlumacze ze czasem mozna przesadzac jesli innym nie daje sie w kosc :-) Pozdrowienia sle!

Karola said...

pyszne są! na szczęście zrobiłam z 2 porcji. mam nadzieję, że do rana coś zostanie... :-D

Karola said...

http://sercenatalerzu.blogspot.com/2010/12/rogaliki-na-czeska-nute.html
dzięki za pyszny przepis!

monika said...

Z goździkami i kakao :) Cynamon wolę sypać do kotletów ;)
:*

atina said...

Basiu ponieważ zapatrzyłam się na Twoje rohlicky, to powiedz mi, czy Ty je obtaczasz w cukrze pudrze tuz przed podaniem, czy takie obtoczone przechowujesz ? A i czy cukier puder mieszasz z ziarenkami wanilii, czy takim zwykłym?

buruuberii said...

Anitka, o wierz mi one Cie nei rozczaruja! :)
1. Rohlicky obtaczam w cukrze prawie zaraz po upieczeniu, gdy dosc dobrze przestygna.
2. Takie przechowuje krotko, bo zaraz znikaja, ale nasi czescy znajomi przechowuja takie zazwyczaj okolo tygodnia. Ja jednak lubei takie swieze, gora 2-3 dniowe, prawda ze cikuer nieco "wsiaka" w ciasto...
3. Obtaczam w cukrze pudrze mieszanym z cukrem z prawdziwa wanilia (ziarenkami), tak mowia stare czeskie ksiazki kucharskie, ale nasi czescy przyjaciele pamietajacy dobrze czasy komunizmu obtaczaja zazwyczaj w cukrze pudrze wymieszanym z cukrem wanilinowym, IMO cukier z prawdziwa wanila dodaje im niesamowitego uroku :)) Zdradze Ci ze przygotowuje dla Ciebie na poniedzialek mala niespodzianke :) Usciski!

atina said...

O Basiu :***
A ja właśnie w weekend upiekłam i obtoczyłam w cukrze - niesamowite są:) takie maleństwa na raz, no i cała partia też była na raz;) Niesamowicie pyszne te ciasteczka:) Teraz piekę drugą porcję ;))

buruuberii said...

Atinka, strasznie sie ciesze ze Ci/wam posmakowaly :)) Jedna partia to zdecydowanie za malo, prawda? :))) :*

atina said...

Dokładnie , że za mało ;) A poza tym w miarę formowania te maleństwa coraz kształtniejsze mi wychodziły :)

Majana said...

Muszę się tu też dopisać, mimo,ze Basiu widziałaś juz moje rohlicky. :)

One są boskie! Pychota i mam chęć zrobić je znowu. Czy wiesz,że ich nazwa to chodzi za mną od kiedy je tu u Ciebie ujrzałam? Normalnie miłość od pierwszego wejrzenia.

Dziękuję za pyszny przepis :**

buruuberii said...

atina :-)

Majana, alez bardzo prosze :**

atina said...

Upiekłam je już drugi raz i znowu jakoś szybko znikają;))) Pyszności:) Szczęśliwego Nowego Roku Basiu!

blekitna-szuflada said...

Szkoda, że tak późno trafiłam na Twój blog w tym roku już chyba nie zdążę ich upiec. :( Jestem maniaczką Czech - ostatnio w ramach "oczaskania" słuchałam sobie czeskiego radia, a tam o niczym innym nie mówiono tylko vanocni cukrovi i vanocni cukrovi, więć musiałam sprawdzić co to za cudo :)Bardzo ciekawy wpis! Pozdrawiam :)

blekitna-szuflada said...

otrzaskania się z językiem oczywiście.

buruuberii said...

blekitna-szuflada, ale dobrze ze jednak trafilas? ;-)
Ty mi wierz, ze nigdy nei jest za pozno na vanilkove rohlicky, tyle ze znikaja za szybko, tego bym sie obawiala! Cukrovi to w rzeczy samej esencja czeskich Swiat w radnio maja racje ;-)