Monday, July 25, 2011

strudel





jesli ktoś raz skosztował prawdziwego strudla, będzie już zawsze za nim tęsknił.
Ten wiedeńsko-budapesztanski specjał (na Węgrzech zwany rétes), w czasach
gdy Kraków leżał jeszcze w Europie, równie często goscił na galicyjskich sto
łach.
strona 216, Robert Makłowicz, "CK kuchnia".

Pamietam nieco przez mgle zywe wspomnienia i dyskusje o strudlu w domu mojej babci, w domu ktory kiedys lezal w polnocnej czesci Galicji. Strudel byl ciastem o ktorym rozprawialo sie wieczorami, ale nigdy sie go nie pieklo. Gdy po raz pierwszy
w wiedenskiej kawiarni sprobowalam strudel, nie mailam watpliwosci, ze to samo ciasto bylo bohaterem rodzinnych opowiesci, szybko przekonalam sie na wlasne oczy, ze strudel w Europie przelomu XX i XXI wieku ma sie bardzo dobrze i nie jest ciastem tylko z bajek.I tak, popelnilam kiedys ten blad, sprobowalam prawdziwy wiedenski strudel. Po tygodniu, z tesknoty za tamtym smakiem siegnelam po przepis. Lat minelo juz wiecej niz kilka, wyprobowalam nadzienie klasyczne z jablkami, nadzienie ze sliwek, nadzienie z wisni - ktore powala na kolana, a przedwczoraj - morelowe, morele bowiem jak zaden inny owoc kojarza mi sie z Austria.

Strudel (wym. sztrudel) jest bodajze najslynniejszym austriackim ciastem. To rodzaj zawijanego ciasta, w tradycyjnej wersji przygotowywany z ciasta niemal pierogowego z dodatkiem octu winnego i kropli oleju. Elastyczne ciasto walkuje sie bardzo, bardzo cienko, nadziewa owocami (slone farsze tez sa znane), zwaija i piecze polewajac sowicie maslem jednoczesnie. Podaje jeszcze cieply. Bez strudla nie ma Austrii, ale i kazdy w Czechach i na Slowacji wie co to jest strudel, strudel ukrywa sie tutaj pod pod nazwa závin badz štrúdl, w Chorwacji tez zna go dzisiaj niejeden i mowia ze na Wegrzech tez. W Krakowie nigdy sie ze strudlem nie spotkalam, czyzby Krakow rzeczywiscie przestal byc w Europie i zapomnial czasy swego ukochanego cesarza Franciszka Jozefa?

Przepis na strudel z morelami i czarnym pieprzem:

Ciasto (wedlug ambasadora Austrii Wolfganga Steiningera z WO 12.06.1999)
250g maki
szczypta soli
pol szklanki letniej wody
lyzeczka oleju
lyzeczka octu winnego
jajko

Nadzienie
1.5kg moreli
skorka otarta z cytryny
kilka szczypt swiezo mielonego czarnego pieprzu
100g cukru
100g masla
50g bulki tartej

Make wsypac do misy, zrobic w srodku dolek, dodac szczypre soli, ocet, olej, wlac letnia wode i
wbic jajko, ciasto zarobic i wyrabiac az bedzie elastyczne i miekkie (wyrabiam okolo 10 minut). Nastepnie ciasto przykryc nagrzana miseczka i pozostawic na kolo 30 minut. W tym czasie morele oplukac, obrac, pokroic na cwiartki, dodac cukier, skorke z cytryny, pieprz i odstawic na okolo 15 minut by puscily sok. Ciasto podzielic na 2 czesci, rozwalkowac bardzo cienko na prostokat 40x60cm mniej wiecej, posmarowac roztopionym maslem, posypac bulka tarta, nalozyc nadzienie (bez syropu ktory powstanei na dnei moreli), zwinac delikatnie, przelozyc na natluszczona blache, posmarowac roztopionym maslem, posypac cukrem. Piec 30 mniut w temp. 175. st.C. Wcinac jeszcze cieply, mozna wspomniec czasy Austro-Wegier.


PS. Morelowe wypieki uskutecznialam z Alcia, Monika i Majanka, jak zwykle swietnie sie z dziewczynami bawilam ;-) Morelowe smaki wybrala Monika, ktora zreszta przypomnialam mi o strudlu.

42 comments:

margot said...

aaa strudel co się o nim rozmawia wieczorami u Babci Basi to jest dopiero coś !!!!
Basia ten twój strudel z morelami i pieprzem wygląda jak mercedesowy strudel ,a ty mnie tu jeszcze kusisz, że wiśniowy jeszcze lepszy:D
Hej kochana fajnie ,że nam się tak wspólnie upiekło pyszności
Oj lubię z Wami piec , oj lubię :)))

Majana said...

Och,ależ to cudo jest Basiu! Taki strudel to jest, jak mówi Ala "mercedes". Bardzo mi się podoba, ma piękny kolor. WYobrażam sobie,jak musi pysznie smakować.

Dziękuję, ze mnie tak wzięłyście na przyczepkę ze sobą ;-), na to wspólne pichcenie.
Pozdrowienia serdeczne :*

Gosia said...

uwielbiam strudel,mimo,ze sama jeszcze nigdy nie robilam,ale jesc go moge codziennie,ten Twoj z morelami jest zabojczy po prostu!!!!!!!!!!!!!!!! z wisniami powiadasz,ze tez powala na kolana?????mmmmmmmm......
Wspaniale masz wspomnienia.....

Usciski Basiu :)

tjaryma said...

Ja ostatnio też robiłem, jeszcze nie umieściłem na blogu. Ciasto moje mogło być jeszcze cieńsze (tak samo, jak wydaje mi się, że Twoje), ale robienie strudla, to nie jest prosta rzecz. No i jeśli naprawdę chce się zrobić strudel, to najlepiej poszukać na youtube dobrego filmu instruktażowego, jak się rozciąga to ciasto. A może lepiej dać sobie spokój i kupić filo? Pozdrawiam.

Joon said...

Wspaniałe cudo! Dodatek pieprzu musi genialnie podkreślać smak. Mam nadzieję, że smakuje jak oryginalny, bo na 100 wypróbuję ten przepis! :)

Joon said...

Wspaniałe cudo! Dodatek pieprzu musi genialnie podkreślać smak. Mam nadzieję, że smakuje jak oryginalny, bo na 100 wypróbuję ten przepis! :)

Ewa said...

moja Babcia wspominała :) swoją Mamę robiła i jej strudel z ciasta tak cieńkiego niczym bibuła. A było to w Krakowie, lata 30te XX w. ;)

Zaytoon said...

Strudla nie jadłam nigdy. Ale wierzę, że po spróbowaniu spędzałby mi sen z powiek przez długi czas. Może więc lepiej jest dla mojego zdrowia psychicznego pozostać w obecnym stanie? ;))

Ale to Twoje cudo tak kusi, Basiu, tak kusi!

Ściskam!
I powolutku się zbieram...

Łyżka said...

wygląda cudownie! ;)

monika said...

Basiu, donoszę że w austro-węgierskiej Vojvodinie strudel też się piekło i piecze się nadal! Nie zgadniesz z czym :)
Jak go w końcu upiekę to będzie o tym notka a jeśli nie to Ci w mejlu napiszę :)

A Twój strudel piękny! I opowieści babcine (cudo!), i jeszcze Bobika zacytowałaś :))) Oczywiście już bym go chciała zjeść, z tym pieprzem i skórką, oj, ciesz się Basia że spory kawałek drogi mam do Ciebie teraz, miałabyś gościa :D

Buziak wielki i dzięki za to pieczenie wspólne (i za te emocje, a co ;)) :*

monika said...

*Strudel oczywiście bym zjadła, nie Bobika :)

Nanami95 said...

Mniam, zrobię go w najbliższym czasie. Czyli z tego przepisu wychodzą 2 strudle?

a said...

a ja bardzo proszę o uściślenie, CO się robi z tymi morelami. dziękuję :)

grazyna said...

Basiu, twoja wersja morelowego ciasta sprawiła,ze szczęka opadła mi z podziwu przy czytaniu i ogladaniu zdjęć :)

An-na said...

Ale jaka zabawa jest z rozciąganiem ciasta! Coś tu Margot wspomina, że strudel z wiśniami jeszcze lepszy? Próbuję sobie wyobrazić te smaki - i tak - to prawda: z wiśniami lepszy ;)

buruuberii said...

Alu, i kusic bede znasz mnie :D

Majanka, z cala przyjemnoscia, nam rowniez bylo milo :*

Gosia, wierz mi z wisniami bije wszystko!

tjaryma, strudel i filo jakos mi nie pachnie tym co trzeba, juz zostane przy swoim nieco grubym. Zreszta z ta gruboscia ciasta w Austrii jest roznie, trafiam i na grube i cienkie... :)

Joon, polecam!

Ewa, no wlasnie poczatek XXw, pewnei o tym samym sie wspominalo u mnie...

Lyzka :)

Zay naprawde polcecam, i mysle co Tam u Ciebie Oliwka :-)

buruuberii said...

Monika i ja dziekuje! Wiesz, niezle to z tymi wisniami, myslalam ze wisnie to tylko u nas,a tu prosze :))

Nanami95, witaj :) tak 2 strudle, mozna je razem upiec na jednej duzej blasze. Pozdrowienia sle.

a, "co sie robi z morelami": mozna by je po prostu pokroic i tak ot wrzucic, ale wydaje mi sie ze wtedy strudel jest wilgotny za bardzo, wiec morele kroje, przesypuje cukrem i odstawiam na kilkanascie minut by puscily sok, nastepie same owoce (bez syropu/soku) wykladam na ciasto. Pozdrowienia!

grazyna dzieki :) no tak po prawdzie to ciasto by moglo byc jeszcze ciensze...

An-na, z tymi wisniami to ja Ali nagadalam, tak z wisniami jest bosk!

Amber said...

A nasza Basia Kochana,to cudo morelowe upiekła!Och,jak ja lubię strudel.

Ania vel Vespertine said...

Czekaj, czekaj, Basia, z pieprzem? Fajne! Jadłam panna cottę z wiśniami i pieprzem już, więc morele i pieprz też kupuję. Ale strudel to dla mniewyzsza szkoła jazdy...

Kasia said...

wyszedł Ci wspaniały strudel :) miałam okazję zjeść ten wiedeński specjał, jabłkowy oczywiście, ale niestety nie zachwycił mnie... mimo to, próbowałam go raz upiec, wyszła mi twarda buła :D drugie pieczenie nie było lepsze... zraziłam się do strudla :(

monika said...

Basia, a ten węgierski retesz nie jest z wiśniami właśnie? Czy głupoty gadam (bardzo to możliwe)?

Ściskam :)))

buruuberii said...

Amber, oj to czestuj sie!

Ania vel Vespertine, u mnei ostatnio wiekszosc owocow z pieprzem, no takie zkrzywienie :D (a tarta z ziemniakami mlodymi jest boska, gosciom taka zrobie, a sobie talerz ziemniakow:). :*

Kasia, on ma swoje niedociagniecia, ale tak lubie :) Moze jeszcze sprobuj, IMO warto!

Monika, wyobraz sobie ze nie mam zielonego pojecia z czym jest najczesciej retesz. Bobik pisal tylko ze jest popularny w HU, a Milan-Wegier rok temu wyjechal, nei ma kogo zapytac, za jesli potrzebujesz kogos z Austro-Wegier to Czechow, Slowakow i Chorwatow pod dostatkiem, a Austirak wpada raz na kilka miesiecy jakby cos :DD

margot said...

Basia, ja mam nadzieję ,że mój tez będzie taki jak twój , w nosie mam przepisowa cienkość , ja chce taki domowy zrobiony od a do z tak jak Basi:)))

Jonny Chemical said...

Zapraszam do mnie, zachęcam do obserwowania, czytania, komentowania na moim blogu http://jonnychemical69.blogspot.com/

ptasia said...

Tylko raz się zmobilizowałam, żeby upiec (dla Taty i jabłkowy). Bo dla mnie w ogóle to tylko Apfel- albo Topfenstrudel, Marillen niekoniecznie i... no właśnie, Basia, a co powiesz na dodatek Vanillensauce? Tj. samej też mi się nie chciało robić, ale w knajpach zazwyczaj się domagam ;)

Beata said...

Rewelacja!

Tilianara said...

Zapraszam do mnie po małą niespodziankę :*
http://kuchniaszczescia.pl/2011/08/cos-o-mnie-i-cos-na-wynos-czyli-cos-na-szybko/

margot said...

Basiu ten wiśniowy to normalnie coś rewelacyjnego

buruuberii said...

Jonny Chemical, dzieki.

ptasia, wiesz dla mnei marillen tez nei koniecznie, ale Kirsch - to jest odlot!! Vanillensauce, uwielbiam a wiesz ze w Wiedniu sie z nim nei spotkalam, dopiero w Alpach...

Beata :)

Tilianara, dzieki Madzia, juz tam biegne ;-)

margot, Alcia przeciez wiesz ze nie potrafie klamac :D Ciesze sie bardzo, ze Ci sie nadal!

wykrywacz smaku said...

mmm, chętnie byśmy spróbowali takiego strudla :)

Anoushka said...

Miałam kiedyś okazję spróbować taki najprawdziwszy strudel i od tamtej pory, co jakiś czas, nachodzi mnie wielka ochota na przygotowanie tego ciasta. Niestety na ochocie i czytaniu przepisu się kończy... Jakoś przeraża mnie to wałkowanie ;) Czy powinnam pójść krok dalej i wydrukować Twój przepis, Baśku? :)
Ściskam.

PS na mejla już zaczęłam odpisywać, ale jakoś tak wyszło, że nie poszło...
Obiecuję poprawę ;)

ewelajna said...

Basieńko, wiesz, że strudla smakowałam tylko w Austrii. na nartach... Znaczy na talerzyku;). Z jabłkami i sosem waniliowym - tak pod koniec narciarskiego dnia - ach... pycha...! Ale morelowy...To musi być zawrót głowy...!
Buziaki, Basiu!

Olciaky vel Olcik said...

morele- o jeejj! jak ja je kocham!:)
ps: Basieńko, ten strudel toż to prawdziwe dzieło jest. Boziu, już wyobrażam sobie ten przepyszny smak i zapach.
Pozdrowienia ślę

Marzena said...

Mam nadzieję że się nie obrazisz iż dodałam adres twojego bloga do linków na mojej stronie które warto odwiedzić :)

buruuberii said...

wykrywacz smaku, nie mam nic przeciw :)

Anoushka, ej Ty taki leniuch, nie wierze :D Teraz sobie przypomnialam, ze kilka razy w AUS jadlam strudel wcale nei tak cienko wlakowany i tez to jest dobre ;)

ewelajna, jak mam powiedziec prawde to wisniowy i jablkowy jadnak wole, ale czego sie nei robi dl abloga :DDD

Olciaky vel Olcik, dzieki :-) moc pozdrowien!

Marzena, nie obraze sie, skadze znowu :-)

ewelajna said...

Basia powrócona..? Jesteś?

gruszka z fartuszka said...

wygląda doskonale :) że nigdzie moreli nie dostanę, ale przepis zapisuję i wykorzystam na pewno! Pytanie - czy to masło można zastąpić olejem? Moja mama jest fanką moreli, ale niestety ze względu na zdrowie serca lekarz zalecił jej zamiast masła spożywać właśnie olej rzepakowy, a chętnie bym ją tym ciachem poczęstowała :)

buruuberii said...

gruszka z fartuszka :-) Oj wiesz, jestem kiepska w tym "czy mozna cos zastapic czyms", maslo nadaje strudlowi kruchosc, wnosi tez swoj smak... Po prostu sprobuj! Najwyzej studel bedzie mial delikatnie inna konsystencje. Pozdrawiam Cie cieplo ;-)

elentarii said...
This comment has been removed by the author.
elentarii said...

A ja chciałam zapytać co to za miara;)
"100g lyzek masla
50g lyzek bulki tartej"
Strudel wygląda naprawdę apetycznie, muszę też takie upiec! Pozdrawiam!

buruuberii said...

elentarii, witaj :) "100g lyzek" to nowa miara nieujednolicona srodkowo europejska :D Oczywiscie nazywa sie "przeczenie, pospiech i roztargnienie" :-) chyba w pierwszej wersji wpysalam 5 lyzek cukru i potem wykasowalam cos, ale niedokladnie.
Poprawilam, powinno byc "100g" a nie zadnych lyzek :D Pozdrawiam Cie i dziekuje za pomoc w korekcie!

elentarii said...

Cieszę się, że się przydałam;) Gratuluję smakowitego blogu!