Monday, December 05, 2011

torrone


Pewnego lata przyszlo nam rozbijac namiot we wloskich Dolomitach. Nie byloby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, ze byl to poczatek lipca, wiec w Dolomitach pora bardzo deszczowa, lało potwornie, w sumie az sie prosi jakies mocniejsze slowo, niech bedzie walilo zabami! Noc chyba przespalismy w namiocie, choc tego w ogole nie pamietam, pamietam za to az za dobrze, ze chcialam spedzic noc w suchym samochodzie. Nastepnego dnia zalamani stanem pogodowym, wsiedlismy do auta i pojechalismy nad jezioro Garda. Nad Garda bylo pieknie, niemal slonecznie, nad brzegiem pilismy czerowne wino, zagryzali grissini torinesi, grana padano i moczyli nogi w wodzie przez kilka dni. A potem pojechalismy dalej.

Gdzies w polowie drogi miedzy jeziorem Garda a Wenecja zlapalismy kapcia, co pokazal nam wymachujac rekami mijajacy nas kierowca. I tyle, co wysiedlismy z samochodu i zaczeli sie przymierzac do odkrecania kola, zatrzymali sie dwaj carabinieri, widoku ich lsniacych lakierek, blyszczacych zegarkow i wypacykowanych rak latwo sie nie zapomina! Zaczeli walczyc z kluczem do srub, sruby jednak okazaly sie byc
zakrecone o wiele za mocno. Dla carabinieri to nie byl zaden problem, cinque minuti, odjechali gdzies w storone wioski. Po kilku minutach mineli nas raz, usmiechajac sie wymownie, po kolejnych kilkunastu znowu, az po pol godzinie wlasnie trwajacej siesty wrocili z blisko mertowej dlugosci kluczem, niosac go nad glowami niczym trofeum. W minute zmienili nam kolo i pomachali, zyczac udanych wakacji! Nastepnie mechanik pucujacy przy stacji benzynowej swego fiata 105 zalatal nam dziure w oponie nie chcac w zamina zaplaty, zyczac jedynie buon viaggio! Pewnie i tamtych wakacji jadlismy torrone, ale zapamietalismy dziurawa opone :-)

Torrone to wloski bozonarodzeniowy smakolyk z miodu, cukru, bialek i migdalow, najczesciej wcisniety pomiedzy dwa oplatki. Legenda glosi, ze pierwsze torrone powstalo w polowie XV wieku w Cremonie, ksztaltem mialo przypominac dzwonnice Torrozzo, od nazwy owej dzwonnicy miala sie wziasc jego nazwa. Jednak torrone, jak kazdy nugat, pewnie ma swe korzenia na Bliskim Wschodzie. Ze wzgledu na strukture torrone ma dwie wersje: morbido - miekkie i duro - twarde. Tyle teoria, natomiast praktyka: zaleta z przygotowywania torrone w domu jest taka, ze mozna jego smak roznicowac dobierajac rodzaje miodu, dodatkiem skorek cytrusowych, bardziej podprazyc orzechy. Warto zrobic samemu, nie tylko jako sztuke dla sztuki, ale dla prawdziwie swiezego samku!

Przepis na torrone morbido (czesciowo za
La Cucina Italiana i Anice e cannella):
150g migdalow
50g orzechow laskowych
garstka pistacji
1 bialko
100g jasnego miodu
100g cukru
25ml wody
ziarenka z 1/2 laski wanilii
skorka otarta z cytryny

1. migdaly i orzechy uprazyc w piekarniku w temp. 150st.C przez okolo 15 minut (po 13 minutach dodac skorke cytrynowa i pistacje, tak by sie jedynie ogrzaly). W czasie, gdy orzechy sie praza, przygotowac bialkowa mase.
2. miod podgrzac do temp. 120st.C, powinien sie sie zagotowac i wrzec przez kilkanascie sekund.
3. Gdy miod zacznie sie gotowac, nalezy odrobine ubic bialko, wlewac malym strumieniem wrzacy miod i nadal ubijac, okolo 2 minuty lacznie. (kroki 2-3 moza rowniez wykonac metoda uzywana w cukierniach - na lazni wodnej ubijac bialko i zimny mod, w miare, jak masa sie ogrzewa, powinna gestniec, caly proce trwa okolo 10 minut).
4. Gdy miod zaczyna wrzec, z cukru i wody nalezy rozpoczac gotowanie syropu, do temp. 140st. (do nitki, badz zrobic probe soft ball).
5. Do bialkowo-miodowej masy z pkt. 3 wlewac cienkim strumieniem syrop z pkt. 4, ubijac caly czas. Nastepnie mise z masa postawiec na lazni wodnej i nadal ubija przez okolo 5 minut.
6. Dodac cieple orzechy z skorka cytrynowa, ziarenka wanilii. Mise zestawic z lazni i mieszac, az masa wystygnie przez nastepne 10 minut.
7. Mase wylac na forme 20x10cm wylozona oplatkami spozywczymi, przykryc oplatkiem z gory, pozostawic na 24 godziny. Nastepnie kroic ostrym nozem, powstrzymywac sie by nie zjesc od razu polowy porcji!

PS. Spozniona, ale szybkim rzutem na tasme moze jeszcze zdaze dolaczyc do korzennego weekendu Ptasi, wanilia to korzenie, nieprawdaz? ;-)

33 comments:

Amber said...

Klasyczny włoski torrone.
W Hiszpanii też biały jest bardzo popularny.Słodki pocieszyciel.
Czy został dla mnie kawałek?

Majana said...

Basiu ,świetna przygoda, uśmiałam się:). Pięknie tak podróżowac, to musi być cudowne uczucie.
Włochy kocham wielką namiętnością i chłonę wszystko co z nimi związane.
A ten przysmak włoski chętnie bym zjadła, więc wpadam do Ciebie na kawałek :))

Uściski Kochana :*

Atria C. said...

Ja również kocham Włochy, pomimo że byłam tam tylko raz. Wiem, że wiele osób mówi "Italia ach Italia" ale sama powiedz, jak tu się nie zakochać?

Z przygodami to już tak bywa, że przynejmniej w moim wypadku, są śmieszne dopiero z bezpiecznej perspektywy:)

Co do przepisu nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby robić torrone samej - niedawno nawet kupiłam sobie paczuszkę w Almie:)

mimi said...

rozumiem że 1 białko? bo w składnikach nie ma o nim słowa.pozdrawiam

carissima said...

Brzmi smakowicie. Proszę o informację dot ilości białek które mamy użyć :)

buruuberii said...

Amber, no kalsyczny,m a co tu dodawac? :)))

Majana i ja sie smieje do dzisiaj, choc duzo lat minelo :) Usciski Madziu :*

Atria C., nie da sie nei kochac, gdybym wiedziala ze w Itali jest tylko tak fajnei jak sie z pozoru wydaje juz bym tam mieszklala :))) pozdrowienia! PS. Wole na przygody patrzec z pozytywnej strony, nawet jak czasem nei jest tak rozowo...

mimi, witaj! tak jedno, ale sie zagalopowalam :) Pozdrawiam.

carissima, witaj! och przepraszam, to sie nazywa pospiech :-) jedno bialko!

Asia said...

A mnie torrone kojarzy się z Niemcami. Za każdym razem jak tam jestem chodzę do mojej ulubionej cukierni i jest to pierwsza rzecz którą kupuję. Można powiedzieć: taki mój mały zwyczaj.
Ale w takim wypadku to chyba zacznę robić sama. ;)
Pozdrawiam!

Asia said...

Ach, i zapomniałam dodać że ubiegłotygodniowe śledzie zrobiły ogromną furorę! Moja rodzina jest gotowa zrobić wszystko, bylebym zrobiła kolejną partię. :)
Pychota, na prawdę!

monika said...

Rety, Basiu, deja vu jakieś czy ki diabeł, czy Ty opowiadałaś o tych policjantach kiedyś, pisałaś już gdzieś?

Ale, ech.. budzisz wspomnienia tą notką - i Włochy (które kocham chociaż znam akurat te ciut bardziej południowe..) i wakacje pod namiotem, moczenie nóg w jeziorze - Basia, kiedy będzie to lato, co? :)))

I borówki! :))) I torrone zrobiłaś - no może da się jakoś przetrwać tę zimę z takimi "wspomagaczami" :)))

Ściskam mocno :*

Jswm said...

uwielbiam, choć to kalorie w czystej formie ;)

malina said...

To przecież nugat po naszemu, nie raz robiłam, z przepisu ze staropolskiej kuchni. Na Cyprze można kupić bardzo smaczny, zazwyczaj zawożę tacie:)Historia jak zwykle ciekawa:)

ptasia said...

Basia, a skąd mam wiedzieć, że chcesz korzennie dołączyć, jak nie powiadamiasz, aaa? I powiedzmy, że po znajomości łaskawie pozwalam.
A tak w ogóle to nie wiem, czy tego kiedyś nie jadłam... Tzn. chyba tak. Bo wygląda znajomo na tym zdjęciu. Najbardziej podoba mi się nazwa, a konkretnie to morbido :)

Toczka said...

Bardzo ciekawy przepis. Nigdy nie robiłam sama nugatu, ale nie wygląda to na mistrzowską szkołę jazdy, to prawdziwe wyzwanie, ale jak przypuszczam w granicach możliwości :] Poza tym bardzo przyjemne wspomnienie z włoskich wakacji :D Wesołe przede wszystkim, a takie chyba najgłębiej zapadają w pamięć :]

Kamila said...

To się nazywa smakołyk :) Zapisany do zrobienia.

Gosia said...

jak zwykle Twoja opowiesc brzmi fantastycznie Basiu....Torrone przyznam,ze jeszcze w zyciu nie jadlam,choc w sprzedazy tego pelno roznej masci....jakos nie podchodzi mi ten bialy kolor smakolyka i juz....
Usciski *

delikatessen said...

Świetny! A tak szukalam czegoś, czy moglabym urozmaicić Święta...:) Zapisuję!

buruuberii said...

Asia, ciesze sie ze sledzie "takie dobre" :)))

monika, mozliwie ze je sie powtarzam z tymi opowiastkami, mam ich niestety skonczona liczbe :D ale tej chyba ni ebylo jeszcze na makagigi :))
PS. Fajnie, ze zauwazylas borowki, sa juz na Rynku? :)

Jswm oj, w czystej ;)

malina, wspomnialam o nugacie, ale ze lubei docierac do zrodla przepisu, to skupilam sie na wlosko-liskowschodnich korzeniach, bo chyba starsze od staropolskiej kuchni :)))

ptasia, oj wiesz slowo "morbido" tez lubie :)) Chcialam u Ciebei napisac, ale mam jakis wstret blogowy...

Toczka, tak wole te wesole :)))

Kamila :)

Gosia, wiesz jak dodasz ciemnego miodu to taki ebiale nei bedzie :))) :*

delikatessen, jest to mysle dobre urozmaicenie, iscie niepiernikowe :D

monika said...

Może opowiadałaś po prostu :)
Basia, na rynku borówek chyba nie ma, są przy Kleparzu, borówkowe wianki - śliczne! :)

PS. Chyba się już od tych "borówek" zamiast "jagód" nie odzwyczaję, ech.. :D

ria said...

oh, kuszacy ten przepis. jako nowy bezglutenowiec poluje na wszelakie bezmoczne slodkosci, pozdrawiam bardzo

moniazo said...

Ale nugat to nie polska, tylko francuska nazwa i znaczy to samo co torrone, czy turron. Skład ten sam, tylko lokalna nazwa inna i trudno powiedzieć kto wymyślił to pierwszy, Włoch, Francuz czy Hiszpan :) Zresztą co za różnica, przecież jest pyszny!

buruuberii said...

monika, zartujesz nauczylas sie slowa barowki, skandal :))) :*

ria, witaj :) jest bezglutenowy i napewno slodki!!

moniazo, no nie polska to nazwa, a przepis o mocno bliskowschodnich korzeniach :-) A wlasnie ciekawe spostrzezenie, co wiec dokladnie znaczy torrone i turron i nugat tez, jesli wszystkie nazwy znacza to samo? Mnie bawi historia potrawy, jesli o tej historii zapomneic to niektorzy zaczynaja myslec ze nazwa "nugat" jest polska, zdradliwe ;-)

Płomyk said...

Czy ma to coś wspólnego z turekcym medem sprzedawanym w czechach? Bo z wyglądu go przypomina :)

monika said...

No skandal w biały dzień :D

Basia i moniazo, a chyba przede wszystkim moniazo - jeśli mogę swoje trzy grosze - ośmielę się twierdzić ze torrone i nugat nie koniecznie znaczą to samo - odnoszą się do tego samego smakołyka - fakt, ale znaczenie mają chyba ciut inne (przynajmniej jeśli wierzyć ogólnie dostępnym źródłom) ;).

BioDystrybucja said...

Przekrój wygląda przepięknie, jak skamielina :)

margot said...

Basia, ty takie cuda sama robisz? Dzieciaku drogi a nie chcesz żeby ciebie Alcia adoptowała?Taka córeczka to skarb:D piękne zdjęcia , pyszne smakołyki i jeszcze ma lekki, bardzo mnie wciągający sposób pisania , to jak zgadzasz się ?

Evitaa said...

Jadłam kilka razy, ale nigdy sama nie robiłam. A tu proszę - okazuje się, że nic trudnego.
Pysznie :)

buruuberii said...

Płomyk, witaj! Torrone i turecky med maja te same skladniki podstawowe :) czyli miod, cukier i bialko. IMO turecky med jest twardszy, przynajmniej ja taki znam, powiedzialabym ze w przypadku czeskiego smakolyku syrop cukrowy gotuje sie dluzej...

monika :-) teraz przyszlo mi do glowy: jak sie uprzec to kazde ciasto zawiera make, maslo cukier i jajka, wiec dlaczego nazywaja sie roznie :DD

BioDystrybucja :)

margot, zdarza mi sie Alus takie robic, chce taka ciocie, a pewnie!!! :(

Evitaa, ze to taki skrajnie prosty przepis to bym niepowiedziala, a moze dlatego ze nei mam jeszcze czterech rak :)))

Płomyk said...

Dziękuję bardzo za odpowiedz! Jeśli jest bardziej miękkie to spróbuję zrobić :). Jak przywiozłam t. med z Brna to rodzinka łypała na to dziwnie! Tata się mnie pytał jak to mają jeść, skoro on to musi tasakiem rozwalać na kawałki XD, a póżniej padło "hmm...taki snickers, tyle że bez czekolady"!

Pozdrawiam! :)

buruuberii said...

Plomyku, wiec znamy taki sam turecky :) Torrone natomiast ma dwie wersje: miekka i twarda, twarda wersja jednak nei jest tak twarda jak turecky med... Jesli w podanym przepisie syrop cukrowy gotowac do 150st.C to torrone bedzie twardyszy, ale nadal da sie kroic przy pomocy noza kuchennego. Mysle ze jesli doprowadzic syrop do temperatury bliskiej temperaturze karmlelu, to w efekcie dostaniemy nugat podobny czeskiemu nugatowi, twardy ale nadal slodki :)) Pozdrowienia sle!

monika said...

E tam różnie, na wszystko można powiedzieć "placek", nie? :D

Kermeet said...

W tym przepisie są chyba wszystkie składniki jakie lubię w słodyczach :)

Marta said...

uwielbiam Torrone! na pewno skorzystam z tego przepisu! :)

OSa said...

To musi być pyszne. Szkoda, że na razie z zakazanych dla mnie składników:(