Tuesday, June 05, 2012

streuseltaler, czyli kruszonkowe talary




koledzy wyjeżdżali na gastarbeit (...). Nie słyszalem by zaprzyjaźnili się z Niemcami. Niemcy nie nadawali się do przyjaźni. Brali niemieckie zasiłki, ale w ich opowieściach nie pojawiali sie Niemcy jako ludzie. Co najwyżej jako pracodawcy, policjanci albo urzędnicy. I z tych opowieści wynikało, że
Niemcy byłyby znacznie przyjemniejszym krajem, gdyby nie było w nim Niemców.
Gdyby pozostali sami gastarbeiterzy i emigranci. Niemcy powinni dokądś wyjechać

i przesyłać kasę.
strona 29, Andrzej Stasiuk, "Dojczland", Czarne 2007


Jedno pytanie od zawsze mnie zastanawialo: dlaczego w drozdzowym z kruszonka kruszonki jest za malo? I niby w krajach anglosaskich istnieje crumble (czyli kruszonka) zapiekana zazwyczaj z owocami, ale to nie to, przeciez wiadomo, ze kruszonka najlepiej smakuje na drozdzowym ciescie, tylko ze diabel tkwi w proporcjach! Ciasto drozdzowe z ogromna gora kruszonki to byloby cos!

Staram sie unikac bycia na nie. Staram sie, ale. Ale nie znosze stereotypow. Jakichkolwiek bez wyjatku. Nie lubie gdy ludziom drogowskazem w zyciu sa uogolnienia, szczegolnie negatywne. Jak w porownaniach Polak-Niemiec, kobieta-mezczyzna, wyksztalcony-niewyksztalcony, wies-miasto, blondynka-brunetka, pracodawca-podwladny... I choc usmiechne sie przy powyzszym cytacie, to trudno byloby mi takie myslenie wcielic w zycie. Wszedzie mozna spotkac dobrych i zlych ludzi.

Zdarzalo mi sie, ze sluchalam znajomych, ktorzy slowami niemal ze Stasiuka opowiadali o Niemczech. Nie spotkalam w zyciu ani jednego niemieckiego urzednika czy policjanta, ani nie mialam niemieckiego pracodawcy by moc ewentualnie owe prawdy zweryfikowac. Mam jednak kilku przyjemnych niemieckich przyjaciol i ciesze sie, ze nie kieruja sie uprzedzeniami, gdy opowiadaja z zycia wziete historie swych bliskich slowami "podczas pierwszej podrozy mojej mamy do Polski, pierwszej nocy we Wroclawiu ktos ukradl jej nowe audi". Stereotypy bywaja bronia obusieczna :-)

Streuseltaler czyli kruszonkowy talar (znany tez pod nazwa Streuselschnecke) to cukierniczy wyrob niemiecki, chocby z cukiernio-piekarni Kamps, ktorego nie moge sobie odmowic podczas wizyty w Niemczech. Streuseltaler to drozdzowa buleczka i kruszonka ("i kruszonka", a nie "z kruszonka":), a dokladnie plaska buleczka z fura kruszonki i czesto lukrowa polewa. Wypiek niezmiernie slodki lecz dla lakomczuchow idealny, bo kruszonki jest co najmniej tyle co drozdzowego spodu.Kruszonkowe dylematy roztrzasala ze mna Gosia (dzieki Gosiu!), ktora zagadnelam o kruszonke z Kamps, wniosek rozwazan jest nastepujecy: kruszonkowe talary najlepiej piec w nizszej nieco temperaturze (~150st.C), by kruszonka jedynie lekko sie zezlocila. Gora delikatnie zrumienionej kruszonki to jest cos! 


Przepis na kruszonkowe talary (inspiracja Streuseltaler z Kamps):

ciasto:
250g maki
12g drozdzy
125ml mleka
50g cukru
50g masla
2 zoltka
skorka otarta z cytryny

kruszonka (na 1 czesc masla/cukru ~1.5 czesci maki):

250g maki 
175g masla
175g cukru

polewa: zagotowac 3 lyzki mleka z 1/2 szklanki cukru pudru
 

Drozdzowe ciasto przygotowac klasyczna metoda. Nastepnie ciasto podzielic na 24 mniejsze talary (mozna tez na 12 gigantow :) i uformowac z nich plaskie placuszki srednicy mniej wiecej 7cm. Posypac olbrzymia iloscia kruszonki zagnieciona z masla, cukru i maki (obsypac najpierw boki buleczek, kruszac kruszonke po prostu dookola ciasta, a nastepnie nasypac kruszonki na wierzch, cale "placuszki" maja byc przykryte szczelnie ogromna porcja kruszonki). Piec 20 minut w temp. 150st.C. Kruszonka ma sie jedynie nieco zezlocic. Cienko polukrowac. Drozdzowo-kruszonkowe, ale kruszonki jest w sam raz!

PS. Gdy przeczytalam Lory kruszonkowe rozterki nt. tych samych Streussertalar ktore sa moim idealam, to pocieszylam sie, ze nie tylko ja zwariowalam na ich punkcie :D

18 comments:

Evitaa said...

Na studiach mieliśmy ulubioną kawiarenkę (uczelnianą), gdzie zawsze były drożdżówki z kruszonką i lukrem. Duuużą ilością kruszonki. Uwielbiałam je. Te talary też bym pewnie pokochała :).
Też nie lubię stereotypów, uprzedzeń, daleko idących uproszczeń. Spotykam się z nimi na co dzień, nawet w formie zwulgaryzowanej. Trudno przejść obojętnie. Całe szczęście antidotum są przyjaciele, którzy żyją i myślą zupełnie nieszablonowo. Sami czują się wolni i nie odmawiają tego innym.
Pozdrawiam serdecznie :).

Danuszna said...

W domu mam na to sposób taki, że wstawiam samą kruszonkę do piekarnika, biegnę do sklepu po lepioszkę (to taka chałka tylko mała, wielkości piąstki), wyjmuję kruszonkę, w lepioszce robię dziurę, wsypuję kruszonkę i mam bułkę z endokruszonką i egzokruszonką.

pasjonatka said...

wygladaja na twarde, takie sa? ;
)

buruuberii said...

Evitaa, owiedze ze jest nas milosnikow kruszonki wiecej, milo :). Ladnei to napisalas o nieszablonowym podejsciu, wtedy latwiej o zrozumienie, a jak piszesz szkoda ze uproszczen wolo moc, dobrze ze sa przyjaciele!

Danuszna, endo- i egzokruszonka, no czad!

pasjonatka, hmm ja bym powiedziala ze zdecydowanie sa kruche, a na spodzie mieciutkie drozdzowe. Tak naprawde przez te 20min w 150stC to trudno ta kruszonke wysuszyc i IMO to dobrze :) ale jak ktos chce podsuszyc, to mysle ze sie da :D

Gosia said...

Prawie politycznie tu u Ciebie pod te kruszonkowe talary ;) Mieszkam tu od 18 lat i sa ludzie i "ludzie", spotykam czesto Polakow,za ktorych sie wstydze i znam wielu wspanialych Niemcow, ale czesto bywa tez odwrotnie.....takie zycie...tacy ludzie...nienawidze stereotypow i przypinania latek tylko ze wzgledu na narodowosc....ech...moglabym pisac godzinami....ale nie po to tu jestesmy,nie???
Dziekuje za wspolne pieczenie,nastepnym razem zgram sie lepiej w czasie z Toba.
Brak mi u siebie jeszcze wiecej kruszonki,a wydawalo mi sie,ze "nawalilam" jej duzo,Ty zrobilas to po mistrzowsku!!!!super !!!!!niczym od orginalu nie odbiegaja-wizualnie,bo smakowo sa na pewno o cale niebo smaczniejsze.
usciski Basiulka :)

Wiewióra said...

Faktycznie kruszonka to naj naj najlepsza część drożdżowe go i tylko z drożdżowym smakuje właściwie :) fajny kruszonkowy pomysł :)

Evitaa said...

Danuszna - hehehe, ubawiłam się :)). Endo- i egzokruszonka to musi być dopiero coś! :)

nina_błękitna said...

Wyglądają smakowicie. A ja ostatnio zrobiłam coś dla megamiłośników kruszonki - kruszonkowy tort ;)

Mich said...

Basiu! Gdy tylko dorwę się w końcu do piekarnika, gdy tylko będzie obok... ja obiecuję! Uwielbiam kruszonkę, zakochałem się w talarach.

Co do stereotypów to zwykle się nimi bawię wystawiając na osłupienie rozmówców/czynie. Za każdym razem, gdy słyszałem w Holandii pytanie o to jakiej narodowości jestem odpowiadałem, że jestem brudnym, obrzydliwym Polakiem, który przyjechał 'by ukraść Ci pracę i pieniądze z opieki socjalnej'. Prawdą niestety jest, że nastroje ksenofobiczne w ostatnim czasie rosną - populizm władzy + 'kryzys'.
Jeśli ktoś/któraś nie łapała żartu, nie mieliśmy o czym rozmawiać.

Wiesz, że w Polsce (w porównaniu z Holandią) jest więcej insektów?
Dlaczego???
Bo jesteśmy biedniejsi.

PS Odpowiedziałem na 'żart', że nie ma racji bytu- mamy zimniejsze zimy, skutkujące mniejszą ilością insektów.

PS' Podoba mi się Twój post! Już odpisuje, odpisuję...:)

monika said...

Basik, masz zeszłotygodniową datę przy notce.. :)

Co do reszty - to podpisuję się obiema rękami - niby rozumiem skąd się biorą stereotypy, ale nie rozumiem jak można się nimi kierować, przeczy to przecież zwykłemu rozsądkowi..
Basia, nawet takie mniej jedzeniowe a bardziej "ideologiczne" notki u Ciebie się dobrze czyta, fajnie piszesz, nienachalnie, lekko :-)

A kruszonka, pamiętam jak o niej mówiłaś, ale nie pamiętam czy wspominałam Ci o cukierni na dworcu centralnym w Wawie - tam mają takie cienkie placki drożdżowe z owocem i furą żółciutkiej kruszonki z lukrem, drożdżowe smakuje ciutke sztucznie, ale ogólnie jest b. dobrze, przesłodkie :)))

Uściski :):*

buruuberii said...

Gosia, no zdecydowanie Niemcy kojarza mi sie z tymi talarami i tym, ze "powinni przysylac kase"! Ciesze sie Gosia ogromnei, ze nam to razem wyszlo, bo juz z wolna odpuscilam... Buziakow moc :)
PS. A ja czasem spotykam i rodakow i zagranicznych takich, ze strach, na szczescie fajni zdarzaja sie rownie czesto :))

Wiewióra, rety kolejna milosniczka kruszonki - fajntastycznie :))

Evitaa, Danuszna - slodkie jestescie :)

nina_błękitna, rany julek juz zwariowalam na punkcie takiego tortu, w to mi graj!

Mich, za nic chyba nie trzymam teraz tak mocno kciukow jak za to bys juz mial piekarnik!!
O tak, tez lubei sobie ze stereotypow zartowac w podobnym stylu jak piszesz, niektorzy sie wtedy otwieraja i padaja np. takie stwierdzenia "Polacy nie ucza sie jezykow obcych, bo sa z duzego kraju i nie musza" :DD Dobrze, ze wyjasnieles mi ze z insektami to zart, bo juz myslalam, ze bez wina sie nie obejdzie bym zrozumiala:)) Usciski!

monika, data - ale ja motam :) Rety dzieki za slowa otuchy w sprawie ideologii, mialam watpliwosci... Stereotypy "żartowne" sa OK, ale przeraza mnie gdy maja pomagac komus w zyciu takie bardzo negatywne...
PS. A bardzo zolta kruszonka to kolejny krok, takiej jeszcze nie osiagnelam :D :**

Majana said...

Basiu czyli to są takie płaskie bułeczki obtoczone mnóstwem kruszonki? Mniaaaam :)
Wyglądają przepysznie!

Ja także nie lubię uogólnień i stereotypów.:)

Uściski Basiu:*

ewelajna said...

Basieńka, Twoje kruszonkowe uwielbienie podzielam całym sercem:).

Jeśli chodzi o stereotypy, to stereotypami pozostaną. Będą się rodziły nowe pokolenia, które niekoniecznie poznają jakiegokolwiek Niemca, ale będą słyszeli to, co mówią ich rodzice (tez coś zasłyszanego) i będą to powielali po prostu.
Na co dzień pracuję z Niemcami i powiem, że są tacy sami jak my. Jedni złośliwi, drudzy aroganccy, a jeszcze inni weseli i sympatyczni. Na tych się skupiam, tymi się cieszę i oczywiście, że tych wolę, ale to tak samo jak Polaków:).
Buziaki, Kochana!

majka said...

Basiu, takie talary to jest to co lubie najbardziej! Pisalam juz u Gosi, ze wlasnie takie kupuje najczesciej- kiedy mam ochote sie zaslodzic biore te z polewa, innym razem juz tylko z sama kruszonka :) Pycha!

Ja jak na razie nie spotkalam sie z aroganckimi czy po prostu niemilymi Niemcami. Tych, ktorych znam bardzo lubie. Tak sie sklada, ze w miasteczku, w ktorym mieszkam jest baaaaaaaardzo duzo Polakow i Rosjan. Na kazdym kroku slychac polski jezyk. Niestety nie zawsze sa to kulturalne slowa (wtedy wstydze sie za takich ludzi). No i Polacy maja tendencje do "piwkowania" na lawce kolo sklepu... zeby bylo smieszniej lawka stoi na placu zabaw :))

Buziaki.

Ania Włodarczyk (aka vespertine) said...

Basiu, jako dziecko miałam trzy kulinarne marzenia:
- mieć chleb, który skłądałby się z samych piętek
- mieć ogórka wielkości cukinii
- mieć drożdżowe z samej kruszonki (jakkolwiek nieściśle to brzmi - to marzenia, nie czepiajmy się:).
Ta bułeczka jest w zasadzie spełnieniem moich marzen. A powiedz, czemu ta kruszonka ma być blada?

Danutka said...

Aniu!
Moja mama miała podobne marzenie, co Ty to swoje pierwsze. Babcia jej upiekła na dziesiąte urodziny chleb, a raczej chlebki, bo po prostu ciasto na standardowy chleb podzieliła na sześć. I teraz wyobraź sobie, że masz dziesięć lat i możesz mieć dwanaście piętek z chleba oraz sześć pseudo-piętek.

buruuberii said...

Majana, tak tak Madziu, to sa plaskei buleczki, a na nie "od gory" i po bokach tez nasypana jest gora kruszonki, mowie Ci szok! :*

ewelajna :-) o to chyba tak jest, czasem powtarzamy, bo nei znamy innej prawdy, a uogolneinei moze ulatwiec zycie, moze ale najczesciej budzi antagonizmy. Podoba mi sie Twoje podejscie, latwo lubic cos co samemu sie stosuje :))) :*

majka, zazdroszcze Ci neico, ze mozesz je miec w kazdej chwili, zaslodzenie maksymalis :D
To smutne co piszesz o naszych rodakach, ale niestety tez to czesto widze, tylko ze zawsze sie pocieszam, ze to "wyjatek" :))

Ania Włodarczyk: Aniu, doskonale rozumiem pkt.3 z Twej wyliczanki!! To bylo i moje marzenie najskrytsze, tylko wlasnei z odrobina drozdzowego aromatu, ktorego crumble nei daje :))
A "blada kruszonka" - nei wiem ja to zwiezle wytlumaczyc, ale taka jasniejsza jest IMO bardziej maslana, krucha (a nie twarda), ale jak ktos lubi przypieczona bardzo to ja nei mowie nie :))

Danutka, wspaniale, o kazdemu zycze takeij Babci!! :-)

Kasia said...

Koniecznie muszę zrobić!!

Boże jak ja tęskniłam za ciasteczkami:D Byłam pół roku na diecie i teraz wracam do życia:D
Będę tu częściej zaglądać:D

http://wkinieinafotelu.blogspot.com/