Monday, May 05, 2014

z syropem sosnowym, placuszki twarogowe



kilka lat temu na drewnianej werandzie u pana Szczepkowskiego zwróciłam uwagę na maleńką ceramiczną czarkę, a na niej fioletowy zasuszony kwiatuszek. Ale to nic dziwnego, przecież do Jurka Szczepkowskiego jeździ się po ceramikę! Po cudowną japońską ceramikę (taką, taką lub taką), ten kwiatuszek to był tylko taki drobny szczegół. Rok później zachwyciłam się wielką butlą z nalewką wiśniową, stała w izbie, w której byłam przed laty blisko dwudziestu, gdy mieszkał tu jeszcze znany beskidzki pisarz. Ale to jeszcze nic dziwnego, przecież wielu robi nalewki. 

Przed niespełna rokiem, robiąc zdjecia tej cudownej ceramiki podczas rutynowego wyjazdu "na ceramikę", wypatrzyłam w oknie słoiki i słoje z zasypanymi cukrem pędami sosny i zasypanymi cukrem borówkami, wyglądały jak kiedyś u mojej babci. Widać, że istnieją na świecie miejsca, w których dobre rzeczy nigdy nie ustąpią mejsca "lepszym".

A to wszystko w Beskidzie Niskim, w Czarnem, w jednej jedynej w Czarnem zagrodzie, zresztą od nazwy miejscowości tej nazwę wzięło znane wydawnictwo. Ale Stasiuka czytam w domu, w serce Beskidu jeżdże po ciszę, po widoki i po... ceramikę.

Syrop sosnowy czy dokładniej syrop z pędów sosny, to jak sama nazwa głosi syrop o smaku sosnowym przygotowywany poprzez zasypanie pędów sosnowych cukrem. Pędy sosnowe zbierało się w Beskidzie zazwyczaj początkiem maja (choć w Pradze można już od połowy kwietnia), potem macerowało w cukrze, zlewało syrop i przechowywało "na wszelki wypadek". Mnie to "na później" nie zadowala i dodaję syrop sosnowy do sałatek owocowych, lodów i placuszków-racuszków, po co czekać "na poźniej"?


Przepis na placuszki twarogowe z syropem sosnowym (czyli moja wersja "pancakes"):

200g płatków owsianych (2 szklanki)
250ml mleka
250g mielonego twarogu*
2 łyżki miodu
2 jajka
szczypta soli
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
duża szczypta sody oczyszczonej
100g mąki

do podania: syrop sosnowy, jogurt naturalny, dżem lub swieże owoce

Płatki owsiane zalać mlekiem i odstawić na 15 minut by napęczniały. Potem dodać twarożek, miód, sól. Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą i porcjami dodawać do twarogowej masy. Wymieszać, odstawić na 5 minut. Następnie placuszki smażyć porcjami na suchej patelni (bez tłuszczu). Podawać polane syropem sosnowym, z jogurtem naturalnym i ulubionym dżemem lub swieżymi owocami. Na śniadanie jak znalazł!

 

* z powodzeniem może to być miękki twarożek lub serek homogenizowany

6 comments:

Kamila said...

Mówisz Basiu, że można już teraz? A ja taki syrop z sosny na czarną godzinę zwykle chowam. Czas to zmienić :) Buziaki!

Patrycja said...

Ależ ten syrop musi pachnieć! Na pewno pyszne to zestawienie :) I jaka ładna ceramika.

Majana said...

Ta ceramika rzeczywiście bardzo ładna. Fajne są takie wyprawy.
A syropu nie próbowałam nigdy,ale tak piszesz,że chętnie bym tak nawet i dziś :)
Pozdrówki Basiu :*

D. said...

Ceramika piękna, ale ta kompozycja na talerzu jeszcze piękniejsza...
Cudnie się to czyta, kiedy się właśnie wróciło z Beskidu.
Pozdrawiam beskidzko!;]

monika said...

Ajaj, Basi, toż to jak z najlepszej restauracji wygląda :) A z syropem sosnowym to już w ogóle :))) Mam nadzieję, po niedzieli się "na sosnę" wybrać :)I też nie oszczędzam tej sosny, jak jestem przeziębiona to się wyleguję i tablety wcinam (no dobra i miód z cytryną i imbirem - bo lubię ;)) ;) a sosnę dla smaku :)))

Buziaki :*

ewelajna said...

Też bym nie czekała... A syrop zrobię jak... będę na wsi mieszkała, bo wiesz... to się stanie jak już będę duża... :), bo teraz to ciągle zapominam , że to przecież w maju...
Basia, kompozycja przecudna!
A Szczepkowskim to mogłabym być też na tej wsi, co to tam zamieszkam:)
:*