Tuesday, March 15, 2016

likier z granatów



nie słyszałam, by w Izraelu ktoś sam domowym sposobem wytwarzał jakieś trunki, a już na pewno nie likiery czy nalewki. Jednak w Izraelu produkuje się likiery, choć chyba głównie pomarańczowe i kawowe - parę razy widziałm takowe na własne oczy. Ich smaki wydały mi się jednak trochę mało oryginalne i chyba dlatego nigdy ich nawet nie spróbowalismy. Fakt, Izrael słynie z pomarańczy, ale mnie jakoś bardziej kojarzy się z granatami czy owocami opuncji*.

Granaty są ważne nie tylko w izraelskiej kuchni, w żydowskiej tradycji granat symbolizuje pomyślność, dobrobyt, prawość. Sama uwielbiam kształt owoców granatu, a szczególnie tych cermaicznych, które stoję przede mną na półce w biblioteczce i które pieczołowicie owinięte w folię babelkowę wiozłam z Izraela w plecaku (ku ogromnemu zdziwieniu Łuakasza i jeszcze większemu naszej przyjaciółki - radiowej korespondentki Kasi).

Po długich latach od pobytu w Izraelu, i gdy też przestałam już eksperymentować z nalewkami by robić jedynie te, których smaki uważam za najlepsze (porzeczka, wiśnia, bakalia) pomyślałam, że może jednak skuszę się na jakąś "nowość". I tak oto powstał likier z granatów.

 

Przepis na likier z granatów (radosna twórczość własna):

1 litr wódki
4 duże granaty (min. 1kg wagowo)
1,5 szklanki cukru

Skórkę granatów nakroić delikatnie, tak jak obiera się pomarańcze. Następnie rozłamać każdy granat na 4 cząstki i wyłuskać z nich ziarenka. Ziarenka zalać wódką, dodać cukier. Macerować około tygodnia. Następnie płyn zlać znad ziarenek (można dolać do ziarenek szklankę wody, po dniu płyn dodać do uprzednio już zlanego). Likier jest dobry prawie natychmiast, łagodny, o jasno karminowej barwie i delikatnym smaku granatów.


* podobno pierwsza wersja smkowa likieru "Sabra", o którym mowa w pierwszym akapicie, to właśnie smak opuncji (sabra po hebrajsku znaczy opuncja, terminem sabra okresla się rownież Żydów urodzonych na ziemi Izraela).

3 comments:

Evi said...

Wspaniały kolor :-).

margot said...

Ale czad :)

buruuberii said...

Evi, fakt sliczny, choc ciut jasny jak na nalewki/likiery.

Hi Hi, Alciu sama sie zaskoczylam tym likierem :)