Sunday, March 29, 2009

marak kubbeh


jak zawsze z radosnym luzem i oczywistoscia w glosie podsumowal: wpadajcie do mnie kiedy tylko chcecie, po co dzwonic, nie lubie jak ludzie z Europy pytaja o wszystko "czy mozna" "czy wypada?" - po prostu przychodzcie, naucze Was jak sie robi kubbeh i jachnun, a no i oczywiscie zrobimy mangal! Erez jest naszym pierwszym izraelskim znajomym ktory uwielbia i zdecydowanie potrafi gotowac, jest w 100% miesozerny, deklaruje ze wegetarian NAUCZY jesc mieso, ale na szczescie jest tez fanem czekoladowego brownies.

Specjalnoscia irakijskich i kurdyjskich Zydow jest marak kubbeh czyli zupa kubbeh, gdzie kubbeh jest rodzajem nadziewanej miesem knedli. Wielu Zydow Mizrahi nie wyobraza sobie ani szabatowej kolacji, ani zadnego waznego spotkania rodzinnego bez owej zupy na stole. Mnie marak kubbeh przypomnia w pewnym sensie bigos - z trzech powodow: po pierwsze jest to danie kwasne, albo nawet bardzo kwasne, po drugie "im starsze tym lepsze" i po trzecie kazdy kucharz jest w posiadaniu najlepszego, jedynego i oryginalnego przepisu na ta potrawe. Wersji zupy ponoc tez jest trzy: czerwona z kawalkami marchewki, batatow, dyni; zielona ze szpinakiem i burakiem lisciowym; oraz w koncu buraczana - czyli barszcz z miesnymi kndelami.

Przepis:
Erez objasnil mi sprawe nastepujaco: Basia, smazysz cebule, posypujesz czerwona papryka, dodajesz przecier pomidorowy, dorzucasz marchewke, bataty, dynie. Wszystko zalewasz woda lub bulionem, dodajesz bardzo duzo soku z cytryny,
doprawiasz sola, pieprzem, cukrem i gotujesz az warzywa zmiekna. Na koncu wrzucasz nadziewane mielonym miesem kulki z grysiku i gotujesz dotad, az beda dobre. Podajesz najlepiej dzien po ugotowaniu.

Polecam doskonaly przepis, z idealnym opisem spelniajacym wyzej opisany plan, na
Le Cordon Jew. Na poczatek postanowilam zrobic wersje klasyczna czyli czerowna; wizelam rowne wagowe ilosci cebuli, marchewki, batatow, buraka lisciastego i selera naciowego (miara wyjsciowa byly 3 cebule). Lubie kwasne kubbeh, wiec dodalam sok z dwu cytryn i probujac zupe zdalam sobie sprawe ze jakos ekstremalnie kwasna nie jest, wiec dotarlo do mnie ze przecietna rodzina kurdyjskich czy irakijskich Zydow musi zuzywac chyba z pol tony cytryn rocznie do samego marak kubbeh, no dobrze moze polowe z tego zuzywaja do zrobienia lemoniady :-)

10 comments:

An-na said...

Podoba mi się to danie! Muszę zrobić. Tylko te kulki mięsem nadziewane - jak to konkretnie wygląda, Basiu?

A co do Kereta- doskonałą kolejność wybrałaś :)

buruuberii said...

An-na, naprawde polecam - jestem tym kubbeh olsniona. Kulki sa tutaj:
http://www.soulandgone.com/2008/11/29/le-cordon-jew-kubbeh-for-soup/
juz nie mialam sily o nich pisac :) ale sluze wszelka pomoca gdyby cos. Pomyslalam, ze moznaby zrobic tez knedle z samego grysiku...

Mam nadzieje ze Keret dotrze, dziekuje pieknie za sugestie!

Ania said...

O, miałam pytać o kuleczki z grysiku, An-na mnie uprzedziła :)
Fajny link do kubbeh, zaraz go przeanalizuję.

Aha, nie napisałam jeszcze o koglu-moglu: oczywiscie, ze widziałam kubeczek na Twoim blogu :) Bardzo mi się z resztą to spodobało, ze masz oddzielny, zarezerwowany wyłącznie dla k-m.

An-na said...

Kulki z kaszy bulgur i mięsa sprawdziłam, rzeczywiście muszą być smaczne i - to nic trudnego. Kusi mnie, kusi ten kubbeh...

buruuberii said...

Czesc Anie: wlasnie kulki - z kaszy bulgur sa chyba najbardziej typowe (przynajmniej w kazdym przepisie) ale zwykle jadalam z grysikiem, ewentualnie z grysikiem i kasza pol na pol, wiec zrobilam z samego grysiku i powiem szczerze: byly twardawe, wiec napewno to dopracuje, lub/i czekam na Wasze opisy! Pogadam tez pewnie z lokalsami, ale jak znam zycie to uslysze tekst jak w Polsce o ciescie na pierogi : "bierzesz troche tego i tego i wychodzi" :)

An-na said...

A grysik ziemniaczany? Z manny?

Zostawiłam Ci u mnie komentarz w sprawie Meduz ;)

Ania said...

Basiu, Truskawki dziękują za życzenia :-D

I życzą wszystkiego naj naj Twej stronie. A ja się bardzo cieszę, że odkryłam Twą stronę jeszcze przed 1 kwietnia :)

buruuberii said...

An-na: no wlasnie ja uzylam manny, a coz to jest grysik ziemniaczany to nie mam pojecia... W sprawie Meduz napisze pod tarta :)

Ania: dziekuje za zyczenia, ciesze sie ze wspolnej znajomosci i powoli dawkuje sobie odkrywanie Ciebie na truskawkach :)

Ania said...

A tak w ogóle dosyć to zabawne, że gawędzisz tu akurat z dwoma Annami :)

buruuberii said...

@ Ania: a no jest Aniu, ale szalenie mnie cieszy ta mila pogawedka z Wami :-)