Monday, March 08, 2010

nalewka czekoladowa



uwagi ogolne: dla calosci dziela podaje tez przepisy napojow
alkoholowych (...). Wszystkie napoje domowego wyrobu sa
tansze i mniej szkodliwe.
Tak Maryja Disslowa podsumowala swa ksiazke "Jak gotowac

- praktyczny podręcznik kucharstwa", 1930r.

Tydzien temu otworzylysmy z Monika ze Stoliczka Nalewkowe Warsztaty aka Gorzelnia po Godzinach, Karola zgodzila sie nas oceniac. Otworzylysmy mimo tego, ze zima jakos nie sprzyja, mam wrazenie, nastawianiu nalewek. Lato, jesien, gdy porzeczek, derenia i wegierek moc, nalewki az same sie pchaja. W zime zostaje juz tylko krupnik, kawowka (niektorym dziewiecsilowka) albo zamiast nalewek nastawiania uszczuplanie zapasow, czyli kosztowanie nalewek sporzadzanych latem. Tak wiec zdecydowalsmy sie na Warsztaty Nalewkowe w zimie, nim nadejdzie lato.
Postanowilysmy zaczac tytulowa nalewka czekoladowa.

Orzeklysmy:
nalewka czekoladowa ma być klarowna!
Dzisiaj wiec bedzie nieco o filtrowaniu i klarowaniu na przykladzie rzeczonej czekoladowej nalewki. Nalewke czekoladowa przyrzadzialam na podstawie przepisu
Fiedoruka. Do sloja wrzucilam pol laski wanilii, migdaly, dodalam kakao, zmielona kawe, zalalam 95% spirytusem (patrz PS.1.), codziennie potrzasalam. Po owym tygodniu mialo nastapic zlanie nalewu, zalanie woda osadu i jego przefiltrowanie. Tymczasem zarowno u Moniki jak i u mnie nalewu nad osadem bylo nie wiecej niz 10% objetosci mikstury. Postanowilam sprobowac zastosowac sie do zalecen i przesaczyc osad przez kilkukrotnie zlozona gaze - zastraszajaca predkosc saczenia, kropla na minute, nijak to nejde (zapomnijcie o saczeniu przez flanele badz bibule). Odsaczylysmy wiec nalew przez podwojnie zlozona gaze, kawa, migdaly, wanilia zostaly na gazie, kakao w calosci "przelecialo do nalewu". Jedyna nadzieja to syrop, a wlasciwie cukier w nim zawarty. Polaczylam wiec nalew (mętny od kakao) z zimnym syropem. Po 2 godzinach osad zaczal opadac na dno - ow osad Lukasz nazwal fachowo czekoladyna.


Przepis na nalewkę czekoladową czyli czekoladówke (na podstawie Andrzeja Fiedoruka, za Monika):

750 ml spirytusu
500 ml wody źródlanej
100 g kakao
4 migdały
50 g kawy zmielonej

375g cukru
pół laski wanilii


Do drobno posiekanej wanilii i migdałów dodajemy kakao, kawę i spirytus. Wkładamy do naczynia i pozostawiamy na tydzień, codziennie wstrząsając naczyniem. Nastepnie (po naszych doswiadczeniach z filtrowaniem owej nalewki radzimy) nalewke przefiltrowac przez dwukrotnie zlozona gaze (kakao zostaje w nalewie, tak ma byc). Do nalewu wlac wystudzony syrop z wody i cukru. Zamknac szczelnie, zostawic na tydzien do sklarowania (kakao, a wlasciewie czekoladyna, powinna opasc na dno), nastepnie roztwor znad osadu delikatnie przelewamy do butelek, a osad filtrujemy przez kilkukrotnie zlozona gaze i laczymy z nalewka (filtrowanie owego osadu mozna sobie darowac i odrzucic go). Zlana nalewka ma wspaniele czekoladowy kolor, jest klarowna, pachne pieknie, choc jeszcze mocno spirytusowo.
Butelki szczelnie zakrecic (powstaje 1.5 litra nalewki) i tutaj nastepuje najtrudniejsza czesc zadania: musimy zapomniec o nalewce na dobre pol roku.


 
PS.1. Nalewki owocowe, jak owa dereniowka na przyklad, przyrzadza sie nieco inaczej, owoce zalewa sie 70% spirytusem, zlewa nalew, do owocow dodaje cukier... Ale o tym napisze gdy owoce znow beda pod reka.
PS.2. A we
wroclawskim Spizu wlasnie mozna sprobowac czekoladowego piwa - swietna barwa i aromat, jednk troche slodkie, a moze to ja wszystko ostatnio "odsladzam"?

66 comments:

Patrycja said...

Basiuniu, zdjęciaa..Brak mi słów. Pierwsze mnie po prostu...no, zastygłam jak zając w snopie światła samochodu.
Jak ja bym spróbowała tej nalewko ooojj jak:)

Uściski!

kasiac said...

Basiu, po pierwsze piękne black&white fotki Ci wyszły:) Podoba mi się ten kontrast:)
Bardzo jestem ciekawa smaku tej nalewki. Pół roku trzeba czekać? Czyli akurat będzie jak znalazł na przyszłe jesienne chłody;)
A wspomniany przez Ciebie krupnik jest u nas pity w czasie Wigilii, to Taty zwyczaj z Południa Polski:)

zemfiroczka said...

Poniedziałek, czyli Basia :)) Lubię początek tygodnia ;))

Wiesz Basia, ja chyba jednak zrobię tę nalewkę, ale najpierw się przyjrzę dokładnie. No ale skoro Disslowa pisze, że domowe mniej szkodliwe... ;)))

Podobają mi się te zdjęcia :)

Aha! Ja w Spiżu piłam tylko pszeniczne. A do tego miły pan dał pajdę ze malcem i ogórasa. Ale i tak wystrój lokalu zrobił na mnie największe wrażenie :)

ściskam!

kasiaaaa24 said...

Piękne zdjęcie :) A nalewka bardzo, bardzo aromatyczna :)

Mafilka said...

W Spiżu wieki całe nie byłam... Czy tam nadal tak huczno od niemieckiego?;)

Nalewkę muszę w końcu nastawić, juz wszystko do niej mam, tylko na chwilę dogodną czekam :)

monika said...

Basia, strasznie byłam ciekawa Twoich zdjęć - cudo po prostu, i jedno i drugie a drugie chyba nawet bardziej! Kolor u mnie dokładnie taki sam, teraz zostaje poczekać te pół roku i sprawdzić jak smakuje.. A wiesz co, nie gadałyśmy o tych owocowych a widzę że chyba też podobnie robimy - 1 kg owoców na 1l tych 70%? Trzeba będzie pomyśleć nad letnimi odcinkami tych Warsztatów ;-)
Strasznie się cieszę Basia z tego wspólnego nalewkowania i dziękuję Ci bardzo bardzo:*

Czyprak Antoni said...

Na pół roku?! Olaboga, to dopiero wyzwanie! Już wiem, dlaczego nie robię nalewek ;) Piękny kolor, wygląda na ciemniejszy niż mocnej orzechówki. Baśśka, znowu spojrzałem na Twoje zdjęcie i miałem wrażenie, że patrzę w lustro :D Musze zmienić sposób podpierania ręką brody :)

buruuberii said...

Patrycja, no mnie tez brak, dziekuje :) Wiesz pomyslalam ze zamiast tej wanilii lepsza bylaby tabliczka czekolady, ale niestety poza domem jestem... Goraco polecam nalewe!

Kasiac, bardzo dziekuje! Wiesz mozna szybciej, ale po pol roku sa naprawde swietne, czasem po roku, jesli ktos doczeka... Krupnik, mhh :)

Oczko, wiesz pszeniczne chyba lepsze, ale skonczylo sie im wczoraj (zonk!). A nalewka - kochna Ty mnie nie zawiedz :D

Kasiaaaa24 :-)

Mafilka, raczej polskiego wcoraj wiecej bylo :) a do nalewki goroco namawiam, juz pachnie cudnie!

Monika, wyobraz sobie ze te zdjecia to byl rozblysk, na 15 minut przed wyjazdem, w samochodzie zdalam sobie sprawe ze jednak tabliczka czarnej czekolady by tez ladna byla :)
1l 70% alk + 1kg owocow to wg. mnie najepsza kombinacaja, lato niebawem - wyprobujemy!
Ogromie dzikuje Ci za wspolna akcje - bawie sie swietnie, a Oczus z Antkiem pewnie juz pod stolem od oparow :D

Antoni, tak sie obawialm ze zaskoczony bedziesz, bo rdestowka to pewnie przegryza sie ze 2 tygodnie, co?
Powaznie: kolor wyraznie czekoladowy, rzeczywiscie inny niz orzechowka... A reka: no to podepre sie lewa :)

zemfiroczka said...

O! To wczoraj byłaś w Breslau? Rajt! coś wspominałaś, jak Cię stolycą z marsalą kusiłam ;))

W kwestii nalewek... muszę najpierw jakieś butelki opróżnić, bo w co nalewkę wleję? ;)

Magdalena said...

Witaj. Bardzo rzeczowy ten Twoj opis. Zdjęcie również bardzo mi się podoba.
Najbardziej powalajacy jest przymus tego dlugiego oczekiwania na efekt. Ale...nie napisalas, czy Ci smakowalo...choc moze cos przeoczylam, niedokladnie czytajac (gdyz wlasnie ogladam opozniona relacje z Oskarow)...
Nigdy dotad nie robilam nalewki, nie wiem, czy kiedykolwiek zrobie, choc byc moze powinnam, gdyz mamy bogata nalewkowa tradycje...
Oczywiscie probowalam rozne. Najgorszym pod tym wzgledem byla kilkudniowa wizyta u przyjaciela mojego ojca, ktory ma kompletnego hopla na punkcie nalewek. Gdyby mogl, to zrobilby nalewke z konskiego lajna rowniez. Niestety ja miala przyjemnosc sprobowania niewielu z nich, jako ze przyjaciel ojca nie lubi kobiet i skapil im tym podobnych przyjemnosci, w zwiazku z czym wachalam tylko opary z paszczy ojca. Przepraszam za byc moze nieco realistyczny opis.
Piwo czekoladowe znam tylko jedno, Double Choclate Stout. Swego czasu bylo do nabycia w krakowskiej Galerii Kazimierz, ale teraz juz nie. Tutaj tez nie moge go dostac, a szkoda, gdyz lubilam posmakować od czasu do czasu. Miłego wieczoru.

Polka said...

Basik ten kwiatek był dla Ciebie :))
Ja nie mam spiritu :(
A tak chciałam z Wami nalewkować!
Spiż rules! :) Będę we Wrocławiu niedługo to na pewno tam się wybiorę ;)
Nie ma bata!
Fajnie że poniedziałek czekałam na ten dzień i na Twoje piękne opisy, wpisy i zdjęcia :*

Miłego wtorku!

Gospodarna narzeczona said...

Ja też mam tak z tym poniedziałkiem. No i nalewki to ciągle dla mnie lady nieznane. Ale je zwiedzę jeszcze, oj zwiedzę.

Mich said...

Basiu, ta nalewka mi się bardzo podoba. Mam ostatnio nadprodukcję aktywności życiowej, zostawiam przepis na sobotę i będzie się działo. Trochę przeraża czas oczekiwania ale co się odwlecze na czas powakacyjny to...
ściskam!

asiejka said...

te zdjęcia są takie delikatne
a sami takie kuszące..

buruuberii said...

Oczko, atak chcialas misiu nalewki robic, ateraz butelki pelnie - pieknie jednym slowem :-) Postawisz wieczorem i od razusie butelki znajda!

Magda, wyjatkowo musi byc rezczowo, bo jak mam komus pomuc cos zrrobic... Zwykle pisze pogladowo, kazdy z nas cos w kuchni tworzy, ale nalewki mam wrazenie ze tworzy sie jak troszke sie je pozna :-)
Do kitu z takimi przyjaciolmi, moze wiec jednak sie odazysz?

Polka, a ta znowa nie ma alku, wykonczycie mnie :-) leci Pani Pola do polskiego sklepu i juz nastawia! A ja sobie wezme kwiatek, no!

Narzeczona, tylko wiesz jak sie odwazysz to rok czekania, wiec wczesniej lepiej :)

Michu, okreslenie "nadprodukcję aktywności życiowej" pozwole sobie zapozyczyc, a w sobote jestesmy umowieni - Ty nalewka, ja kasza manna, choc wiem ze to roznie moze sie ulozyc... Trzymaj sie :-)

Asiejka :* pasowaly by do trufelkow, co?

aga-aa said...

łooo matko ile z nią zabawy, ale jak widzę dodatek kawy to wiem, że pewnie warto :)

majka said...

Jesli to prawda, ze domowe nalewki mniej szkodza, to od dzis zaczynam pic :)) Cierpliwosci do ich przygotowywania chyba nie mam, wiec popatrze sobie troche, jak Wy tworzycie :) A tworzycie cudnie. Te zdjecia...rewelacja! Jestem pod wrazeniem Basiu :)

zemfiroczka said...

Co z tego, że postawię, skoro Czyprak znowu nadąsany będzie ;)) I tyle z naszej nasiadówy ;)

Czy butelki (puste), można kupić? Chyba dam ogłoszenie na alledrogo o treści: "kupię puste butelki na wódkę, bo nie mam w co wlać nalewki" ;)))

margot said...

zdjęcia ,, strasznie" cudne są
Moja jeszcze kilka dni postoi przed filtrowaniem
ale też dam mniej cukru, Basiu a jak myślisz taki trzcinowy lekko tylko brązowy -złocisty wręcz cukier by się nadał , bo mi się wydaje ,że będzie pasować? Jak myślisz będzie?

Zaytoon said...

Z zasady wieku nie pijam. Ale taka czekoladowa nalewka, to musi być istne niebo. Cudny kolor! I zdjęcia. Zdjęcia wspaniałe.

Pozdrawiam! :)

Ania vel Vespertine said...

Zrobiłaś :) Jesteś mocniejsza w słowach niż ja, Basia! Mówisz, robisz! A ja głównie mówię...

ALe i podziwiam :)

Niesamowite zdjecia, wg mnie różnica w jakości wielka - juz gdzies pytałam, czy to nowy obiektyw, ale nie wiem, gdzie i nie wiem, czy odpowiedziałaś... :)

Uuuuściski!

ptasia said...

Basiu, Ty alchemiczko - nalewki, nalewki nam dawaj ;) Ja czekam jednak na te owocowe (porzeczkówka :). A pół roku czekania btw, to nie tak dużo...

ptasia said...
This comment has been removed by the author.
myniolinka said...

i co teraz? spirytus mam a Mąż powiedział że nie odda bo sam nastawia... cytrynówkę ale...

Olciaky said...

Moja mama kupiła sobie książkę o winach i nalewkach wczoraj.
Taka zaaferowana była, że dawno jej z takimi "ognikami" w oczach nie widziałam:)
W tej książce też jest przepis na nalewkę właśnie czekoladową.
Powiedziała, że zrobi:)
Pozdrawiam, Twoja musi być b. dobra

monika said...

E no ta wanilia też nie jest taka najgorsza, hihi ;-) Czekolada była parę notek niżej :) A na serio to super jest z tą wanilią :)
1 kg owoców na 1l alk. to najlepsze proporcje - potwierdzam, na wódce ani na 95% już nie taka..
I coś to ja jeszcze chciałam, hmm.. A, do Oczka jeszcze chciałam, wybaczysz Basia?:) Oczko butelek nie ma - ja też nie mam, ale mam słoiki (zresztą u Basi też słój elegancki) - brak butelki to marna wymówka, o ;-)
:*

zemfiroczka said...

No ale widzisz Moni, ja taka uparta baba, że butelkę mieć muszę i basta! ;)

Czyprak Antoni said...

Jakie dwa tygodnie, już ją piję (i proszę jutro na degustancję), bo to i nie ma na co czekać. Jeszcze szkłem przesiąknie...

buruuberii said...

Aga-aa, no jest troszk "paprania", ale smak wiele wynagradza :-)

Majka, dziekuje :-) Wogole to wiesz, robisz, czaksz pol roku i wielka zaskakujac niespodzianka czeka po tym czasie gdzies na dnie szafki...

Oczko, butelki puste i Allegro, hmm... Mowie Ci Oku, ze lepiej postawic, nie zmarnuje sie :D

Alcia, :*
Ty to masz mysl, brazowy mysle ze jeszcze podkresli smak czakolady, oj az troszke zaluje, ze na to nie wpadlam :)

Zay, nie smiem namawiac, ale czuje ze kiedys Cie na nalewke "naciagne" :)

Ania, wiesz przeciez ze duzo gadam, ale tym razem poszlo w czyn :D Niestety to nadal stary obiektyw, ale i jego do czegos uda sie zmusic... Potwory nie sprowadzili mi nowego...

Ptasia, tak obiecywalam, ze wreszcie musialam dotrzymac slowa :) Na owoce czekamy wiec razem, obiecuje ze porzeczki beda na 200%!

Myniolinka, powiedz mezowi prosze, ze cytrynowke niech nastawia, a co! Ale niech tez po nastepna flaszke spirytusu skoczy :-)

Olcia, tak sobei wlasne mysle ze musi byc dobra, ale o tym doniose za 6 miesiecy :-) A powiem Ci w sekrecie, ze i ja ksiazki o nalewkach czytam z wypiekami na twarzy :D

Monika, z ust mi to wyjelas! To moze my Oczkowi podeslemy jeszcze skladniki, zeby nie bylo to-tamto :-)) Pocieszylas mnie z wanilia, bo planowalam powoli na czwartek nowe zdjecia :D

Oczko, to jak mowie podeslemy butelke i nie ma ze boli! Zreszta zaraz u Antoniego sie trunek skonczy :D

Antoni, cos z tym szklam jest na rzeczy, jednakze polecam choc pol buteki pozostawic do "przegryzienia" chocby na potrzeby ekserymenta!

Tilianara said...

Basiu, Ty wiesz, że ja jestem zakochana w Twoich nalewkach, że uwielbiam Twoje zdjęcia, ale dziś pobiłaś samą siebie na głowę - zdjęcia i nalewka są boskie - to istny nektar sfotografowany niebiańsko! Piękne :)
Ściskam ciepło :*

peggykombinera said...

Basiu!
czyli teraz moja kolej?
nie pamiętam zasad :)
tak czy siak powinnam i tak zrobic obiecaną nalewkę:)
schowam ją wtedy głęboko w szafie i będę czekała na przyjazd znawców nalewek :)

ciekawam smaku Twojej.
może wymiana?
:)

Mich said...

Zamówiłem już dowóz spirytusu, jestem na dobrej drodze przekształcenia mówienia w nalewkę.

Bea said...

Basiu, podpisuje sie pod Patrycja - brak mi slow na opisanie Twoich zdjec... Sa absolutnie niesamowite! Jak i sama nalewka, smiem przypuszczac ;)

Pozdrawiam serdecznie!

monika said...
This comment has been removed by the author.
monika said...

No, ja myślę Basia że to może nie być innego wyjścia.. ;-)

buruuberii said...

Tili, to mnie dzisiaj nie tylko dzikowac, ale jeszcze bardziej do nastwaienia nalewki Cie zachecac :-))

Peggy aka Karola, bo wiesz misiu, zasad ni ma :-) Po prostu zadaj za zadanie nalewe w ramach Gorzelni po Godzinch i czekaj z owa flaszka w szafie na nasz przyjazd :-D

Mich, czuje ze bedzie si edzialo, ach!

Bea, ach no w pierka obrosne. A ze smakiem wiesz, za pol roku dam znac :-)

Monika, dobrze to zagadamy z raz do Ozka naszego po dobroci i jak znow padnie plan z Allegro, to zapakuje butelki w paczke!

:**

zemfiroczka said...

Wpadłam, bo mi Czyprak przypomniał. Nie zanotowałam w kajecika, to i ze łba mi wypadło. Basia szczęścia, zdrowia i słodyczy. Najlepszego! My z Czyprakiem porozwijamy rozmaryna na Twoją okazję :)


buziaków moc!

Czyprak Antoni said...

O, mój ty rozmarynkuuuu, ale tyy sięę rozwijaaaj! Wszystkiego najlepszego! Osimnaście lat, piękny wiek! Na Fejsbuka posłałem laurkię częstochowską, i co Ty tu masz dla gości... A tej czekoladowej to już można? Nastała się może? Bo nam tu się smorodinówka w kubasach pokończyła, a mróz na dworze.

zemfiroczka said...

Mróz, a my musimy się rozgrzać. Ejjjj, Antoni! Gdzie! Od mojego blaszaka paszoł won! Twój stoi obok. Na czym to my... A tak! "roooozwijjjajjj sięęę!!" ;)

Czyprak Antoni said...

No co, w moim pusto, a u Ciebie na ściankach jeszcze trochę zostało. Halo, to jest ta impra, czy nie, bo odwodnienie społeczeństwa nastąpiło. A jaak mi odpowieee nie lubięę cię wcalee...

zemfiroczka said...

Hola, hola bury kocie! Mój blaszak, moje ścianki. No! Żeby mi to było... przedostatni raz! ;))

Czyprak Antoni said...

No dobra, dobra, przecież nie zjem Ci tego kubka. Podstawiaj, kalwadosu przytargałem. Dobry, świeży, z nadgnitych jabłek. (Czy my tu wiochy nie siejemy aby ciut?) ;)

zemfiroczka said...

Tak jakby ciut zawiewa. To może jednak przy ciepłym piecu lepiej, co? Tylko na zydelek potrzebuję poduszkę jeszcze, bo mi twardo w szanowną.

Czyprak Antoni said...

Jakby co, to siee wyytnieee.

fellunia said...

Basiu, wszystkiego najlepszego!
Czy naleweczki już można spróbować, czy ciągle czeka? W każdym razie jest z pewnością pyszna a zdjęcia cudowne :)
Ściskam!

buruuberii said...

Misie, dziekuje bardzo za zyczenia, pisze ze zyje, ale humor mam z lekka podly, daje rade, tyko mnie tu nei bedzie, weekend bez komputera czasem mi sie przydaje...

Usciskow moc :*
B.

majka said...

Basiu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Spelnienia marzen, duzo usmiechu i wielu tworczych, kulinarnych wyzwan :)

Pozdrawiam.

monika said...

A Ci już w południe pić przyszli.. ;-)
Basia, sto lat i wszystkiego dobrego :-))) I humorek żeby wrócił szybko, szybko :-) Ściskam mocno :*

zemfiroczka said...

Jakie południe? Noc była ciemna. Było nie spać.

Czyprak Antoni said...

W południe, kochanieńka, to ja pekaesem do Gliniewic jechałem po kit do okien.

monika said...

Chalierka, no dobra, noc, niech Wam będzie.. Kiedyś spać trzeba.. Ale dzisiaj nie śpię (jeszcze) ;-)

buruuberii said...

Wrocilam. Sluchajcie, wybaczcie wczorajsze milczenie, dzisiaj umawiamy sie na wieczor i stawiam i szklo rozkladam, musze sie Wam jakos za zyczenia odwdzieczyc!
Usciskow moc :)

Czyprak Antoni said...

Ja to nawet nie rezerwuję krzesełka, bo wpadnę tylko na małego półliterka. Robota mi się zwaliła, a jutro do stolycy jadę, więc gumofilce i fufajkę przetrzeć muszę. Za zaproszenie wszelako dziękuję, skorzystam. Może wypatrzę, gdzie ta czekoladówka stoi, to pociągnę łyczek albo dwa... ;)

viridianka said...

Basiu miałaś wczoraj urodziny?!
Wszystkiego Dobrego Koleżanko z Naszego Południa, moc uścisków i uśmiechów, oraz samych pozytywnych myśli :))

a wiesz, ja też marcowa ;P

buzi;*

ps. miałam ochotę na wakacjach wsiąść się za nalewki ale studia przyszły, pewnie się odwlecze na następne, ale uno momento... to już 3,5 miesiąca ;D

Patrycja said...

A dzisiaj jest poniedziałek!
Po-nie-dzia-łek. I będzie nowy przepisik u Basi:D

Gosia said...

wow!!!!!!!!!! Basiu!!! cudnej urody foteczki!! i jaka naleweczka!!! az slinke musialam przelknac.....
Pozdrawiam cieplutko :)

Tomasz Czerniawski said...

Mam pytanie bo czegoś nie kumam. Filtrować nalewkę już na sam koniec przez podwójnie złożoną gazę a potem to co sie przefiltruje dodać spowrotem do nalewki ?? To po co filtrować ?? Chyba że nie zrozumiałem czegoś .

buruuberii said...

@ Tomasz Czerniawski hmm... no moze braklo mi jasnosci przekazu. Rozumiem sprawe tak, ze nalewke filtruje sie po to by byla klarowna ;)

Z tego powodu zlewam gotowy nalew, ten ktory wyklaruje sie nad osadem, a potem probuje "wycisnac" cos jeszcze znad osadu i dlatego osad filtruje. W przypadku tej nalewki rzeczywiscie to troche syzyfowa praca, wiec w sumie mozna poprzestac na zlaniu nalewu znad osadu :)

Agnieszka D. said...

Basiu, co sądzisz o użyciu zamiast kakao w proszku kruszonego prażonego ziarna kakaowego? Powinno to ułatwić filtrowanie, a Bea pokazywała ekstrakt kakaowy (http://www.beawkuchni.com/2012/11/kulinarne-podarki-i-domowe-ekstrakty.html),więc kruszone ziarno też uwalnia smak i aromat. Tylko ile go wsypać, jak myślisz? Bardzo proszę o podpowiedź!
(I jakby kawę ziarnistą skruszyć w moździerzu to pewnie już w ogóle nie byłoby farfocli :))
Uściski,
Aga

buruuberii said...

Aga, dziekuje za zaufanie! Powiem szczerze, ze ja sie po dwoch probach poddalam z ta nalewka (metnego osadu bylo naprawde duzo). I fakt, ja tez kiedys robilam ekstrakt kawowy i z kruszonej dosc grubo kawy nalew wyszedl swietny, latwo sie dal zlac znad "śmieci".
Sprobowalabym moze 100g ziarna na 1/2litra wodki (moim zdaniem duzo lepsza wodka niz spirytus z woda), tak sobie mysle ze gdyby nalew byl za lagodny, to ziarna kakaowego mozna zawsze dosyac :))
Pozdrowien moc, B.

Agnieszka D. said...

Dzięki, Basiu! Jutro zamówię ziarno kakaowe i, gdy już będą jakieś rezultaty, zdam sprawozdanie z poczynań. Ale proponowałabyś wódkę zamiast spirytusu do zalania suchych składników plus syrop cukrowy (być może nieco gęstszy?) czy lepiej rozpuścić cukier w nalewie?
Buźka!

buruuberii said...

Hmm, Aga dobre pytanie - to juz zalezy jakiej mocy chcesz ta nalewke - jesli blisko 30% to wtedy sprobowalabym sam cukier, a jak troche w strone likierowa, to syrop. Chociaz tez mozesz rozcienczyc pozniej, to moze sprobuj z samym cukrem? Usciski! B.

Agnieszka D. said...

30%? Zakładam, że zalewamy suche składniki 750 ml 96%, potem dodajemy syrop z 500 ml wody i 375 g cukru (powinno być 725 ml syropu), i - jeśli porządnie osączymy "śmieci", co powinno się udać przy stosowaniu ziarna kakaowego i kawy - otrzymamy w idealnych warunkach 1,475 l płynu o mocy 48,8%. W warunkach nieidealnych część płynu i procentów oczywiście wchłoną suche składniki, ale chyba nie będzie to strata rzędu prawie 20%?

buruuberii said...

A fakt, gdy zalejemy kakao i cala reszte spirytusem plus wagowo dodamy tyle samo syropu to rzeczywiscie % alkoholu powinien byc w granicach 45% (nie potrafie tego super dokladnei policzyc, przez problem z cukrem i jego wplywem na procentowosc).

Ja w tych swoich obliczeniach z ostatniego komentarza mialam na mysli wodke, wtedy nalewka bedzie znacznie slabsza. Pomyslalam o wodce bo z tego co pamietalam ta nalewka ze spirytusem bardzo dlugo sie musiala "przegryzac" i spirytus bylo czuc w niej ze 2 lata, z wodka tego efektu nei ma, moc slabsza ale dojrzewanie krotsze :-)

Agnieszka D. said...

Przemyślałam kwestię i zacznę od 60-65% na suche składniki, potem syrop do smaku i ew. korekta mocy i 50 ml ciemnego rumu. Tak myślę, że na kruszonym ziarnie kakaowym i kawie to chyba powinno dłużej postać niż na proszku, co?
I chyba sobie nastawię bliźniaczy nalew na kruszonej kawie, z wanilią et consortes, do celów cukierniczych.

buruuberii said...

Aga, mysle ze te 60-65% spokojnie wystarczy! Co do czasu maceracji to nie jestem pewna, ale czesto nalew "na szuche skladniki" trzymam okolo miesiaca, mysle ze nei zaszkodzi wlasnei te 4 tygodnie. Z kolei rum nie wiem czy sie troche w spirytusowym snaku nie zgubi, ja nawet gdy robie wisnie w rumie to go slabo czuje, no ale ja mam tak ze przyprawy i smaki czasem slabiej czuje :)