Monday, March 29, 2010

babka Neli


po tym jak, kilka lat temu, upiekłam pierwszy raz to ciasto, wyrzuciłam wszystkie inne przepisy i zaprzestałam wypróbowywania i poszukiwania nowych. Jestem pewna, że lepszy przepis na ciasto drożdżowe po prostu nie istnieje :)

Anoushka, Wielkanocna baba Neli, wpis z 11 kwietnia 2009

Nele (Rubinstein) darze uczuciem szczerym, pozytywnym skrajnie, to uwielbienie ewidentnie. Jej opis zdobywania kiszonej kapusty by ugotowac bigos w Wenecji, studzenia crème brûlée na oknie nowojorskiego hotelu, czy szkolenie kucharzy Rothschildow w pieczeniu mazurka czytam jak dobra powiesc. Dla mnie "Kuchnia Neli" to nie jest ksiazka kucharska, to zbior opowiesci i wspanialych przepisow, garsci najdoskonalszych polskich przepisow (i miedzynarodowych rowniez) jakie chcialabym by przekazywaly nam babcie...

Dokladnie tego samego dnia rok temu opublikowalysmy z Anoushka przepis na 2 dwie rozne babki, dwie babki dwoch roznych kucharek. Anoushka Neli, ja Maryji. Znalazlam juz doskonale ciasto na bulki drozdzowe, (wg. Maryji Disslowej, polecam zdecydowanie, jako bulki jeszcze lepsze) ale jednak babka powinna byc bogatsza, zotlek zdecydowanie powinno byc duzo! Baba Neli czekala u mnie na swoja kolej, przeczuwalam, ze jak i dla Anoushki, bedzie to i dla mnie ostatnie ciasto z serii "bulka drozdzowa" jakie wyprobuje, dlatego zabiaralam sie za nie kilka lat.


Uwaga, ciasto bardzo sie lepi, wg. mnie (jak i Anoushki zreszta tez) nie da sie wyrobic reka!
Baba Neli jest wilgotna, ale nie jest mokra, nie jest zakalcowata, jest skrajnie puszytsta, po czesku mozna by rzec báječná! Lukasz moje pytanie o to jak smakuje Mu babka Neli podsumowal: a moge jeszcze zjesc jeden kawalek, tak dla lepszego osądu :-)

Przepis na babke Neli (na podstawie "Kuchni Neli" Anieli Rubinstein):
Zaczyn:
125 ml cieplej wody (mam wrazenie ze polowa tej ilosci wystarczy)
40 g drozdzy (za Anoushka uzylam 30g)
1 lyzka cukru

Ciasto:
570 g maki wysokoglutenowej
375 ml cieplego mleka
200 g cukru
125 g miekkiego masla
200 g rodzynek macerowanych przez tydzien 100ml dobrego rumu
10 zolek
laska wanilii
2-4 lyzki kandyzowanej domowej skorki cytrynowej
1 lyzeczka soli (pol wystarczy)

Zaczyn: drozdze rozetrzec z cukrem i zalac ciepla woda (40 st. C).
Ciasto: W misce wymieszać polowe maki, cieple mleko
(40 st. C) i sol. Wlac zaczyn i jeszcze raz wymieszac. Dodac cukier, zolka, maslo, ziarenka z calej laski wanilii oraz reszte maki, dobrze wymieszac. Nastepnie dobrze wyrobic, az ciasto zrobi się lsniace (ciasto jest klejace i bardzo lejace, wyrabialam je 15 minut). Wyrobione ciasto przelozyc ciasto do duzej miski, przykryc folia, odstawic do wyrosniecia (Anoushka proponuje lodowkowanie), moje podwoilo objetosc po 2,5h. W miedzyczasie rodzynki odsaczyc z rumu. Do wyrosnietego ciasta dodac rodzynki i skorke cytrynowa, dokldnie wymieszac. Formy wysmarowac maslem, wysypac maka lub delikatnie drobna bulka tarta, napełnic do 1/3 wysokosci. Odstawic do wyrosniecia (u mnie temp. 25st, czas wyrastania 1,5h), polecam wstawiac ciasto do piekarnika gdy wyrosnie 0,5cm ponizej brzegu formy, zazwyczaj jeszcze odrobine dorasta w piekarniku. Wyrosniete ciasto posmarowalam polewa wg. Eli (proponuje nie dodawac wody). Pieklam w temp. 175st. C przez 35 minut.

PS. Upieklam tez kilka dni temu wielkanocna babke colomba Eli, jest wspaniala i godna polecenia, ale na drugi, trzeci dzien zdecydowanie jest dla mnie za sucha, wspaniala w smaku, ale jednak ...tyle ze ja jednak lubie raczej wilgotne ciasta. Natomiast polewa na colombe jest wspaniala, bez dwoch zdan!

48 comments:

Goś said...

To ja też poproszę koniecznie dwa kawałki 'tak dla lepszego osądu':))

Skoro tak piszesz, to ja też będę się zabierać do upieczenia tej babki kilka lat:)

Szkoda, że tylko jedno zdjęcie, bo oglądałabym bez końca!

katasz said...

Bardzo chciałam kupić "Kuchnię Neli" niestety okazało się, że jest do zdobycia tylko na aukcjach internetowych i to w cenie dobrego robota kuchennego. Pozostaje więc tylko czekać na wznowienie, bo na pozbycie się robota nie jestem gotowa :)

Czyprak Antoni said...

Ha! Jest poniedziałek, jest Bruubaśka, fajnie ;) Ten wpis sobie zapiszę w Ulubionych, będzie jak znalazł jak już kiedyś się przemogę i zacznę wykonywać wyroby drożdżowe. Te o stałym stanie skupienia mam na myśli ;) Baśka, Twoje nie tylko opowieści, ale i zdjęcia są jak poezja. Haiku po prostu.

monika said...

Basia, ale trafiłaś z tą babką! Uwierzysz - dziś namoczyłam rodzynki w rumie :-))) Na Wielkanoc babka musi być, koniecznie - tylko teraz mam dylemat co do przepisu, wydawało mi się, że mam idealny, ale opinia Twoja i Ł. daje do myślenia :-) wilgotna, puszysta i na tym zdjęciu taka piękna (te czarniutkie rodzynki!)
Podrzuć może Basia kawałek - dla osądu, co? ;-)
:*

Karola said...

Ja też w tym roku się na nią zasadzam :-) pięknie puszysta Ci wyszła!

margot said...

jakie zdjęcie !!!!
Wiesz Basiu ja zapomniałam o tym przepisie , a był czas że to była moja ukochana baba :)

kasiac said...

Basiu, ta książka dla mnie też jest the best! Przepisy, oczywiście, ale właśnie te wstępy i opowiastki są niesamowite! To dla mnie taka ciepła, przybrana Babcia, która pisze listy do wnuczki:)
Za tą babkę, którą nam tu pokazujesz, też się kiedyś wezmę!

zemfiroczka said...

A tak! Ja też mam swoją ulubioną drożdżownicę - z szafranem od Asi z Kwestii Smaku. Muszę się chyba wybrać do Toma, co by z piekłem pogadać ;))))

A Neli nie czytałam. Chyba powinnam to nadrobić?

cmok! (jak dobrze, że są poniedziałki ;))

Patrycja said...

To dopiero babka! Ja też baardzo lubię Nelę, nawet jak nie gotuję, to czasem czytam do poduszki;)

buruuberii said...

Gos, a prosze! Oj ejst tak z ta babke, ze chce sie zaprzstac dalszych prob :-)

Katasz, polecam Allegro, czasem sa w przyzwoitej cenie i stanie - z wznowieniami to roznie bywa, szkoda ze nie da sie jej normalnie kupic, jest doskonala!

Antoni, alez sie rumienie - dzieki za pochwaly! A ja czekam niecierpliwie na Twe drozdzowe cuda, cos czuje ze bym Cie nimi zarazila :-)

Monika, i ja tak myslalam z przepisem, jednak ten na babe to hit, chociaz moje "bulki jeszcze lepsze" tez niczego sobie :) a jaki masz ulubiony?

Karola, to powodzenie! skak wynagradza czekanie :)

MArgot, no prosze, nie jestem zdziwiona, Ty to wszystko wyprobowalas chyba, nieprawdaz? :-)

Kasiac, wlasnie mialam napisac ze Nele traktuje troche jak babcie, ale jakos braklo mi odwagi...

Oczko, nie wiem czy powinnas, IMO napewno warto :) Wiesz, z tymi poniedzialkami to jest tak, ze po prostu musialam sobie ustalic jakis dzien, bo ciezko mi si eczasem zmobilizowac...

Patrycja :-) I tak mam, czytam ja dla samej radosci czytania :D

margot said...

z tej książki ? :D
Tam jest przepis na cukierki od kaszlu , u mnie czasami te cukierki robią za plewę na taki dziwny mazurek-ciasto ptysiowe , ta polewa i ozdoby z suszonych owoców i orzechów

Daga said...

"Kuchnia Neli" to też moja ukochana książka, na Wielkanoc zawsze robię jej mazurek, baby jeszcze nie próbowałam, ale chyba w końcu się zdecyduję:-)

monika said...

Basia, taki składany z przepisu babci, cioci i pewnie kogoś jeszcze ;) Tak studiuję te które zamieściłaś i chyba jednak bardziej do Disslowej podobny, ale żółtek na świąteczną babę to więcej niż u niej.. W ogóle to widzę, że muszę sobie przypomnieć Twoje wcześniejsze notki - kiedyś przeczytałam jednym tchem jak najlepszą książkę i sporo chyba mi umknęło :-)

Magdalena said...

cenie nele, przede wszystkim za to, ze odwazyla sie w tamtych czasacg gotowac polska kuchnie elycie. w domu mamy pierwsze wydanie jej ksiazki, dosc juz podniszczone, ksiazke znam dobrze...lubie ja czytac, niektore przepisy sa wspaniale, ale jest tez pare takich sobie, ktore nie przetrwaly proby czasu, albo...rzecz gustu, nie podchodza mi, np te, w ktorych zaleca uzywac kostke knorra... nigdy nie probowalam ciast wg jej przepisow, gdyz akurat ciast ciastowych nigdy nie lubilam i tak mi zostalo do tej pory., takie osobiste upodobanie..zdjecie i tekst sa swietne, jak zwykle, i zycze ci smacznego, oczywiscie.

Polka said...

Hehe ja tam pozostanę przy swoim drożdżowym :))
Basik powiem Ci tak - tyle gadałyśmy o tych rodzynkach w rumie, że postanowiłam i ja z nimi coś zrobić :)
Rum kupiłam wczoraj i jutro będę tworzyć :)))
Piękne wnętrze ma ta bułą...

Jswm said...

robię tę babkę od lat, choć dla mnie jest trochę za mało słodka. chętnie wypróbuję nową polewę, bo lukier z przepisu Neli wychodzi za rzadki.

ptasia said...

Ha, M kiedyś zrobił tą babę na wyraźne życzenie swojej mamy, a mojej teściowej. I coś nie całkiem wyszło. To były czasy zresztą, kiedy na hasło 'drożdże' uciekałam z krzykiem w drugą stronę, a o mące wysokoglutenowej powiedziałabym 'Łeee? Że co? Szymanowska może być?". Ciekawe, jak by było teraz, ale przed Wielkanocą nie sprawdzę. Twoja wygląda na leciutką i puchatą.

Gospodarna narzeczona said...

A wiesz ja swiatecznie tez do Neli siegam, jakos mnie ona czaruje i juz. Ja zwykle mazurka mogdalowego robie pycha, choc zupelnie niefotogeniczny ;-)

Komarka said...

Baba jak marzenie - widać, że super puszysta. Miałam okazję jej spróbować w wykonaniu Dziuuni i rzeczywiście była wspaniała. Zawsze mnie przeraża jej konsystencja, "lejowatość" i kleistość w trakcie wyrabiania i nie mogę powstrzymać się przed dosypywaniem mąki, choć wiem że nie powinnam :) Jak poćwiczę cierpliwość jeszcze trochę, kiedyś też się na nią skuszę :)

Zaytoon said...

Strasznie mnie ta Nela intryguje. Jesteś którąś osobą, która o niej pisze. Chyba czas wybrać się do biblioteki...

Świetne, minimalistyczne zdjęcie.

Pozdrawiam! :)

Joanna D.C. said...

Basienko, wlasnie mowilam Niusi i Mamie wczoraj ze sciagnelam z twojego bloga przepis na babke (z tamtego roku) i na chruscik - bede piekla na swieta! Ktory przepis lepszy ten czy z tamtego roku? Moc buziakow! Mosimy sie zdzwonic :)

Ania vel Vespertine said...

Wymieniłaś moje ulubione momenty w książce Neli :)

Babeczka wygląda cudnie, taka ładna biel w tle Ci wyszła, ze gdy sobie powiększyłam zdjecie, to mi się zlało z resztą strony :)

Uciekam do pakowania...

:D

An-na said...

Gdzie jest mój wczorajszy post,hę?

Napiszę raz jeszcze: ubiegłaś mnie, Basiu, bo u mnie też w tym roku będzie t a babka...

A Kuchnia Neli - to klasa sama w sobie, z niej uczyłam się gotować "na poważnie". Potem wszystkie inne przepisy nie były wcale takie odkrywcze...

karoLina said...

Babkę robię zwykle z Kuchni Polskiej, bo tak jest najprościej, ale jestem w poszukiwaniu ideału, więc żeby mi to nie umknęło zaraz podłączam drukarkę (a to nie takie proste, bo leży wciśnięta za biurkiem, a kable do niej wymieszały się już pewnie z innymi) i drukuję przepis Neli. A że Twoje zachwyty nie mają końca, to też poczułam się zachwycona, że znalazła się osoba, która mi rzeczoną książkę może udostępnić :) Pozdrowienia.

buruuberii said...

Margot-Ala, wiesz mnie te cukierki kusza, ale jak to jest odwlekam ile wlezie...

Daga, no tak, a ja nie wyprobowalam jeszcze owego mazurka :-)

Monika, wiesz ja to chyba wole ten moj udoskonalony przepis Disslowej, ale jak sie chce podac gosciom dobrze wyrosnieta puszysta babke, to siegne po Nele :-D

Magda, dziekuje! A cista Nela ma wysmienite, przynajmniej IMO :) Wogole lubie Ja, szczegolnie te opowiesci, wiec chetnie z niej gotuje...

Pola, jako babka Neli bula jest swietna, jako bulki tez bym wziela te disslowej, alebo Twoje kokosowe :D rodzynek w rumie nic jednak nie przebije!

Jswm, polewe goraco polecam!

Ptasia, a bo ona jest lekka i pusztsta, moze i nawet za bardzo :-)

Gospodarna Narzeczona, a Nela czaruje, pieknie to ujelas!

Komarka, no tez mialam problem z powstrzymaniem sie od dosypania maki, dobrze ze Anoushak o tym wyraznie napisala :)

Zay, a bo minimalizm wydaje mi sie taki moj :) Nele wielbie od lat, wydaje mi sie ze latwo sie w niej zakochac...

Joasia, to pytanie na ktore trudno odpowiedziec: babka Neli jest skrajnie puszysta i lekka, babka Disslowa-ja jest ciezsza, jeslibym maila piec czesciej to wole Dissola-moja, ale raz na rok ta Neli warto... :*

Ania, popatzr w opisach tosie zawsze zgadazmy :D

An-na, ciekawa jestem co o niej napiszesz? Wiesz, tez Nela mi pomogla w gotowaniu, a zwlaszcza pieczeniu "na powaznie" :)

KaroLina, tak jak pisze, babka Neli wygrywa konkurs na lekkosc i puszystosc, gosci zachwyca, wiec mysle ze jeste w miare obiektywna :D

viridianka said...

a u mnie drożdżowej baby to się nigdy nie piecze na Święta, zawsze jest cytrynowa mojej Mamy :)

katasz said...

No i co? Miałam nic nie robić w tym roku na Święta (bo wygodnie jadę do teściów :)), a w końcu tak mnie zachęciłaś tą babą, że ją wyrobiłam i właśnie sobie rośnie. Teściowie mogą być Ci wdzięczni :)

Tilianara said...

W zeszłym roku mi nie wyszła, w tym roku się na nią zawzięłam i musi wyjść - trzymaj Basieńko za mnie kciuki :) Ach, wgryzłabym się w ten kawałek ciacha u Ciebie :)
Cieplutkie buziaki przesyłam :*
@ posłałam :)

Magdalena said...

ty nie lubisz grzybow, ja nie przepadam za ciastami...niewykluczone jednak, ze wyprobuje ktorys z ciastowych przepisow neli, chocby po to, aby druga czesc rodziny mogla sprobowac.

Olciaky said...

Ach.. uwielbiam Nelę i jej przepisy, z jej przepisu robię mazurek pomarańczowy.. ach..

majka said...

NIe ma to jak przepis na dobra babeczke :) Bezcenny :))

A ksiazka bardzo mnie zaciekawilas. No i zdjecie uroze jak zawsze :))

Spokojnych i rodzinnych swiat :)

lo said...

Baby Neli zrobione, w domu pachnie oszałamiająco i w tej świątecznj atmosfee życzę Ci radości, ciepła i samych pięknych chwil w te Święta.

Bea said...

No wlasnie, takie przepisy to prawdziwy skarb... Skarb przekazywany z pokolenia na pokolenie :)

Zdjecie jak zwykle nader urokliwe Basiu! Szkoda, ze nie moge sie przylaczyc do konsumpcji baby ;)

Wesoylch Swiat! Radosnych, pogodnych i pelnych wiosennego ciepla :)

Pozdrawiam serdecznie!

viridianka said...

Basieńko Droga wesołych, ciepłych, pogodnych Świąt! ;*

Anoushka said...

Zgadza się! Najlepsza z najlepszych :)

Baśku, wszystkiego najlepszego!
Zdrowia i spokoju.
I niech to Twoje wspaniale poczucie humoru nigdy Cię nie opuszcza :*

margot said...

wesołych świąt Złota Basiu

monika said...

Basiu, dobrych, pięknych Świąt życzę Tobie i Twoim Bliskim - żeby były takie, na jakie czekasz :-)))
Ciepła, radości i wiosny, wiosny już tak na dobre :-)))
Ściskam mocno :*

Gosia said...

Przede wszystkim zycze Tobie i Twoim bliskim wspanialych,rodzinnych i zdrowych Swiat Wielkanocnych!!!!
Babke wprobuje,bo wyglada wspaniale ,a ja bardzo lubie drozdzowe wypieki.....
Pozdrawiam cieplutko :)

Mich said...

Miałem ochotę zrobić tą babę, nie udało się jednak zgrać wszystkiego czasowo. Następnym razem (po takich zachętach!).
Pozdrowienia ciepłe Basiu, dziękuję za odwiedziny. Wytłumaczyłem się już z ostatniej nieobecności.
Co z ekspresem? Jest?

buruuberii said...

Dziekuje Wam wszystkim pieknie za zyczenia, obiecuje odpowiedziec na @s, komentarze niebawem.
Usciski sle :-)

Tilianara said...

Basieńko i znów klops - baba strzeliła focha i nie wyszła. Ciasto było lejące, wyrabiałam mikserem dłuugo, było lśniące, ale i tak przypominało gęste naleśnikowe. Zupełnie nie było takie do przekładania, tylko do przelewania. Tak samo było w zeszłym roku. A jak było u Ciebie? Dodałaś całe mleko a może jednak podsypałaś coś maki? Uparłam się na tą babkę i wierzę, że w końcu mi wyjdzie, tylko sama nie wiem co robię nie tak, więc to może trochę potrwać :(

buruuberii said...

Tili, to ja Ci sie przyznam jak z moja babka bylo: przeczytalam przepis wnikiliwie u Neli i zerknelam do Anoushki (ale nie doczytalam uwag). Wydalo mi sie ze u Neli jest tego mleka/plynu za duzo i dalam do zaczynu o polowe mniej. Ciasto bylo lejace jak fiks, ale spojne, wtedy doczytalam u Zaby ze nie nelezy pod zadnym pozorem dodawac maki. Wyrabialam lyzka dla zabawy (bo jestem w tym wzgledzie tradycjonalistka i lubie kontakt z ciastem:) dobre 15 minut.

Namowilam Mame i mowila, ze trzymala sie proporcji i sukces, wiec smiem twierdzic ze sie z tych proporcji da. Jesli zmniejszysz jednak ilosc wody w zaczynie, to baba i tak jest nieziemsko puszysta!

A Twoja opadla, nie wyrosla?

Usciski sle :-)

Tilianara said...

Opadła całkowicie - najpierw jak u Żaby rosło ciasto w lodówce przez ok. 11 godzin, potem w foremkach i tutaj zaczęły się schody bo wypełniło foremki dopiero po ok. 3 godzinach, a na koniec w piekarniku opadło dokumentnie :( Nic to, zawzięłyśmy się z Oczkiem i będziemy ją jeszcze robić :)

Buziak cieplutki :*

buruuberii said...

To Tili, by juz wszystko bylo jasne, to tak jak napisalam we wpisie, ja nie lodowkowalam, wyrastala u mnie 1.5godz (u mojej Mamy 2h), trzymam ciuki!
A wiesz, moze drozdze sprobujesz inne, pamietasz Ptasi uwagi o drozdzach roznorakie?
Pozdrowienia!

viridianka said...

Basiuuuuu a jaką dużą foremkę/foremki potrzebuję do tej baby? Już w tamtym roku chciałam ją piec i nie wyszło, może mi się uda teraz..

buruuberii said...

Asiu, na 100% pieklam w formie "z kominkiem" o srednicy 28cm (srednica kominka ok.8cm) - tylko ze problem polega na tym, iz nie jestem pewna czy nie podzielilam ciasta na 2 czesci... Mysle jednak, bo na taka duza babe to jednak potzreba pol kilograma maki :)

Usciski i pamietaj ciasto jest lejace podczas wyrabiania :)

viridianka said...

Hmm to może zrobię z połowy składników w 24 cm bo kupiłam taką śliczna w kształcie foremkę, właśnie z myślą o tej babie..
Jak już nową foremkę mam to musi się udać - dam ciastu radę! ...a przynajmniej mam nadzieję :D

uściski!

viridianka said...

Koniec końców upiekłam małe babeczki, a nie jedną dużą :) Ciasto rzeczywiście ciekawe w wyrabianiu.. ;) ale upieczone pyszne!