Monday, January 03, 2011

1900: raspberry vinegar


recipe Redux Amandy Hasser to moj ulubiony cykl z przepisami w NYTimes. W ogole pierwszy obcojezyczny przepis, ktory wykorzystalam, pochodzil wlasnie z NYTimes, byl to przepis na pork chops, znalazl mi go Lukasz lata temu, niestety nie potrafie go odnalezc od lat, na oko, siedmiu.

Jeszcze dwa miesiace temu nie mialam pojecia, ze Amanda (ktora w pewnym sensie wystapila w Julie & Julia) stworzyla serie Recipe Redux glownie z tego powodu, ze wyprobowywala przepisy do ksiazki The Essential New York Times Cookbook poswieconej najlepszym przepisom ktore kiedykolwiek ukazaly sie w NYTimes. Swoja droga,
wedlug czytelnikow, drugi z najlepszych przepisow, ktory znalazl sie w NYTimes to David Eyre’s pancake, pisalam o owym nalesniko-omlecie blisko 4 lata temu, w miedzyczasie nawet nabylam "ta" patelnie, oszalalam na punkcie David Eyre’s pancake :-)

Przepisow z serii Recipe Redux zrobilam juz chyba z 10, jakos albo jest ciemno, albo chce je powtorzyc i zaden nie trafia na blog. Ale inaczej jest w przypadku raspberry vinegar, ten musi sie tutaj znalezc. Ocet malinowy zrobilam bez wahania, tym bardziej, ze mialam przedobre maliny z ogrodka Mamy.

Amanda Hasser nadmienia, ze
raspberry vinegar to pure genius i ze pila go jak eliksir, potwierdzam owo stwierdzenie w 100% - ocet jest genialny. Ow ocet malinowy nie jest tak naprawde octem zrobionym z malin. To raczej maliny macerowane w occie winnym, dajace sok o octowym smaku, ktory sowicie poslodzony doprowadza sie przez gotowanie do konsystencji syropu. Ocet ten nie pachnie octem, ale ma delikatnie octowy smak i malinowa rzeskosc. Doskonaly do napojow, zielonych salat czy bezy z bita smietana (sprawdzilam!). Dodatkowo zrobilam dzem malinowy z octem winnym - nie mniej genialny.

Przepis na ocet
malinowy (przepis ukazal sie w NYTimes 5 sierpnia 1900, przedrukowany 28 lipca 2010 jako Recipe Redux oraz w Essential New York Times Cookbook, strona 14):
6 szkl swiezych malin
1 szkl czerwonego winnego octu
cukier
Maliny zalac octem i macerowac 3 dni. Nastepnie maliny odsaczyc na sicie (zgniecenie w niczym nie pomaga). Octowy sok przelac do rondla i na kazda szklanke plynu dodac kopiata szklanke cukru (
robilam ten ocet z 3 szklanek malin, wydaje mi sie ze plynu otrzymalam dobre 1,5 szklanki). Sok z cukrem powoli zagotowac, po doprowadzeniu do wrzenia gotowac na malym ogniu przez 15 minut. Ostudzic, przelac do butelki, przechowywac w lodowce do 3 miesiecy (przechowuje juz 4 i jest nadal dobry).

Przepis na dzem malinowy z octem winnym (moja radosna tworczosc):
maliny, ktore pozostaly z "produkcji" octu mlinowego
3-4 lyzki cukru na kazda szklanke malin
Octowe maliny, ktore pozostana z odsaczenia owocow, z ktorych robilam malinowy ocet wymieszalam z cukrem i zagotowalam na malym ogniu, gotowalam nastepnie okolo 7 minut i goracy dzem przelozylam do sloiczkow. Wysmienity do deserow z bita smietana.

PS. Generalnie jestem wrogiem zamrazania, ale zamrozone maliny z przydomowego ogrodka nadadza sie idealnie.

31 comments:

Amber said...

Basiu, genialne!
Muszę ten ocet zrobić, tylko brak świeżych malin.Oj katastrofa...Czy doczekam do sezonu na maliny?
Zdjęcia wspaniałe.
Smacznego 2011!

kasiaaaa24 said...

Ciekawy przepis...
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Basiu
1 recipe Redux to także i moje ukochane "miejsce":) A ocet bajeczny! Mam całą szufladę mrożonych malin w zamrażarce - myślisz, że mogą być? Czy muszę czekać na świeże...
No i cudnie, że znów poniedziałek z Tobą!
Pozdrowienia noworoczne!

Bareya said...

Octy to bardzo ciekawy temat. Nie ma to jak sałata z 8 letnim octem z białego wina, który jest ciemny jak noc.
Podobnie ostatnio "aromatyzuje octy" i wyniki są naprawdę zadowalające. Skorzystam z Twojego bo "droga" wydaje się bardziej profesjonalna niż moja.
Dzięki i pozdrawiam

buruuberii said...

Amber, mozesz nie doczekac, ja sie nie doczekalam :)) I Tobie dobrego 2011!

Kasiaaaa24 :) i nawzajem!

Anna-Maria: Aniu, alez dobre mrozone sie nadadza, nawet o tym jest PS. :) Usciskow moc na Nowy Rok!

Bareya, moja droga troche odgapiona, ale naprawde ocet przedni, tyle ze slodki, zastepuje kwasne i slodkie w saltach :) Rety, 8-letni ocet, strasznie lubie dojrzewajace miktury, wiec niebezpieczne proponujesz. Sciskam Cie cieplo!

Zaytoon said...

Czy ów ocet naprawdę ma tak niesamowitą konsystencję i kolor, Basieńko droga? Bo wygląda po prostu obłędnie! Zresztą - pozwól, że się powtórzę - na TAKICH zdjęciach, jak Twoje musi wyglądać obłędnie...

Ściskam!

Liska said...

Musi być wyborny. Nigdy nie próbowałam takiego domowej roboty, może uda mi się nie zapomnieć o nim latem i zrobić sobie buteleczkę.
Szczęśliwego Nowego Roku!

Majana said...

Basiu, masz fajne pomysły:)
A jaki to ma boski kolor !
:))
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie noworocznie:*

Ps.Chyba nie wspominałam jeszcze,ze bardzo podoba mi się Twoje profilowe zdjecie :)

viridianka said...

ma przepiękny kolor! mimo że za różem nie przepadam to taki mi się podoba:)

Basia a wiesz, że przez Święta całą butelkę porzeczkówki wypiliśmy?! straszne z nas pijaki.. :P dobrze, że jeszcze jedna jest bo zdjęcie w końcu przydałoby się zrobić:)

wszystkiego dobrego w NR!
cmoki

Patrycja said...

Och, jakie piękny ten ocet i jak działa na moją wyobraźnię:) Koniecznie muszę taki zrobić:-)

Wspaniałości w Nowym Roku Basiu!

ewelajna said...

Basieńko, pomysł wyśmienicie smakowity... i pięknie różowy:)Zrobię i ja sobie, a co....! Mam mrożone, ale nie będę tak profanować...;) poczekam do lata...

Buziaki i serdeczności noworoczne, niech Ci się, Basieńko, wiedzie, szczęści i układa cudnie!

monika said...

Jej, wiesz Basia, że też uwielbiam Recipe Redux? I te zdjęcia Tima Schierlitza na białym tle.. :) Prawie tak ładne jak Twoje ;)

Octu malinowego jeszcze nie robiłam, robiłam z granatów - przepyszny więc Ci jak najbardziej wierzę że i malinowy jest ekstra, musi być chyba świetny do sałatek?

Buziaki noworoczne :)))

PS. Też mam w planach najbliższych przepis z NYT ale z the Minimalist tym razem :)
PS.1. Basia, a widziałaś może już tę książkę AH z bliska?

margot said...

Ach Basiu, jakie zdjęcia aaaaa
Ja latem zrobiłam ocet truskawkowy (na occie jabłkowym ) i okazało się ,że jest świetny

buruuberii said...

Zaytoon, tak Oliwko, on taki jest. Juz nie chcialam pisac w szczegolach ale mam go 2 wresje: mniej i bardziej skoncentrowana - z buteleczki sie wylewa taki jak z przepisu, a te kropki sa z takiego gotowanego 5-7 minut dluzej :) Sciskam Cie mocno!

Liska, no i jest :) warto sprobowac. Szczesliwego 2011 - nawzajem!

Majana, troszke odgapione te pomysly (przynajmniej jeden) ale ciesze sie z nich i tak :) Sciskam Cie mocno na 2011! PS. Podobno na zdjeciu tym wygladam jak Basia :D

Viridianka: Asiu, a wiesz ze ja roz tylko w kuchni? :D Ale porzeczkowki nic nie przebije, masz racje! :**

Patrycja, i tak zadzialal na moja, nie moglam czekac do przyszlego sezonu na maliny :D Wszystiego Naj w 2011!

Ewelajna, mrozone to zadne przestepstwo, jak masz dobre to rob w ciemno, warto :) Wysmienitego 2011 Ci zycze!

Monika, wiem, wiem :-) A ocet do saletek bomba, juz czekam na mlody szpinak! ad PS.1. a ja chyba nigdy z Minimalist nic nie robilam... ad PS.2. Ksiazke AH mam, wydana jak ksiazka sprzed wojny, cienki papier, minimum zdjec, notki o przepisach i historyjki, blisko 1000 przepisow, juz wiem ze calej nie przeczytam :D

Margot: Alcia, Ty wiesz co dobre, ale jakbys mi wczesniej powidziala o takim truskawkowym occie to bym krecila nosem, ale teraz sie nie powstrzymam! Moc buziakow :**

Karmel-itka. said...

Basiu!
to zdjęcie jest wprost... och, słów mi zabrakło!
i ten przepis... no, zastrzeliłaś mnie. dosłownie!

Anoushka said...

Basiu,
Pieniczki byly czaderskie:) Merci :*
Ocet taki jest. Wiem to. Czuje!

Sciskamy i zyczymy spelnienia marzen w Nowym Roku
A&Ph

majka said...

Basiu, kolejne zdjecie, ktore zachwyca. I ocet zachwycajacy. Kupie sobie mrozone maliny (bo strasznie niecierpliwa jestem) i przygotuje ten ocet. Cudo po prostu :))

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Basiu :)

Wiosanna said...

Zdjęcie przecudne. Ja do octu wciąż podchodzę trochę jak do jeża. Ale się uczę :) A opis i widok na prawdę boskie :)

monika said...

Ty na szpinak, ja na młode buraczkowe listki - sobie trochę poczekamy :D
PS.2. No to dzięki Tobie już prawie rozwiązałam pewien dylemat - czyli tych boskich zdjęć z RR nie ma?
:)

Małgosia.dz said...

Basiu, ja powiem tylko tyle: świetne zdjęcie! :)
Co do octu, zapamiętam na przyszłość, by gotować do uzyskania syropu. Chętnie przetestuję, by sprawdzić o ile jest lepszy od takiego "lejącego". :) Tymczasem, oby do lata! A nawet do wiosny. :)

Ania vel Vespertine said...

Ależ zdjęcie, Basia. Idealna biel, idealna czerwień, piękne, piękne!

NO i dziękuję za przepis i wstawkę o RR :)

Joanna D.C. said...

Niesamowity przepis! Definitywnie bede robic. Poza sezonem kupuje ekologiczne maliny ktore sa mrozone; sa bardzo smaczne i bez prezerwatow. Ponoc ekologiczne mrozonki maja mniej prezerwatow niez te swieze (oczywiscie poza sezonem) no bo przeciez nie ma to jak swieze maliny :) Pozdrowionka i Buziaki!

Gospodarna narzeczona said...

Choć przyznaje że nie lubię kompozycji z kropką ;-) to sam przepis i opis fascynujący. Do zrobienia. A może by tak ocet od początku samemu?

arek said...

Nastepnym razem zamiast kupwac w all oliverze - wlamie ci sie do spizarki, hehe!

karoLina said...

Już jak sobie rzuciłam pobieżnie okiem na tę notkę w okolicach wtorku pomyślałam: no nie, muszę to zrobić, ale po przeczytaniu całego opisu to chyba nikt się nie będzie mógł oprzeć. Chociaż nie wiem, czy nie będę musiała poczekać do lata, by sprawdzić, czy maliny rzeczywiście są ok.

Recipe Redoux nigdy nie czytałam, ale teraz pewnie zacznę. O magicznym omlecie też zamierzam pamiętać, bo po ostatnim sukcesie z Kaisserschmarren uwierzyłam, że taki na słodko też może być jadalny.

A teraz na pocieszenie idę na herbatę z dżemem malinowym (mój ostatni własny słoik, a wydawało się, że nigdy się nie skończą) i cytryną. Miłego wieczoru.

lo said...

Cudowny przepis. Uwielbiam takie octy smakowe. On musi być fantastyczny z dodatkiem lodów. Już się nie mogę doczekać tego smaku. Pozdrowienia noworoczne.

Magdalena said...

Ocet jest genialny.
Niestety, trzeba bedzie zaczekac do sezonu. Swoja droga niedawno wpadla mi w rece ciekawa ksiazka napisana przez dwoch amerykanskich szefow, m in dosc spora iloscia naukowych informacji (glownie chemii) z przepisami m in na domowe octy winne i rozne wypieki np typu brioszki bez zagniatania. Poniewaz w najblizszym czasie przeprowadzamy sie do Polski, wszelaka produkcja bedzie musiala poczekac.
http://www.ideasinfood.com/writing.php

buruuberii said...

Karmel-itka, no co Ty? :)) dzieki!

Anoushka, a prosze i buziak sle :*

Majka, dobre zamrozone sie nadadza, smak fajny naprawde.

Wiosanna, a wiesz ja tez nie za duzo octu uzywam, ale ten jest slodki :)

Monika, nie ma Moni, ale przepisy sa klasa.

Małgosia, dziekuje i byle do lata, to wiesz!

Ania vel Vespertine, a prosze :-)

Joanna D.C., wiesz zcasem Joasiu lepiej czekac na takie w sezonie, z tymi konsterwantami to licho wie :))

Gospodarna narzeczona, tak sobie mysle co zle jest z kropka - ze czerwona? :)

Arek, a prosze, nie bede zamkac na klucz :D

buruuberii said...

karoLina, mowie Ci omlet Eyre jest boski!

Lo, o dziekuje za pomysl, sprobuje z lodami, ze smietana wysmienity, wiec czuje ze z lodami bedzie czad :)
lo said...

Magdalena, ciesze sie ze piszesz o tej ksiazce - zapomnialam o niej, a kiedys zerknelam co w niej jest i zapomnialam. Mam z nia jak zwykle jeden problem: ze byc moze nie jest wystarczajaco "scisla" :( Cala kuchnia molekularna to IMO chwytliwa nazwa, a dlaczego piana z bialek sie "trzyma" juz nikt nei pisze...
Usciski Magda :)

zemfiroczka said...

Och! Zdjęcie idealne - tyle napiszę w temacie :)

jukejka said...

piękne zdjęcie. i przepis też ciekawy.