Tuesday, February 18, 2014

bigos



tak, ma to zabrzmieć dziecinnie, ale taka jest prawda - jedno z niewielu wspomnień z dzieciństwa, gdy pamiętam, że coś jem, to wspomnienie gdy jem bigos i myślę sobie, że chciałabym być, jak nazywałam to w myślach, "bigosowym królem" i móc jeść bigos jak często chcę :-)

Od tamtego czasu minęły dziesiątki lat, chciałabym powiedzieć, że ugotowałam dziesiątki bigosów (to chyba będzie jednak prawda), choć zazwyczaj bigos gotuję dwa razy do roku, zorganizowalam kilka przyjęć z bigosem (i wódką) w roli głównej, dla gości z różnych krajów świata, wśród nich takich którzy zaklinali się, że nie tkną się kiszonej kapusty i muszę powiedzieć, że my Polacy nie mamy się czego wstydzić - nasz dobrze ugotowany bigos jest wspaniały!

Bigos to, jak każdy wie, narodowa polska potrawa, jak mówi Lukasz nawet rosyjska Wikipedia nie przypisuje żadnej innej nacji praw do bigosu! Bigos to długo gotowana potrawa jednogarnkowa składająca się z kapusty, mięsa i przypraw. To kompozycja, którą każdy gotujący musi odkryć sam. Mój ulubiony bigos jest leśny i wędzony - z wędzonymi śliwkami i gruszkami i z wyraźną nutą jałowca i kawałkiem dziczyzny (ciągle na wypróbowanie czeka wersja z nalewką sosnową). 


Przepis na bigos (ze wspomnień, za radami Mamy i Neli):

1 kg kiszonej kapusty
1 kg słodkiej kapusty
1/2 kg boczku
1/2 kg wiejskiej kiełbasy
1/4 suchej kiełbasy jałowcowej
1/4 kg jeleniej szynki
1/2 kg karkówki 
3 duże cebule 
2 małe winne jabłka
1 garść wędzonych śliwek
3 wędzone gruszki
garść suszonych prawdziwków
7 listków laurowych
21 kulek ziela angielskiego
21 kulek jałowca
1/2 łyżeczki majeranku 
1/2 łyżeczki kminku  (w wersji nieortodoksyjenej dodaję oregano)
czarny pieprz swieżo mielony
sól 
1 mała puszka koncentratu pomidorowego
2 kieliszki śliwowicy

Kiszoną kapustę odciskam ("soku spod kapusty" nie wylewam) i siekam. Kapustę kroję na ćwiartki i drobno siekam. Obie kapusty wrzucam do garnka, dodaję pokrojoną w większe kawałki karkówkę i dziczyznę i zaczynam gotować na małym ogniu. Dorzucam przyprawy (jałowiec można rozkruszyć), wędzone śliwki przecięte na połówki, pokrojone wędzone śliwki i namoczone prawdzwki. Po kilku minutach dorzucam pokrojony boczek, drobno pokrojone jabłka i cebulę. Gotuję około 20 minut, aż mięso jest prawie miękkie. Następnie dodaję koncentrat i pokrojone kiełbasy i gotuję kolejne 5 minut, na końcu wlewam śliwowice, gotuję minutę, zestawiam z ognia i odstawiam w chłodne miejsce na 2 dni (można w międzyczasie raz bigos odgrzać). Podawać z kromką żytniego chleba.  Nasz bigos.


PS. 1. Największym bigosowym rozczarowaniem jakiego doznałam jest książka Anne Appelbaum, a w niej przepis na bigos z dodatkiem mąki, gdy takie przepisy czytam, to jedna myśl nie może mnie opuścić "powinniśmy robić i pisać o tym, co umiemy najlepiej" :)
 
PS. 2. Dowodem na to, że bigos to nasze narodowe danie jest to, że bigos był obowiązkową pozycją w menu wszelkich barów i warsów w minionym ustroju. Podkreślić jednak należy, że tamten bigos z domowym bigosem ma niewiele wspólnego!

PS.3. Byłabym zapomniała, że do napisania o bigosie zmobilizowała Ewelinę i mnie Monika :)

8 comments:

monika said...

Ja się strasznie cieszę że zmobilizowałaś bo przy okazji ugotowałam bigos :))) I właśnie go zajadam :-)
W sumie podobnie gotujemy, choć u mnie bez pomidorów, ale z pomidorami też lubię, Babcia taki robi :-)A wiesz że myślałam o sośnie? Chodziło mi po głowie żeby raczej ususzone pączki dorzucić, może kolejny będzie sosnowy? :)))

Buziaki :)

Evitaa said...

Mmmm. Gotowanie dobrego bigosu to prawdziwa sztuka :).

Kamila said...

Bigos po królewsku! Lubię! Jedzony zawsze u Mamy :) Pozdrawiam

Majana said...

Mmmm, uwielbiam! U mnie również występują śliwki, a jelenia szynka to dla mnie zaskoczenie.
Taki bigos musi wspaniale smakować.

Ja dodaję jałowiec do bigosu, grzybki leśne obowiązkowo no i troszkę powideł śliwkowych, miodu pitnego.
Super są takie przepisy. Podoba mi się Twój!
Pozdrówki :)

Danutka said...

Wiesz, w Ikeii teraz mają bigos. 3,50 zł za miseczkę. Straszne zdzierstwo, bo to właściwie sama kapucha utopiona w tłuszczu, a doliczyłam się dwóch plasterków kiełbasy w swojej porcji.
To dopiero bigosowe rozczarowanie.

Bea said...

Jelenia szynka to tez dla mnie nowosc... Ale sam bisgos zdecydowanie jest jednym z najbardziej zywych kulinarnych wspomnien dziecinstwa (niestety sporo z tych wspomnien dosyc negatywnie mi sie kojarzy... oprocz bigosu :)).

buruuberii said...

monika, o popatrz a u mnei prawie obowiazkowo pomidory czy koncentrat! A co do sosny to sama nei wiem czy nei przesadze ze smakiem, no ale kusi :)) Dzieki za wspolne!

Evitaa, i wlasnei sobie pomyslalam, ze co jak co, ale Polak/Polka dobrze zeby taki choc dobry potrafil, a polski bloger mial w przepisach :D

Kamila i ja pozdrawiam cieplo :)

Majana, miod pitny - to brzmi jak poezja! A powidla tesz mnie kusza, choc ja daje tak duzo wedzonych sliwek, ze pewnei juz sliwkowego smaku starczy ;)

Danutka, o jedzeniu w restauracjach mozna by pisac ksiazki (niekoniecznie dobre:), stad i moje PS o knajpianym bigosie przed laty...
Coz powiedziec? Zdarza mi sie, ze wracam z restauracji rozczarowana, to jest niemaly problem gdy sobie sam czlowiek potrafi cos dobrego ugotowac :)))

Bea, no wiec odnoszac sie do dziecinstwa, to kiedys ta dziczyzna mi wychodzila bokiem, a teraz gdy od rodzicow wezme raz na pol roku kawal szynki, to zjem z przyjemnoscia! Choc nie do wszystkich wspomnien wracam/wracamy z radoscia, to widze ze bigos jest jednak ponad :)) Pozdrawiam cieplo!

ewelajna said...

Najbardziej podoba mi się "leśny i wędzony"
a maka w bigosie...? Fuj..., ale co ja tam wiem..., bigosu NIGDY jeszcze nie robiłam....:)
Buziaki, Buru!