Tuesday, September 28, 2010

oscypek z ogniska


jesien, ognisko, wykopki, ziemniaki?
jesien, owce, redyk, oscypek?

Ogniska jesienne probowalam promowac rok temu piszac tutaj o ziemniakach z ogniska, w moim mniemaniu nic nie ma lepszego niz ziemniaki pieczone w prawdziwym zarze, jestem milosnikiem zywego ognia, zapachow jakie ognisku towarzysza. Niektorzy mowia, ze jestem piromanem...

A tymczasem co roku na swietego Michala Archaniola (29 wrzesnia) odbywa sie jesienny redyk, w gwarze podhalanskiej zwany osodem badz łozesodem. Osod to powrot bacow, juhasow i owiec z hal, powrot z wypasu. Podobno bace oddajac gospodarzom owce dostaja jako wynagrodzenie oscypki i bundz, tyle by starczylo do wiosny.

Dla jasnosci wywodu dodam jeszcze, ze oscypek to twardy wedzony ser podpuszczkowy. Oscypki wytwarza sie wylacznie z mleka owczego, prawidlowy oscypek ma ksztalt dwoch polaczonych stozkow, z odcisnietym charakterystycznym zdobieniem, ktore powstaje dzieki drewnianej foremce,
wazy okolo 700g (dodam tez dla jasnosci, ze gołka oscypkiem nie jest!). Dla poszukiwaczy prawdziwych oscypkow jeszcze jedna informacja: oscypek powinien wygladac z zewnatrz jak delikatnie "natluszczony" oraz dobrze by mial minimalne pekniecia, swiadczace o tym ze jest nalezycie uwedzony, podczas konsumpcji powinien wyraznie "skrzypieć" w zebach.

Czy jedyny baca jakiego znam, baca Józef Klimowski, ktory wypasa podhalanskie owce w Beskidzie Niskim dostanie na swietego Michala Archaniola oscypkow, ktorych starczy do wiosny - nie wiem. Wiem, ze baca Klimowski wytwarza najpoprawniejsze oscypki w Beskidzie Niskim, mimo ze mozna je jedynie nazwac oscypkami z Czarnego, a nie oscypkami. Ogromna przyjemnosc sprawia mi zajechac do Czarnego, do bacy Klimowskiego, gdy formuje oscypki, gdy uklada je na deszczulkach pod powala, jeszcze wieksza przyjemnosc sprawia, gdy uwedzone oscypki spod powaly zdejmuje!

Przepis na oscypek z ogniska:
oscypek
swiezo mielony czarny pieprz
kawalek dobrego chleba
porzadne ognisko
I czego chciec wiecej?


PS. Ostatnio znalazlam ciekawa fotograficznie notke z wizyty u bacy Klimowskiego, zmotywowana zdjecie oscypka z Czarnego zamieszczam.

30 comments:

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Basiu, a ja w niedzielę taki z ogniska jadam - smakuje "dymnie" i cudnie, a jeszcze z dodatkiem czerwonych porzeczek zrobionych a'la żurawina to pełnia szczęścia:)
Pozdrawiam serdecznie!

Amber said...

Basiu, dawno z ogniska nic nie jadłam...Oscypek piekę na ruszcie lub na patelni...
Taki z ogniska to jest coś!

Pozdrowienia!

majka said...

Ziemniaki pieczone w ognisku to jest to :) Oscypka nie probowalam. Ostatnio jadlam go rok temu bedac w Krakowie (kupilam u jakiejs babinki stojacej na ulicy). Szkoda, ze tutaj nie moge go dostac bo bardzo lubie ten ser, szczegolnie z grilla. Moze byc tez z dodatkiem zurawiny :) Rozmarzylam sie :))

Monika. L said...

I ja ogniskowy potworek :)

Czytadełko pierwsza klasa

serdeczności
M.

Polka said...

Basiu! Wczoraj zawiedziona była po jest poniedziałek a Basi nie ma :(
Ale dzisiaj Basia JEST! I wpis. I mój ukochany oscypek i ognisko. Wszystko co lubię!
Ziemniaki żaru to najlepsze ziemniaki na świecie. Basia a wyobraź sobie jakby takie posypać solą wędzoną? :)
A wiesz co lubię najbardziej? Zapach dymu we włosach :)

:*

Kasia w kuchni♥♥♥ said...

uwielbiam grillowane lub taki z ogniska oscypki..mniam:)

Wojownicza Wiewióra said...

Wszystko co z ogniska jest niepowtarzalne i to bezapelacyjnie! a o prawdziwy oscypek to nawet w górach niestety trudno... niezapomnę smaku serów z bacówki na Połoninie Wetlińskiej... pozdrawiam racząc się zapachem świeżo upieczonego chleba.

An-na said...

Jako miłośniczka ognisk wszelakich aż zamarzyłam o oscypku z ogniska a nie z grilla...
Kupiłam sobie ostatnio w Zakopanem (pod Gubałówką!) zupełnie smaczne oscypki. Aż się zdziwiłam. A jak je bacowie produkują to ja już nawet nie chcę pamiętać ;)

Gospodarna narzeczona said...

O to widzisz przydałabys się szkutnikowi. ON to daje kobietom popalić. Palę, wodę gotuję i dechy gniemy. Ale oscypków nikt nam za to nie daje. Eh Pomorze...
A i raz wrzucilismy do pieca ziemniaków, za wczesnie. Nie zostało z nich nic!

arek said...

Jesienne ogniska - ha, toz to takie sentymentalne! Romantyczka z ciebie Buruberi! A jak ogniska to gory bardzo sie nadaja - i znow ten odwieczny dylemat - gory czy morze?

nobleva said...

Zapachniało i to bardzo, bardzo przyjemnie, choć smak oscypka z ogniska mogę sobie tylko wyobrazić.

Magdalena said...

NIe pamietam, kiedy ostatni raz bylam na prawdziwym ognisku w gorach...tzn bylo to tak dawno, ze wstyd sie przyznawac...wtedy w bacowce kupowalo sie wylacznie owcze oscypki, bez dodatku mleka krowiego...szkoda, ze konczy sie sezon na oscypki...ale z drugiej strony dobrze, ze mam jeden w zamrazalniku, co to go sobie kupilam w lipcu jeszcze...
nb...wlasnie dzisiaj pisalam krotki post o takich prostych jak cep daniach z jednym albo dowma skladnikami...pozdrawiam i zmykam do lozka.

monika said...

Ale niespodzianka, wtorek i oscypek u Basi, umiesz zaskoczyć :):):)

Ziemniaki z żaru - wiesz Basia, że to chyba jednak moje absolutnie najulubieńsze jedzenie? :) I jeszcze oscypek, ach :) Jesień jednak może być trochę fajna :)

Mi się wrzesień w ogóle z górami kojarzy, wrześniowe wycieczki w góry lubię najbardziej, choć w tym roku gór nie było.. Oj, takie ognisko z ziemniakami w górach to byłoby dopiero.. :)))

Uścisków moc ślę :*

viridianka said...

jestem w szoku! Ty i wtorek?! :P już nie poniedziałek? ((:
wiesz co Kochana Basiu? Dziadziuś mnie nauczył odróżniania dobrego oscypka od oszukanego, to skrzypienie w zębach jest bezcenne, uwielbiam oscypki, tak jak i bundz. Dobrze że mój Wujek jezdzi co tydzień do Zakopca to nam przywozi od Bacy ((;

branoc!

ewelajna said...

Basieńko, jaki miły post... Aż chciałabym zaprzęgać konie jechać w te pęda do Klimowskiego, bo ja takiego oscypka z ogniska jeszcze nie próbowałam...

poswix said...

Zastanawiam się co mi zrobi moja mama jak rozpalę ognisko na środku pokoju? ;-) Udusi, zastrzeli, poćwiartuje? A nie czekaj... nie mam oscypka! O zły losie czemu mnie tak strasznie doświadczasz? ;-)
Uściski Basiu! :-)

ptasia said...

Basiu, wiem, o co chodzi z tym skrzypieniem oscypka podczas jedzenia! Szkoda, że większość tego, co się sprzedaje jako oscypki, to o. oszukane.
Ogniska zaś uwielbiam, ale przyznaję, że najczęściej pieczemy kiełbaski, w drugiej kolejności chleb, w trzeciej jabłka. Na ziemniaki nie chce się nikomu czekać :)

Ejż. said...

Oj nie wierzę! Trafiłam na bloga kogoś, kto też zna Czarne! :)
A tamtejsze oscypki.. ahhh, najlepsze! Jeszcze miesiąc temu byłam w Radocynie i oczywiście tradycyjnie, wieczorem, przy ognisku poszedł nam cały oscypek ;)
A tak a'propos tamtejszej bacówki... polecam żyntycę. Ostatnio załapałam się na świeżutką, jeszcze ciepłą.. do dzisiaj czuje jej smak!
Pozdrawiam;)

Zaytoon said...

Znać takiego bacę, to dopiero byłby skarb! Coś mi się widzi, że w przyszłości muszę zawiązywać mnóstwo 'kulinarnych' znajomości. Choćby dla przyjemności pogawędzenia o jedzeniu... ;)

I ja ogień uwielbiam; uwielbiam jego ciepło, uwielbiam wpatrywać się w szalony taniec płomieni. Niesamowicie mnie to odpręża...

Uściski, Basiu!

Małgosia.dz said...

Basia piromanka??? :D Basiu, kto Cię tak nazywa? :D
Mnie piroman zdecydowanie kojarzy się z mniej przyjemnymi aspektami, a kontrolowane ognisko to przecież sama przyjemność... :)
Niestety z oscypkiem mi nie podrodze. :( Ale muszę też przyznać, że tylko raz, dobrych 10 lat temu spróbowałam i na tyle smak mi nie podpasował, że więcej nie dałam mu szansy. Ale kto wie, może taki na ciepło, w pięknych okolicznościach przyrody bardziej by smakował... Hmmmm...

desperate said...

Tak ognisko to coś super. A wszystkie smakołyki z ogniska smakują.
Pozdrawiam.

kasiac said...

Myśmy mieli ognisko w sobotę:) Razem z budowaniem szałasu z gałęzi:)
Oscypki bardzo lubię, właśnie te skrzypiące, prawdziwe. Trudne jest znaleźć dobry, prawdziwy oscypek. Jak nasza znajona gaździna zmarła, od której zawsze braliśmy oscypek, długo szukaliśmy następnego ideału. Górale sami się przyznają, że do większości z nich dodają mleko krowie, bo takie łagodniejsze oscypki bardziej smakują turystom.
Z ogniska oscypka jeszcze nie jadłam, tylko z patelni...
Pozdrawiam!

Gosia said...

Basiula-cudnie wyglada ten serek z ogniska.....ach..zachcialo mi sie czegos takiego,choc oscypka nigdy w takiej postaci jeszcze nie jadlam....
Pozdrawiam cieplutko :)

amarantka said...

Basiu, wiesz, znowu obudziłaś wspomnienia. I tęsknoty.
Za wykopkami, za całym dniem spędzonym w polu, z całą rodziną... a potem zawsze było wielkie ognisko i ziemniaków pieczenie. Jedne z moich ulubionych wspomnień z dzieciństwa. Gdy wszyscy byli. Blisko. Razem. Tutaj.

No i nabrałam ochotę na takie ognisko znów. Dodatkowo z oscypkiem :)

mania179 said...

Ojej, jakie ładne to pierwsze zdjęcie! Pozdrawiam :)

An z Chatki said...

och .. ziemniaki z ogniska, coś wspaniałego !!!!
Pozdr An

karoLina said...

Zrobiłaś mi ochotę na tego oscypka i ziemniaki, o ile z oscypkiem (nie wiem, na ile poprawnym, ale ja nie jestem tu zbyt rygorystyczna, ważne, żeby mi smakował) pójdzie w miarę łatwo, to na ziemniaki z ogniska nie ma szans. Szkoda, że grille całkiem zastąpiły ogniska, niby jedzenie bywa ok, ale jednak zostaje tęsknota za tamtym klimatem.

Bea said...

Basiu, to pierwsze zdjecie g-e-n-i-a-l-n-e! Jestes mistrzynia tak klimatycznych fotek :)
Ogniska i oscypki i ja lubie bardzo, choc oscypka z ogniska jeszcze nie mialam okazji zakosztowac. A te od 'twojego' bacy pewnie i tak sto razy lepsze od tych, ktore ja jadalam. Oj, rozmarzylam sie... ;)

Pozdrawiam Basiu! I milego tygodnia zycze :)

buruuberii said...

Kochani, dzikuje Wam za komentarze, ciesze sie ze obudzilam wasze "ogniskowe" wspomnienia - wielka micha ziemniakow z ogniska dla wszystkich: czestujcie sie i wdychajcie zapach ogniska!

Pozdarwiam Was cieplo :)

i jeszcze kilka @:

Ejż. witam :) Nie dosc, ze znam Czarne, Radocyne to uwielbiam, zreszta caly Beskid Niski jest mi strasznie bliski i slawie go gdy tylko przyjdzie okazja. Zentyce znam, ale jakos cieple mleko to jeszcze nie dla mnie :D Zazdroszcze troszke ogniska w Radocynie, ja osatnio wpadam tam jak po ogien... Pozdrawiam i Ciebei i Krakow!

Malgosia, no Lukasz moj drogi tak sobie ze mnei zartuje i na nic tlumaczenia, ze siedzenie przy ognisku, dokladanie don itd to najpiekniejsza sprawa na swiecie (moze poza szumem morza) :) Buziak!

Amarantka, oj czasem to pisze tak idyllicznie, a czasem tez bym chciala by wrocil sie czas, by bylo cos inaczej - ciesze sie ze budze pozytywne wspomnienia :) :*

KaroLina, to smutne ze grilowisko sie tak panoszy, ja od lat walcze z rodzina by obok grila rozpalic ognisko i mowia mi "jak musisz, jak chcesz" :) wiec zawsze rozpalam i ciekawe, ze wtedy wszyscy chca cos z ogniska a nie z grila... Ludzie czasem lubia pol-srodki, a dla mnie taki gril to taki polsrodek, taki erzac, jak dym w plynie, strasznie podobnie myslimy chyba w tym wzdledzie? Dobrze ze jeszcze sobie w ogrodzie mozna rozpalic ognisko :)

Pozdrawiam Was wszystkich!

Ania vel Vespertine said...

Nieeee, ja nic nie pisałam pod oscypkiem? Basia, ten czas za szybko leci, z niczym nie nadążam,nawet nie pamiętam, gdzie co pisałam i CZY pisałam.

Marzy mi się taki wieczór przy ognisku...