Monday, July 12, 2010

porzeczkówka



Na pierwszy dotyk byłeś taki słodki
Żem ja ruszyła i zerwała kłódki
Zgubiłam głowę i złamane serce
(...) mia
łam dziwny sen...
 Sen , Tara Fuki, Piosenki do snu (moja ulubiona ostatnio plyta dwu spiewajacych czeskich wiolonczelistek)

Dla porzeczkowej nalewki zgubilam glowe! Robie te nalewke od lat, od lat nie wyobrazam sobie poczatku lata bez pogaduszek przy zrywaniu i przebieraniu porzeczek, lato nie byloby latem bez nastawiania porzeczkowki. To wedlug mnie najlepsza nalewka swiata, na dzien dzisiejszy. 

Mialam dziwny sen kilka dni temu, przed oczami mialam sad rodzicow, sad z kilkoma solidnymi krzakami porzeczek, ale na krzakach nie bylo ani jedengo owocu. Juz we snie zaczelam rozmyslac gdzie tez trzeba bedzie jezdzic by porzeczki kupic, rano siegnelam po telefon, Mama rzekla: Basia, Ty sie martw lepiej co z porzeczkami zrobic, kleska urodzaju! 

Porzeczkowy sezon zaczelam od porzeczkowej nalewki. Nalewkowe Warsztaty aka Gorzelnia po Godzinach prowadzone wspolnie z Monika nie moga sie bez niej obejsc. Jesli komus nie odpowiada nalewka, to polecam galaretke z czarnej porzeczki. Zaznaczam jednak, ze galaretka choc niesamowita, to nalewka jednak nie jest. 


Przepis na porzeczkówkę, moją ulubioną nalewkę: 

1 kg czarnej porzeczki
0.5l spirytusu (95%)
0.5l żytniej wódki
0.5kg cukru (można dodać i odrobinę mniej)


Porzeczki obierem z szypulek, plukam i dokladnie osuszam, wrzucam do znacznych rozmiaro butli i zalewam mieszanka spirytusu i wodki (sloj czy butla powinien byc wypelniony maksymalnie do 3/4 wysokosci).
Po 10-14 dniach zlewam cala ciecz znad owocow, a porzeczki zasypuje cukrem (zazwyczaj pol kilograma cukru na kilogram owocow), co pere dni potrzasam butla by cukier szybciej sie rozpuscil.
Po kolejnych kilkunastu dniach zlewam syrop i lacze z uzyskanym wczesniej nalewem alkoholowym. Nalewke odstawiam w ciemne miejsce (piwnica idealna, piwnica do ktorej nie chodzi sie codzien jeszcze lepsza:), zapominam o nalewce na dobry rok.



PS.1. Wpis dedykuje Oczku i Alci! 
PS.2. W tym roku dodam pewnie do czesci porzeczkowki aromatycznej listkowki od Moniki i poczekam najmniej rok.  
PS.3. Alciu, dziekuje za nieziemsko pachnace suszone truskawy, Lula - dzieki ogromne za nalewki! Nie mam odwagi otworzyc buteleczek i "zniszczyc" cudnego opakowania Luli :-)

Monday, July 05, 2010

tvarohové knedlíky



pierwszy raz jadlam meruňkové tvarohové knedlíky niemal 5 lat temu w Chacie Jelenka pod Sniezka. Z tamtego pamietnego dnia zostala mi w pamieci nieziemska mgla, narty biegowki, w ktorych nie rozsmakowalam i twarogowe knedle z morelami do ktorych zapalalam niekonczaca sie i nienasycona miloscia! Schroniska-chaty-boudy pod Sniezka zdaja sie slynac z serwowania domowych slodkich knedli, gdyby nie
kynuté borůvkové knedlíky, ktore wpalaszowalismy w restauracji w Horské boudě Růžohorky, to zapewne zeszloroczna wyprawa na Sniezke gdy to: zgubilismy sie w ciemnym lesie, w nocy, w mokrym sniegu po kostki, bez latarek, z banda obcokrajowcow... moglaby skonczyc sie tragedia :-) 

Twarogowe knedle podaje sie na deser, maja ksztalt kuli, skladaja sie z owocow, twarogu jak sama nazwa glosi, maki (najczesciej tzw. grubej, ale o tym pozniej), jajek (czasem tylko zoltka), szczypty soli, czesto odrobiny masla, badz lyzki mleka, bardzo rzadko z czegos jeszcze. Pojawiaja sie wersje wspolczesne z skorka cytrynowa, cynamonem, ale takich knedli absolutnie klasycznym knedlem nazwac nie mozna! Oczywiscie kazda kucharka jest w posiadaniu najlepszego receptu na tvarohové knedlíky.

Nadmienic nalezy, ze najwiekszym uznaniem ciesza sie twarogowe morelowe knedle, przy czym trzeba dodac, ze twarogowych knedli przenigdy nie przyrzadza sie z borowkami na przyklad, z borowkami sa knedle drozdzowe! Bardzo popularne sa rowniez twarogowe knedle z truskawkami (te lubie najbardziej), spotyka sie sliwkowe, podobno mozna robic twarogowe knedle rowniez z wisniami, ale w Czechach nie spotkalam nigdy wisni. Twarogowe knedle owocowe obowiazkowo polewa sie ogromna ilocia masla i posypuje obficie tartym na tarce twardym bialym serem, knedli polanych bulka z maslem nie spotkalam, ale ponoc sie zdarzaja...


Przepis na meruňkové tvarohové knedlíky czyli twarogowe knedle z morelami (na podstawie przepisow Radki i mamy Honzy):
 
250g bialego sera
150g hrubé mouky*
lyzka masla
1 jajko
szczypta soli
9 duzych lub 12 malych moreli


Twarog (najlepszy bedzie tlusty, zwarty) zmielic, wymieszac z maslem, sola, jajkiem. Wsypac make, dokladnie wymieszac, zarobic w kule i odstawic na 20 minut. Morele wypestkowac. Ciasto podzielic na porcje, rozwalkowac lub rozplaszczyc reka. Morele zawinac w ciasto, dokladnie skleic brzegi i uformowac zgrabne kulki. Knedle gotowac w osolonej wodzie przez 5-8 minut (lub dopoki nie wyplyna). Podawac polane maslem i posypane tartym twarogiem oraz cukrem.


* hrubá mouka [cz.] w doslownym tlumaczeniu oznacza maka gruba. W Czechach bowiem make dzieli sie podle grubosci przemialu. W kazdym sklepie znajdziemy make gruba, pol-gruba, gladka. Maka gladka to wg mnie maka pszenna tortowa, dobra bedzie tez poznanska. Maka pol-gruba to po prostu krupczatka. Tzw. maka gruba w Polsce jest niedostepna. Mace grubej odpowiada bardzo drobna kasza manna wymieszana badz z krupczatka, badz z
maka pszenna z drobnego przemialu.

PS. Jesli ktos zapyta czy rodzaj uzytej maki ma jakis wplyw na smak knedli odpwiadam: nie za duzy. Konsystencja ciasta tez jest praktycznie taka sama niezleznie jakiej maki uzyjemy, jedyna roznica polega na tym, ze knedle przyrzadzone z grubej maki sa gladkie w ksztalcie, jakby lekko napeczniale i mam wrazenie ze odrobine delikatniejsze. A ortodoksyjna czeska kucharka stwierdzi: na twarogowe knedle tylko maka gruba lub pol-gruba, ot co!

Monday, June 28, 2010

shakshuka


trzy obowiazkowe skladniki shakshuki to oliwa, pomidory i jajka. Przy czym oliwa musi byc dobra, pomidory bardzo dojrzale i slodkie, a jajka smaczne, jesli takowych skladnikow nie mamy, nie czarujmy sie - shakshuki nie zrobimy! Dodatkowe skladniki shakshuki to juz fantazja kucharza, mozemy wykorzystac czosnek i cebule. Moze to byc baklazan i twardy bialy ser badz twarozek. Innym razem slodka papryka i pikantna papryczka, ciagle przede mna wersja z cebula i kukurydza.

Shakshuka to lekka a zarazem bardzo pozywna potrwa, potrawa majaca ponoc swe korzenie w Libii, jest popularna szczegolnie wsrod Zydow sefardyjskich. Janna Gur w ksiazce The Book of New Israeli Food: A Culinary Journey poswieca shahshuce cale 6 stron, przy czym rowniez 6 stron poswieca hummusowi. Shakshuka nie jest tak obowiazkowa w Izraelu jak hummus czy falafel, jednak Tmol Shilshom w Jerozolimie czy Dr. Shshksuka w Tel Aviv-Yaffo to miejsca ktore odwiedza sie tylko z powodu owej potrawy. Warto.

Zawsze gdy robie shakshuke, zawsze gdy zbliza sie lato zadaje sobie pytanie: czy pomidory dojrzale i slodkie to marzenie? Czy one w ogole istnieja? Przeciez pomidory, ktore mozna kupic w lutym w Srodkowej Europie, pomidory wyhodowane w srodku zimy w krainie tulipanow, to nie sa slodkie i dojrzale pomidory. Dobre pomidory, to pomidory ktore widzialy slonce, to pomidory w ktorych smaku czuc duzo, duzo wiecej niz wode. Dobre pomidory sa pachnace, aromatyczne, mega-czerwone; przezroczystym zimowy pomidorom stanowczo mowie nie! Jesli pod reka nie mam dobrych pomidorow siegne po puszke wloskich pomidorow w zalewie, jestem zdania ze kwas cytrynowy nie zabija, a wloskim pomidorom zadne wiosenne krzeszowickie nie dorownuja smakiem. Nie mam na celu bojkotowania polskich producentow pomidorow, ale bez zartow, slonce w Polsce w maju to nie to samo co slonce w poludniowej Hiszpanii :) Wiec gdy juz mamy slodkie i dojrzale pomidory, wystarczy poddusic je na oliwie, do goracej pomidorowej masy wbic jajka. Bevakasha.

Przepis na shaksuke (na podstawie wspomnien), 4 porcje:
1 kilogram bardzo dojrzalych pomidorow
1 sredni baklazan
kilka lyzek oliwy
1/4 lyzeczki kuminu
1/4 lyzeczki harissy (chilli tez sie nada)
1/4 lyzeczki swiezo mielonego czarnego pieprzu
150g koziego twarozku
4 jajka (dla zarlokow 8)
Na oliwie obsmazyc pokrojony w centymetrowa kostke baklazan (wybierac nalezy twarde, sredniej wielkosci, te napewno nie sa gorzkie), 3-4 minuty smazenia wystarczy. Obsmazony baklazan zdjac z patelni. Na 2 lyzkach oliwy podsmazyc kmin z pieprzem i harissa, dodac pokrojone pomidory (sparzone wczesniej i obrane ze skorki), dusic 10 minut, pomidorowa masa powinna byc dosyc gesta. Pod koniec duszenia pomidorow dodac baklazany, gotowac razem minute. Nastepnie pomidorowa mase przelozyc na male patelnie (jedna patelnia na osobe), zrobic w sosie "doleczki" w ktore nalezy wbic jajka. Na wierzchu ulozyc plasterki twarozku, zapiekac w piekarniku, az bialko sie zetnie. W przypadku braku malych patelni wykorzystac jakakolwiek patelnie, a potrawe dusic przez 2 minuty pod przykryciem. Podawac z kromka chleba, za'atar z oliwa bedzie dobrym dodatkiem.

PS. Jesli ktos powie, ze shkaskuka to jakby leczo z jajkiem sadzonym, to sie nie obraze, cos w tym jest :)

Monday, June 21, 2010

z kokosowym mlekiem


Lukasz: Basiu, co bys zjadla na sniadanie?
Basia: cos czego nie mamy...
Lukasza: a no tak, znow bułki drozdzowe.

Dom w ktorym pachnie drozdzowym ciastem moze byc moim domem. A w moim domu pachnie drozdzowym ciastem. Drozdzowe kojarzy mi sie z moja Mama i domowym cieplem. Wiem, ze pisze to enty raz i wiem, ze czujecie podobnie. Tylko wytlumaczcie mi prosze dlaczego zawsze wszyscy znajomi prosza o brownies?

Jedna taka Polcia, postanowila przekonac mnie do biszkoptu. Upiekla dla nas najlepszy biszkopt jaki kiedykolwiek w zyciu jadlam. Podala go z solonym maslem i pysznymi rabarbarowymi dzemami (jeden z nich, taki z truskwakami i wanilia na zdejciu), a potem zabrali nas z Polowkiem na fantastyczna wycieczke przez pol Londynu bym mogla sobie kupic jeden nozyk z jalowcowego drewna, no dobrze jeszcze stanac na zerowym poludniku, dziekujmemy! :)

Niestety podtrzymuje moje stwierdzenie Polu, gdy polozysz przede mna drozdzowa buleczke i biszkopt, to zawsze siegne po buleczke. Jednak dzieki Poli dzis wiem, ze biszkopt moze byc dobry, ale co poczac - z drozowym nie wygra. Nim pojawia sie borowki (wiem, wiem jagody) proponuje wiosenna, pieprzno-kokosowa drozdzowa bułeczke.

Mam swoje ulubione drozdzowe bu
łki jeszcze lepsze na podstawie Disslowej, ale zeby nie bylo monotonnie postanowilam pokusic sie o jakas wspolczesna wersje drozowych buleczek, do przepisu Eweliny dodalam swoje dwa grosze - wzielam tylko kokosowe mleko, wzbogacilam bułeczki nuta czarnego pieprzu, skorki cytrynowej, do tego gorzka czekolada, juz nie mozna chciec wiecej :)

Przepis na bułeczki drożdżowe z mlekiem kokosowym i czarnym pieprzem (6 bułeczek):
275g maki pszennej chlebowej
15g swiezych drozdzy
125ml mleka kokosowego
50g cukru
30g masla
1 zoltko
1/3 lyzeczki czarnego pieprzu (swiezo i grubo mielonego)
50g czarnej czekolady
lyzka domowej kandyzowanej skorki cytrynowej
zoltko do posmarowania bulek

Z drozdzy, 2 lyzek mąki i 2 lyzek mleka i szczypty cukru zrobic rozczyn i poczekac az drozdze podrosna. Zoltko z cukrem utrzec na kogel-mogel i dodac do pozostalej mąki wraz z rozczynem. Dodac zmiekczone maslo wlac pozostale mleko, dodac pieprz. Zagniesc ciasto, a nastepnie dobrze wyrobic. Podzielic ciasto na 9 czesci, na kazdy kawalek ciasta nalozyc odrobine posiekanej czekolady i cytrynowej skorki, zagniesc i uformowac zgrabne buleczki. Przykryc sciereczka i pozostawic do wyrosniecia. Smarowac roztrzepanym zoltkiem i piec do zlota w 175 st.C (~15-20minut). Moga konkurowac z Disslowa!


PS. W sprawie konfitury rozanej z poprzedniego wpisu odezwe sie za tydzien, musze chyba metoda losowania sprawe rozdawnictwa potraktowac ;)

Monday, June 14, 2010

z płatkami róży


pojechalam tydzien temu w Beskid Niski na rozane lowy. Niestety jaki byl tegoroczny maj kazdy wie, roza nie zawiazala zbyt wielu paczkow, kwitla niechetnie jak malo kiedy. Obdzwonilam wujkow, by uslyszec: wycielismy roze, bo lazla nam na plot, Lukasza mama na okolicznosc rozy na konfiture przepytala sasiadow, by uslyszec: Pani, a komu by sie chcialo dzisiaj ta konfiture robic? Objechalismy kawalek Beskidu Niskiego i co? Rozy coraz mniej. Moja babcia zwykla mowic, ze w jej rodzinie obowiazkowy byl w ogrodzie krzak rozy pomarszczonej na konfiture. Tak bylo kiedys, dzisiaj mam wrazenie, ze zwyczaj ten w rzeczywistosci podgorlickiej jest juz praktycznie nieobecny...

N
a Bliskim Wschodzie kardamon i roza to mus, podobnie obowiazkowy jest labneh. Od lat kusilo mnie przygotowanie jakiegos slodkiego deseru z labneh, zniechecal mnie fakt, ze w bliskowschodniej kuchni nie spotkalam sie z inna wersja labneh, niz wersja wytrawna. Nie lubie zbytnio kuchni fusion, wiec zwlekalam. Pomyslalam jednak: labneh, miod, kardamon i roza to musi byc cos i wreszcie zrobilam slodki labneh z sosem z platkow rozy, a wczesniej ukrecilam platki rozy z cukrem, jestem kwiatozerca :-)

Przepis na kardamonowy labneh z konfitura z platkow rozy (inspiracja libanski miodowy labneh Bethx i deSerek Arka), 4 male porcje:
500g gestego jogurtu
szczypta soli
5 lyzek cukru
pol lyzeczki kardamonu
lyzka konfitury z platkow rozy
1 lyzka soku z cytryny

2 lyzki jasnego miodu
garstka pistacji
Jogurt mieszam z sola, cukrem i kardamonem, przekladam na trzykrotnie zlozona gaze, gaze zwiazuje i wieszam nad glebokim naczyniem i wstawiam do lodowki na cala noc (lub dluzej) do odsaczenia. Kilkanascie minut przed podaniem: w rondelku zagotowuje sok z cytryny z konfitura z rozy i miodem, gotuje na malym ogniu 2 minuty. Z odcisnietego serka formuje kulki przy pomocy gazy (wtedy ladnie odciska sie kratkowana faktura). Chlodnym sosem polewam slodki labneh, posypuje pistacjami (nastepnym razem posypie nitkami szafranu). Pychota, na upaly wymarzona.

PS.1. Ogromnie dziekuje Bei z podeslanie mi kilku garsci pieknych zielonych pistacji, co dziwne, nawet na Bliskim Wschodzie zakupinie zielonych (a nie blado-zoltych) pistacji graniczy z cudem. Po fakcie pomyslalam, ze slodki labneh bylby doskonalszy, gdyby posypac go kilkoma nitkami szafranu od Karoli, wiec nastepnym razem :-)






PS.2. DO MILOSNIKOW ROZY: rozdam w prezencie trzy malenkie sloiczki tegoroczniej konfitury z platkow rozy zebranych w Beskidzie Niskim i utartych wlasnorecznie tamze. Jesli ktos ma ochote, prosze zaznaczyc to w komentarzu, ewnetualnie skrobnac e-mail, roze podesle nawet na drugi koniec swiata!

Monday, June 07, 2010

z truskawkami


 
rozki z roza i Babcia Rozia
drozdzowe z kruszonka i Mama
tajskie curry i Gosia z Jonem...
A Viki? Viki powtarzala ze chce by kojarzyc Ją z dobra kuchnia.

Poznalismy Viki w Pradze, w zimie, trzy i pol roku temu. Viki opisywala siebie w trzech zdaniach: naukowo zajmuje sie fizyka lodu, jestem w trzecim pokoleniu ateistka, walcze przeciwko okupacji Palestyny (zalozyla Occupation Magazine).
Drugiego tak bezposredniego i upartego czlowieka nie znam :)

Uwielbiala lody, niestety nie mogla ich jesc za wiele. Nienawidzila czeskich knedli i mowila o tym na glos, nie robiac sobie nic z tego, ze Jej czescy znajomi zalamuja ze zgroza rece. Zakochala sie w praskim muzeum sv. Anežky České (muzemu sztuki sredniowiecznej). Twierdzila, ze najlepszy hummus robia Palestynczycy. Podala nam spis, Jej zdaniem, najlepszych restauracji w Izraelu. Chyba tak naprawde lubila gotowac, choc malo kiedy gotowala i zawsze mowila, ze nie potrafi.

Miesiac temu odbylismy wycieczke do miejsc ktore lubila Viki, nie moglo wiec zabraknac wizyty w Jej ulubionej restauracji Uri Buri. Restauracja Uri Buri ma
wymarzona lokalizacje, stara Akka, zapach ryb wpadal przez uchylone okno przez ktore widac morze. Uri Buri slynie na caly Izrael z owocow morza. Owoce morza bardzo lubie, tamtego dnia jednak nie powalily mnie one na kolana. Za to w pamiec i podniebienie wbil mi sie smak i nieziemska kompozycja salatki z truskawkami, salatki niezwyklej, o tak uroczej kompozycji kolorow, ze nie mozna sie jej oprzec!

Przepis na salatke z truskawkami, szpinakiem i szuszonymi owocami (moja wersja salatki podawanej w restauracji Uri Buri w Akce):

50g listkow mlodego szpinaku
150g truskawek
100g lacznie suszonych fig, zlotych rodzynek, suszonych jablek i moreli
lyzka oliwy
lyzka soku z cytryny
lyzka miodu


Szpinak drobno posiekac, truskawki pokroic na cwiartki (oczywisscie wczesniej umyc, osuszyc), wrzucic do salaterki. Dodac suszone owoce posiekane bardzo cieniutko. Oliwe wymieszac z sokiem z cytryny i miodu (to moj ulubiony izraelski dressing), polac nim salatke, delikatnie wymieszac. Sama bym sobie teraz ta salatke zjadla!
Wpisem tym dopisuje sie do Truskawkowego Sezonu Olgi :)

PS. Oprocz salatki w Uri Buri zachwycily mnie jeszcze pewne lody, ich smaku nie mialam jeszcze okazji odtworzyc...

Monday, May 31, 2010

bryndzové halušky


bójmy sie tego ciepła, masy gorącego zwrotnikowego powietrza zblizają się do Polski - to fragment prognozy pogody pana Andrzeja Zalewskiego z audycji EkoRadio. Prognoze taka uslyszelismy w 2005 roku podczas kajakowania Rospuda. W samym koncu lipca przemierzalismy jeszcze nienaglosniona medialnie rzeke, lalo jak z cebra, woda otaczala nas z kazdej strony, rybak siedzacy na brzegu wykrzyknal na widok osmiu kajakow plynacych w strugach deszczu: to jest prawdziwa rekreacja! Srednio nam bylo do smiechu.

Tamtego letniego popoludnia temperatura powietrza wynosila 17 st. C, a temperatura wody jakies 18. Wieczorem owego dnia dostalam smsa: jutro 16 stopni i deszcz, pojutrze 16 stopni i deszcz... Przyjaciolom przekazalam: jutro 20 stopni i przejasnienia, pojutrze 22 stopnie i slonce z chmurami. Nastenego dnia nie bylo przejsnien, slonce nie przebilo sie zza chmur, zza chmur z deszczem. Zapowiadane przez pana Zalewskiego zwrotnikowe upaly nie dotarly wtedy na Suwalszczyzne, ale po paru dniach przejasnilo sie znacznie.

Kajakowe wyprawy nauczyly mnie, ze najprawadopodobniej jutro bedzie taka pogoda jak dzisiaj. Bo trudno precyzyjnie przewidziec jaka pogoda bedzie jutro, a co dopiero za tydzien. Polecam wyklady z Zakladu Fizyki Atmosfery UW nt. prognoz pogody, wyklady te odpowiadaja w skrocie na pytanie co maja ze soba wspolnego: uklady dynamiczne, teoria chaosu i prognozowanie pogody. Wniosek jest nieskomplikowany: nie jesteśmy w stanie postawić idealnej prognozy...

Bryndzové halušky to tradycyjna potrawa kuchni slowackiej, to drobne kluseczki ziemniaczane z bryndza i skwarkami, potrwa ktora wyglada zazwyczaj srednio, a smakuje wysmienicie. Milosnikom sera owczego i ziemniakow polecam w ciemo, gdy za oknem szaro i deszczowo halušky sa wysmienite, gdy cieplo i slonecznie halušky podane ze szklanka kwasnego mleka tez zle nie sa!

Przepis na bryndzové halušky (na podstawie przepisu bacy Jury), ~4 porcje:
750g obranych ziemniakow
250g maki (pol na pol maka pszenna i drobny grysik)
duza szczypta soli
250g bryndzy owczej
250g boczku
13 listkow miety (opcjonalnie i calkiem nieortodoksyjnie)
kawalek oscypka (opcjonalnie)

Boczek pokroic w kosteczke, zrumienic na patelni. Ziemniaki zetrzec na tarce o najdrobniejszych oczkach, badz zmielic w maszynce do ziemniakow. Nastepnie posolic, dodac make (gdy ziemniaki sa bardzo wodniste, zlac odrobine soku, ale nie za duzo, ciasto nie powinno byc zbyt twarde). Na lekko osolona gotujaca sie wode przecierac halušky przy pomocy specjalnego sitka, badz odcinac po kawaleczku ciasto umieszczone na drewnianej deseczce. Kluseczki wylawiac gdy wyplyna na powierzchnie. Gorace kluski wymieszac z bryndza (i listkami miety), polac skwarkami z boczku, posypac startym oscypkiem i podawac z kubkiem kwasnego mleka.

PS. A tutaj polecam instruktaz, kilkuletni Ľubko kazdego nauczy jak robic i zajadac
bryndzové halušky.

Monday, May 17, 2010

maca, w czekoladzie


o macy recznie robionej w ksztalcie kola, pieczonej na zywym ogniu dowiedzialam sie przed dwoma laty. Wypytywalam wtedy naszych niereligijnych zydowskich znajomych gdzie takowa zakupic. Wybaluszali oczy i odsylali mnie na targ. Rok pozniej poszlam po rozum do glowy i przepytalam na te sama okolicznosc naszych religijnych zydowskich znajomych. Wybaluszali oczy i pytali: po co ci maca recznie robiona? Po co ci maca, ktora jest tak samo niedobra jak zwykla maca, a do tego jest 5 razy drozsza? Odpowiadalam: bo jest recznie robiona!

Przy wejsciach do jerozolimskiej ortodoksyjnej dzielnicy Mea Shearim tablice glosza: Do kobiet i dziewczyn - z glebi serca prosimy, wstepujac do naszej dzielnicy ubierzcie sie skromnie (i tu nastepuje lista tego, co jest skromne). Co poczac, gdy dlugosc wlosow tuz za ucho jest niezbyt skromna? Co poczac, gdy na stwierdzenie ubierz spodnice (jeszcze gorzej dluga spodnice) reaguje stwierdzeniem: nic nie musze! Nie chce sie o tym jakos szczegolnie rozpisywac, zwyklam powtarzac za Tischnerem: skoda gęmby drzyć. Nie znam wielu kobiet, ktore czulyby sie w Mea Shearim jak w domu.

Recznie robiona mace podobno mozna kupic na Pesach w jerozolimskiej dzielnicy Mea Shearim, wpadlo mi do glowy by sie poswiecic dla owej macy, ubrac dluga spodnice i isc na Mea. Tak jak szybko mi wpadlo, tak szybko wypadlo. Poprosilam rok temu Lukasza by zrobil to dla mnie, chyba Mu sie nie chcialo... Gdy w tym roku zblizalo sie Pesach Lukasz stwierdzil: zjadlbym jajecznice z maca, po czym znalazl recznie wyrabiana mace w zydowskim-koszernym sklapiku na praskim Jozefovie, prawdziwa prosto z Mea Shearim.

Maca recznie robiona smakuje podobnie do zwyklej macy, jest bardziej przypalona, nawet zweglona na brzegach, jak chleb z chlebowego pieca. Mace religijni Zydzi jedza w okresie Pesach, w ciagu calego roku raczej malo komu przychodzi do glowy by mace jesc. Dwa lata temu pisalam, ze trudno w Izraelu spotkac kogos kto naprawde mace by lubil. A moze z maca jest tak jak z moja spodnica - jak sie musi to sie nie lubi?

Przepis na mace w czekoladzie z daktylami:
maca
czarna czekolada
daktyle pokrojone w cienkie paseczki
Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej, smarowac nia cienko platy macy, posypywac platkami daktyli. Wystudzic, zajadac na deser. Maca w czekoladzie to przysmak, lubia go dzieci, dorosli przedkladaja mace w czekoladzie nad mace bez czekolady!


Monday, May 10, 2010

suk, bracia i przyprawy


osiem miesiecy temu, kiedy po 2-letnim pobycie wyjezdzalam z Jerozolimy, pisalam:
kiedys tu wroce, a na dzien dzisiejszy jest to blizej nieokreslona i zapewne odlegla przyszlosc...
Planowalam, ze za kilka, moze kilkanascie lat, jesli cos nie zmiecie tego kraju z ziemi, gdy minie troche czasu fajnie byloby odwiedzic izraelskie szlaki. Osiem miesiecy temu, mimo planow, nie myslalam ze kiedys tu wroce, a moze ze wroce tu tak szybko?

Moj ostatni wpis z Yerushalaim na owym blogu dotyczyl shuku, zydowskiego targu pod niemal otwarym niebem. Od kilku miesiecy trzymalam w zanadrzu zdjecia z arabskiego targu, wschdnio-jerozolimski suk, a szczegolnie sklepiki-stragany z przyprawami, tak jak zydowski targ Mahane Yehuda, to miejsca obowiazkowe na liscie "do odwiedzenia"!

Wiem, choc pisze to z kilkudniowym wyprzedzeniem, ze pierwsze miejsce ktore odwiedzialam tym razem w Jerozolimie, to Stare Miasto, a Starego Miasta nie da sie odwiedzic nie bedac na targu, polowe Starej Jerozolimy bowiem stanowi targ, targ arabski ktory zwie sie suk. A na targu swiecidelka, blyskotki, warzywa, owoce, slodycze, korzenie i stoisko z najlepszymi przyprawami w Jerozolimie.

"U Braci" - tak nazwalismy moj ulubiony sklepik, sklepik z przyprawami rzecz jasna. Znajduje sie on na ulicy Suq El Attarin (na GoogleMaps Shuk HaBsamim, miedzy Brama Damascenska a David Rd.),
kamera 122; na jerozolimskim Starym Miescie nie ma numerow ulic, numery maja za to kamery i tak podaje sie adres. Nietrudno sie domyslic skad nazwa, sklepik prowadza dwaj brodaci bracia o (przynajmniej dla mnie) niearabsko brzmiacych imionach: Isaak i Jacob. Od Braci uczylam sie jak robic ciastka ma'amoul i jakich do nich Palestynczycy dodaja przypraw, jak robic hummus i ze nie nalezy go mieszac z oliwa, co to jest malban i po co komu za'atar i kabsa?

Przepis dla mnie na dzisiaj, w koncu zrobilam sobie wolne od internetu na kilka dni, a ciesze sie niezmiernie wiec sie pochwale:
Pojsc na targ, szybkim krokiem pobiec do sklepiku Braci, zapytac co nowego, zachwycic sie aromatem korzeni, kupic pare kilo przypraw i znow sie pozegnac i powiedzic:
kiedys tu wroce, ale na dzien dzisiejszy jest to blizej nieokreslona i zapewne odlegla przyszlosc...












Monday, May 03, 2010

z rabarbarem


nie tak dawno pisalam o pestkach wisni wonnej, zawartej w nich amigdalinie, ktora po spozyciu uwalnia trujacy cyjanowodor. Trudno zjesc kilogram pestek wisni wonnej czy gorzkich migdalow i czuc sie dobrze, jestem pewna ze kazdy z nas po zjedzeniu jednego gorzkiego migdala ma dosc, gorycz ogromna - oto jak sprytnie natura poradzila sobie z problemem zatruc cyjanowodorem i gorzkimi migdalami.

A co taki rabarbar? Kwasny jak fiks, jak to zwyklam mowic. Kwasny - a dlaczego? A z powodu licznych kwasow w nim zawartych. Najwiecej w rabarbarze kwasu jablkowego, nastepnie kwasu szczawiowego, kwasu cytrynowego, kwasu octowego i bursztynowego (na podstawie artykulu z Journal Of The Science Of Food And Agriculture autorstwa H.A.W. Blundstone i D. Dickson pod wdziecznym tytulem "Chemia rabarbaru jadalnego", 1964 rok). Piekny sklad powiedzialabym i piekny smak!

Jesli ktos bardzo boi sie owych kwasow, to dodam dla wyjasnienia, ze cola jest jeszcze bardziej kwasna, za przyczyna kwasu fosforowego zreszta (pH coli wynosci 2.5-3.5, a rabarbaru 3.0-3.6). Sposrod kwasow ktore zawiera rabarbar jeden moze nam szkodzic bardziej - kwas szczawiowy (przy zalozeniu, ze rabarbar spozyjemy w ogromnych ilosciach). Zawsze jednak pozostaje zdac sie na zdrowy rozsadek i nature, jak w przypadku gorzkich pestek :-) Nie przesadzajmy, nikt z nas nie jest w stanie zjesc wiecej niz jednej laski rabarbaru maczanej w cukrze - zje ktos z Was wiecej, dacie rade?


Zaproponuje wiec dzisiaj malutkie galette, rabarbarowe, kwasne, slodkawe, pyszne; tarty bez rozczarowan, jedynie ci ktorzy nie przepadaja za rabarbarem powiedza: ciasto wspaniale, ale nadzienie mogloby byc inne :-)

Przepis na mini galette z rabarbarem (inspiracja tarta z czerwonymi pomaranczami wg. Deb ze Smitten Kitchen, ciasto na tarte w mojej wersji), 4 galette:

ciasto:
140g maki
70g zimnego masla
35g cukru
3 lyzki lodowatej wody
ponadto:
250g rabarbaru
2 lyzeczki masla
bialko
brazowy cukier

Make mieszam z cukrem, dodaje zimne maslo, lodowata wode i szybko zagniatam. Wkladam na pol godziny do lodowki. Nastepnie ciasto dziele na 4 czesci, rozwalkowuje na krazki o grubosci 4mm, delikatnie rozprowadzam na kazdej nich pol lyzeczki miekkiego masla, na srodku ukladam rabarbar (okolo 3 kopiate lyzki, wczesiej obsypane cukrem i lekko odsaczone z soku), boki ciasta zakladam, tak by lekko przykryly rabarbar, smaruje bialkiem, posypuje cukrem. Ciasto chlodze w lodowce (godzina wystarczy). Nastepnie pieke 20 minut w 175st. C. Pysznie kwaskowate!


PS. Odebralam dzisiaj niesamowita przesylke: Próbowane i ... dobre przepisy kulinarne Marii Karpowiczowej z dedykacja "dla przyjemnego czasu spedzania" - zapowiada sie swietnie, Michu ogromnie dziekuje! Dziekuje rowniez Monice za miod malinowy - ba! to bylo mile spotkanie :-)